sobota, 14 lutego 2026

7. Bajka o Mirabelce i prezencie dla Leona

   Tego dnia Mirabelka była w znakomitym nastroju. Świeciło słońce, a ona wypiła idealnie zaparzoną kawę i miała plan.

   Leon wrócił późnym popołudniem i nieśpiesznie wszedł do mieszkania. Jego wzrok zatrzymał się na stoliku, na którym leżało pudełeczko przewiązane czerwoną wstążką i karteczka: "Dla Leona"

   Leon uniósł brwi i nawet się uśmiechnął. Lubił Mirabelkowe pomysły. Powoli rozwiązał wstążkę, zdjął wieczko i zajrzał do środka. W pudełku znalazł czarne jedwabne pończochy i kolejną karteczkę: "Jeśli chcesz wiedzieć, co zrobiłam z resztą ubrania-znajdź mnie".

   Od razu ruszył na poszukiwania. Salon był pusty. W kuchni zastał tylko zapach jej perfum. Otworzył drzwi do sypialni i zatrzymał się w progu.

   Światło było przygaszone, a Mirabelka siedziała na parapecie. Bosonoga, jedynie w satynowym szlafroku. W dłoniach trzymała kieliszek wina, a jej rude loki miękko opadały na ramiona.

-Znalazłeś mnie-powiedziała, przyprawiając Leona o szybsze bicie serca.

-Miałem motywację-odparł.

   Mirabelka uśmiechnęła się. A jej uśmiech zawsze oznaczał kłopoty albo... przyjemność. Leon wszedł do sypialni i zamknął za sobą drzwi. Reszta wieczoru? Jest ich słodką tajemnicą.


Subtelność i odwaga potrafią

rozpalić wszystko wokół.

/Puszek🐾 /


Puszkiem zapisane, pikantnie podane...

*ilustracja AI; 

1 komentarz:

  1. czy Mirabelki takie prezenty, w tym stylu ofiarują Leonom, czy sobie samym?... to jest kwestią dyskusyjną i nigdy nie rozstrzygniętą... zresztą dotyczy to wszelkiego rodzaju prezentów... moim zdaniem odpowiedź jest fifty/fifty, bo gdyby dawanie komuś prezentów nie sprawiało frajdy, to ludzie by ich nie dawali...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".