niedziela, 26 kwietnia 2026

17/2026. Opowieść o dniach, mieszających się jak kawa z mlekiem

 

   Od wielu miesięcy zdecydowanie więcej czasu spędzam w domu. W efekcie dni mieszają mi się, jak kawa z mlekiem w filiżance.

   Otwieram oczy z przekonaniem, że jest sobota, po czym okazuje się, że to wtorek ma się świetnie i wcale nie zamierza udawać weekendu. Innym razem cicha i leniwa środa podszywa się pod niedzielę, bo też zapomniała, jakim dniem właściwie jest. A kiedyś dni tygodnia ustawiały się w szeregu do 'kolejno odlicz', jak harcerze na zbiórce.

   Poniedziałek był surowy i nielubiany, piątek uśmiechał się szeroko, podając z radością rękę weekendowi, a niedziela pachniała rosołem i spokojem. Teraz rozłażą się po domu, przesiadują na kanapie, zaglądają w kuchni do garów i mylą kapcie.

   Tak, czas przestał mnie poganiać. Nie stuka palcem w zegarek i nie pyta czy nadążam. Mierzy się ilością wypitych kaw, długością cienia na ścianie i chwilami, w których Puszek uznaje, że oto przyszła pora na pieszczoty.

   W tym miękkim czasie są jednak dni, które nie mogą się gubić i ja też im na to nie pozwalam. To dni badań. Dni wizyt w poradni hematologicznej. I dni kolejnych wlewów. Reszta może się mieszać, rozpływać i zmieniać rytm. Ale te daty stoją na straży i przypominają, że troska o siebie też jest formą porządku.

   Poza tym żyję bez odhaczania punktów w terminarzu. Wstaję i cieszę się, że poranek pachnie kawą i świeżym chlebem. Nieważne czy to wtorek, czy sobota. Grunt, że drożdżowe z kruszonką smakuje wybornie, światło jest przyjazne, a dom oddycha spokojnie. 

   Czas przestał być linijką, a stał się kocem, w który mogę  się owinąć w środku dnia i zdrzemnąć w środę, która myśli, że jest niedzielą. A Puszek patrzy na mnie z góry, przeciąga się leniwie i mruczy.


Nieważne, jaki to dzień.

Ważne, że jesteśmy razem.

/Puszek 🐾/


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcie z internetu;

*zdjęcie własne;

2 komentarze:

  1. Och, niedzielne środy to fajna sprawa :-) Kiedyś ludzie nie zaglądali codziennie do kalendarza i może byli szczęśliwsi niż my dzisiaj podpięci do różnych wyznaczników czasu. A tak w wstajesz rano, patrzysz w okno i oczekujesz, do czego dzisiaj zaprosi Cię dzień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie piszesz o tych dniach... Ważne, że jeszcze je mamy i możemy przeżywać po swojemu.
    Kilka głasków ode mnie dla Puszka:)))

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".