Siedzę sobie w Krakowie, kawa paruje w filiżance, a w środku mnie szumi morze. Przez okno patrzę na zwyczajny, zimowy świat, a w mojej głowie turkus i rozmaryn. Na ustach czuję sól chociaż jedyne fale w zasięgu wzroku to tramwaje na zakrętach.
Kawa i morze to idealny duet. Jedno rozgrzewa od środka, drugie rozszerza horyzont.
Tęsknota za morzem to nie jest wcale takie nic. To tęsknota, która przestaje być ciężarem, a staje się przestrzenią. To tęsknota, która delikatnie szarpie za rękaw. Tęsknota nie za lotem, nie za hotelowym ręcznikiem pachnącym detergentem, nie za zdjęciami lecz za stanem bycia. Za tą wersją mnie, która oddycha spokojniej.
Tęsknię za tą chwilą, w której stoję boso na piasku, wiatr od morza rozwiewa mi włosy, a fale robią swoje 'szszszsz', uspokajając świat. Wtedy myśli przestają gonić, skóra przestaje się bronić, a serce przestaje się śpieszyć. Słońce ogrzewa ramiona, a sól unosi się w powietrzu. Prosta linia horyzontu przypomina, że świat ma granice, ale moje pragnienia niekoniecznie.
Widzę się gdzieś nad Śródziemnym. W cichej zatoce wciśniętej w jasne skały ze śpiewem cykad w tle. Albo na włoskim południu, gdzie powietrze pachnie rozmarynem, a woda ma kolor głębokiego szafiru, jak moje ulubione odcienie niebieskiego.
Mare Nostrum to temperament. Ma w sobie coś kobiecego. Ciepło, siłę i obietnicę. I tę przeźroczystość, w której świat na chwilę staje się uczciwy.
Śródziemne ma jeszcze coś. Jest historią. Warstwa po warstwie. Fenicjanie, Grecy, Rzymianie... Ziemia i woda są jak palimpsest, a każda fala przesuwa się po wiekach.
Morze uczy mnie zgody. Na falę, która przychodzi i na tę, która odchodzi. Na to, że nie wszystko muszę kontrolować. Może właśnie dlatego, tak za nim tęsknię? Tam jestem szczęśliwsza, a słońce rozpuszcza napięcie we mnie, jak cukier w herbacie.
Ale póki co, siedzę w Krakowie, tęsknię i piję kawę, a każdy łyk jest jak przypływ.
Nie trzeba mieć łap w wodzie,
żeby poczuć przypływ.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;
*filmik własny;



zgadzając sie w stu procentach z Tobą, ja tęsknię za Oceanem...może dlatego, że właśnie byłam nad M. Czerwonym wprawdzie ale też przyjemnym...i dlatego, że w zasięgu dwudziestu minut mam Bałtyk i piasek i plaże. pozdrawiam znad parującej kawy, w zimny słoneczny poranek.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę bliskości Bałtyku... chociaż wolę ciepłe morza;-), a ocean uwielbiam, przypomina mi jak ogromne jest życie. I tu na 2 i 3 zdjęciu jest właśnie ocean widziany z Morro Jable na Fuercie:-)
UsuńPrzesyłam wieczorne pozdrowienia.
Pięknie napisane, poetycko z pełnią emocji. Może nie jestem fanką słońca, ale morze kocham bardzo. W ogóle lubię patrzeć na wodę, uspokaja mnie to. Dobrze mieć, za czym tęsknić jeśli można do tego wrócić. :) Dobrego tygodnia. <3
OdpowiedzUsuńWidzisz, ze słońcem można się nie dogadywać, ale z morzem trudno się pokłócić;-) Ono zawsze coś w nas wygładza. Zasyłam serdeczności<3
UsuńPięknie tęsknisz.
OdpowiedzUsuńA może morze pięknie mnie woła?
UsuńBardzo podoba mi się Twoja tęsknota opisana w tak epicki sposób. Bardzo. Też tęsknię za falami i horyzontem bez kresu...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie i życzę samych dobrych chwil w tym tygodniu :)
Może nasze tęsknoty spotkają się gdzieś pośrodku horyzontu? Dziękuję za miłe słowa i dobre życzenia. Odwzajemniam je z całego serca i pozdrawiam cieplutko:-)
Usuńmówię morze, myślę smażone rybie mięso, piwo, kobiece pośladki (zdobne w sznurek lub niekoniecznie) i kąpiel na golasa, po czym otwieram oczy i widzę plamy ropy naftowej, kłębowiska sinic i plastikowe butelki...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Hmm, w takim razie nie otwieraj oczu albo pojedź nad inne morze;-)
Usuńtylko gdzie w obecnych czasach znaleźć takie morze marzeń?... uważam, że rząd powinien zacząć produkować nowe morza i rozdawać obywatelom, aby każdy mógł sobie swoje urządzić po swojemu... na razie pewnie tylko na kartki, dla wybranych drogą losowania, ale potem te morza w końcu trafiłyby pod wszystkie strzechy...
UsuńByło już 100 mln dla każdego, samolot dla każdego to czemu nie morze dla każdego? Z falami, plażą, zachodem słońca na życzenie i instruktorem surfingu w pakiecie.
Usuńi jeszcze poproszę o zielony bursztyn, aczkolwiek w ilościach umiarkowanych, aby nie inflacji nie podkręcić, wiadro dziennie mi wystarczy, byle tylko się nie schylać po niego, taki ułożony, zsocjalizowany żywy bursztyn, który wskakuje do tego wiadra na sam widok klikera...
UsuńZastanawia mnie, po co i na co Ci tyle tego bursztynu..? Ołtarz będziesz budował?
Usuńbursztynową kom... sypialnię?...
UsuńJuż widzę Puszka, który rości sobie prawo do łóżka;-)
Usuńtoż to fundamentalne prawo przyrodzone, naturalne wszystkich Puszków, niezbywalne, niezmienne, uniwersalne, nadrzędne wobec wszelkich innych praw :D
UsuńTęsknota za przestrzenią jest dojmująca. czy to morze, czy górskie szczyty, tęsknimy za tym zawsze, co nas czyni wolnymi od ziemskich problemów!
OdpowiedzUsuńChyba właśnie chodzi o tę chwilę, gdy przestrzeń zabiera nam z ramion ciężar codzienności. Morze i góry robią to inaczej, ale równie skutecznie:-)
UsuńJa tez bardzo tesknie, ale powoli godze sie zv tym, ze juz nigdy... Teraz nie moge, a kiedy ewentualnie cos sie zmieni, nie bede miala sily, zdrowia i ochoty.
OdpowiedzUsuńRozumiem, ale... Czasem przyszłość wydaje się zamknięta, a „już nigdy” jest tylko zmęczeniem. Życie jednak potrafi zaskakiwać w najmniej spodziewanym momencie. Nie odbieraj mu tej możliwości:-)
UsuńJestem realistka.
UsuńAle niczego nie wykluczam.
No i super!
UsuńMorze obiecuje przestrzeń, morze obiecuje spokój…
OdpowiedzUsuńPrzestrzeń i spokój... Właśnie tego najbardziej potrzebuję:-)
UsuńA ja z kolei tęsknię za Krakowem. :) Ostatni raz byłam tam w 2021 r., jeszcze w czasie covidowych obostrzeń. Kiedy mój narzeczony przyjechał do mnie po raz pierwszy, pojechaliśmy sobie na wycieczkę do Krakowa.
OdpowiedzUsuńZa morzem też tęsknię, to już 10 lat jak tam nie byłam. Liczę, że w końcu nasza sytuacja finansowa będzie na tyle fajna, że będziemy mogli gdzieś wybyć z domu.
Obecnie z podróży niestety musi wystarczyć nam okropna Łódź. :)
A my z siostrą właśnie planujemy wyjazd do "okropnej" Łodzi:-) Czekamy tylko aż zrobi się cieplej i dni będą dłuższe.
UsuńJa tęsknię za jakimkolwiek i dokądkolwiek dłuższym wyjazdem... Mamy czas i środki ale przez moje zdrowie, które nie chce się ustabilizować i ciągłe "niespodzianki" z jego strony trudno nam coś zaplanować.
Życzę Wam szybkiego spełnienia wyjazdowych pragnień:-)
Piękne zdjęcia. I ja uwielbiam szum morza... Uspokaja. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńSzum morza jest jak muzyka dla duszy... Cieplutko pozdrawiam:-)
UsuńJa ogólnie tęsknię za przestrzenią, taką nieograniczoną, żeby oko mogło zatrzymać się dopiero na horyzoncie 😃 Może być morze, może być pustynia albo "zwykłe" pola obsiane czymś zielonym albo zasypane śniegiem 😃
OdpowiedzUsuńBo przestrzeń to taki reset dla głowy.
UsuńTam, gdzie horyzont jest daleko, problemy robią się mniejsze, jakby się w nim rozpuszczały.
Wszystko jedno czy to morze, pustynia, pola pod śniegiem... Ważne, żeby było gdzie wysłać wzrok na delegację 😃
Bywałam w Grecji i Turcji, w Egipcie i Tunezji, w Maroku i Hiszpanii - a tam morza a nawet oceanu pod dostatkiem. Ale tam palmy na brzegu a mnie się marzą pokrzywione i poskręcane sosny wzdłuż plaż, o specyficznym żywiczno - rozmarynowym zapachu.
OdpowiedzUsuńPalmy są piękne, ale te pokrzywione sosny, które wygiął wiatr, mają charakter.
UsuńMoże są mniej pocztówkowe, ale bardziej nasze i z zapachem żywicy zamiast kokosa oraz światłem, które przebija przez igły jak przez koronkę.
Morze Śródziemne to rzeczywiście cudo nad cudami. Więc ta Twoja tak pięknie za nim wyrażona tęsknota jest całkowicie uzasadniona.
OdpowiedzUsuńJa bardziej kocham góry, a konkretnie Tatry. I to za nimi ciągle tęsknię :-)
Pogłaskaj swojego Puszka ode mnie - proszę...
Tatry są jak serce:-) Morze uczy patrzeć w dal, góry uczą patrzeć w górę... Może właśnie dlatego tak do nich wracamy myślami?
UsuńPuszek wygłaskany:-) Wiedział, że to specjalne pozdrowienia od Ciebie:-)
Też uwielbiam ten kojący stan, który wytwarzają morskie fale. Nic mnie tak nie relaksuje i nie odpręża. Kiedy czuję taką potrzebę, a morze daleko, podjeżdżam nad jeziora, których mam w pobliżu dostatek. Dzięki za filmową namiastkę relaksu. Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńFale robią w głowie porządek lepiej niż niejedna lista zadań. Jeziora mają w sobie podobną energię.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
To prawda!
UsuńŚródziemne to z pewnością całe mnóstwo pięknych wspomnień. Nie jestem zaskoczona, że tęsknisz. Zima trwająca zbyt długo, sprawia, że i ja tęsknię za Śródziemnym.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Tęsknota to taki wewnętrzny kompas ustawiony na ciepło;-) Śródziemne smakuje najlepiej zimą, gdy dni są szare i długie.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Morze ma w sobie coś, co przyciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć ...
OdpowiedzUsuńMa haczyk zrobiony z tęsknoty.
UsuńMożna wrócić do codzienności, ale ono i tak od czasu do czasu pociągnie za nitkę;-)
Beautiful photos. I love the ocean and I love cats. ❤️ Thank you so much for sharing.
OdpowiedzUsuńThank you!
UsuńOcean and cats. Two kinds of magic I can’t live without🩷
So glad you liked the photos🙂
Też za tym wszystkim tęsknię...
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że tęsknota to druga strona wspomnień.
UsuńBez niej nie miałyby takiej mocy.
Również uwielbiam morze, tę przestrzeń. Tęsknię za Morzem Śródziemnym.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Może Morze Śródziemne tęskni za nami tak samo, jak my za nim;-)
UsuńCieplutko pozdrawiam.
Mam to samo, tyle że bardziej odczuwam tęsknotę za górami, niż za morzem. Chociaż... moim drugim w życiu wpisem blogowym, w miejscu, które już nie istnieje, bo Onet zdecydował się zniszczyć swą własną blogosferę, pisałem o zdradzie..., zdradzie ulubionych miejsc. Góry, jeziora, morze, las..., biorę co jest w zasięgu spaceru.
OdpowiedzUsuńCzasami jest jednak tak, że wybieram się nad morze, a ono mi mówi: "No chyba brwi zgoliłeś! Wracaj skąd przyszedłeś!" I wracam, bo zimny wiatr w dwie minuty zamieni każdy mózg w wielkiego gluta, którego się trzeba pozbywać przez wiele dni. Gór słucham tym bardziej! Nie znajdziesz mnie w takich miejscach, gdy pogoda nie sprzyja. Owszem, mam zawsze ze sobą sprzęt, by w dobrym stanie dotrzeć do schroniska, gdy mnie złapie załamanie pogody, staram się jednak dobierać czas i porę wycieczek tak, by zbyt intensywnie nie eksploatować goretexów, polarów i innych takich.
Góry mają taki charakter, że nie można ich traktować jak parku miejskiego. Trzeba ich słuchać, a nie tylko stąpać po szlaku.
UsuńA morze czasem jest bardziej bezlitosne niż się wydaje. Przecież chodzi o to, by korzystać z tych miejsc z przyjemnością, a nie z przemocą na sobie i sprzęcie.
Czas, pogoda, pora dnia i szacunek dla przestrzeni to sekret prawdziwej radości z wędrówek.
Ahhhh... rozbudziłaś mą tęsknotę za latem, wakacjami, morzem, górami, Świdnicą, koncertami... Ale przyjdzie to do nas przecież...
OdpowiedzUsuńBuziam :*****
Przyjdzie, przyjdzie i to bez poganiania czasu. Cieszmy się tym, co jest teraz, bo też za tym zatęsknimy.
UsuńŚciskam:*****
Za podróżami i ciepłą pogodą tęsknię. Chociaż u nas w powietrzu czuć już zapowiedź wiosny. I to mnie cieszy i napawa optymizmen.
OdpowiedzUsuńPodróże i ciepło mają swoje miejsce w naszych sercach, a wiosna tuż za rogiem.
UsuńTrochę optymizmu i słońca w powietrzu i od razu wszystko staje się jaśniejsze.
Ależ obudziłaś mój smaczek...tal, niech będzie Śródziemne.
OdpowiedzUsuńŚródziemne zaczynaod smaczku, a kończy na uzależnieniu od słońca i ciepłych nocy;-)
UsuńTeż za morzem tęsknię. Ocean na Fuercie jest piękny i można się w nim kąpać nawet w styczniu, ale Bałtyk jest dla mnie numerem pierwszym. Kiedy tam w końcu pojadę??
OdpowiedzUsuńBałtyk wygrywa sercem, prawda? Może trzeba przestać pytać kiedy, tylko kupić bilet i dać się porwać fali:-)
UsuńPojechałabym bez mrugnięcia okiem, tyle że w domu osiem futer, którym musiałabym zapewnić profesjonalną opiekę. Nie wiem, czy taką znajdę u siebie w mieście. Fakt - nie szukałam za bardzo.
UsuńTak, z tym sercem to prawda.
UsuńNo tak, przy ośmiu parach wąsów serce musi się dzielić na wiele kawałków. Nic dziwnego, że decyzje nie są proste, a największa podróż to ta między kanapą a miską;-)
UsuńJa za morzem nie tęsknię, byłam na przełomie roku 🙂 Ale mam w sercu i głowie taką jedną wielką tęsknotę i wyczekiwanie, że aż pękam 😉
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby to, na co czekasz, przyszło dokładnie w tym momencie, w którym powinno🙂
UsuńNo proszę, dosłowni kilka dni emu miałam jakieś migawki wspomnień a może snu z morzem w tle... pewnie to ta tęsknota do pierwszego lata nad morzem, gdy miałam jakieś 3-4 lata
OdpowiedzUsuńPierwsze lato nad morzem zostaje w nas na zawsze. To już nie wspomnienie, to część nas.
UsuńPięknie napisane. Ja też kocham przestrzeń , morze.
OdpowiedzUsuńTo chyba mamy w sobie taki sam kompas.
UsuńDziwna sprawa, kiedyś uwielbiałam morze, zwłaszcza długie spacery bezludnymi plażami poza sezonem. Później, kiedy wyjechałam do Włoch i zaczęłam chodzić w Prealpy, doszłam do wniosku, że właśnie to w doskonały sposób zaspokaja moje psychiczne potrzeby w kontakcie z naturą. Pokonywanie własnych ograniczeń, mozół wędrówki i nagroda, jaką jest postawienie stopy na szczycie, to jedne z najpiękniejszych wspomnień w moim życiu. Zastanawiam się czasem, jak doszło do tej przemiany, może z fazy kontemplacyjnej przeszłam w aktywną? Jedna rozumiem Twoją, potrzebę, więc życzę Ci jak najwięcej pięknych chwil, o których marzysz. 🏖️😘
OdpowiedzUsuńTo nie jest dziwna sprawa, a raczej piękna ewolucja🙂
UsuńNatura po prostu daje nam różne odpowiedzi w różnych momentach życia. Morze uczy kontemplacji, góry uczą sprawczości. Jedno i drugie potrafi być jak terapia.
Dziękuję za zrozumienie i dobre słowo. Niech i Twoje szczyty, te górskie i te życiow, zawsze dają Ci tę samą radość co pierwsze wejście🩵🫶
Morze to największa miłość mojego życia. Niestety, przyszło mi żyć pośród tych obrzydliwych pagórków... Rzeszów żąda dostępu do morza!!!
OdpowiedzUsuńNo tak, morze w sercu, a pagórki pod stopami. Przyłączam się do apelu:-) Kraków też domaga się dostępu do morza!
UsuńMoże urządzimy jakiś marsz z transparentami?
UsuńMożemy się skrzyknąć. Tylko czy coś wskóramy?
UsuńJa nie przepadam za morzem. Wręcz się jego boję! Co może jest dziwne, skoro mój tato to marynarz :)
OdpowiedzUsuńMorze to żywioł z charakterem, a strach to po prostu forma szacunku:-)
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńczytając Twoją opowieść, poczułam prawdziwe ukłucie tęsknoty. Ja tak dawno nie byłam nad morzem… Tak dawno, że już nie pamiętam. Brakuje mi tego szumu fal, zapachu soli w powietrzu i tej przestrzeni, która porządkuje myśli. Twoje słowa tylko przypomniały mi, jak bardzo za nim tęsknię.
Chyba dołączę do marszu. Pagórki jednak też chce mieć w pobliżu:)))
Morze znika z oczu, ale nigdy z serca.
UsuńZapraszamy:-) Tym bardziej, że dostęp do morza nie wyklucza bliskości pagórków.