poniedziałek, 16 lutego 2026

8/2026. Opowieść o tęsknocie za morzem

 

   Siedzę sobie w Krakowie, kawa paruje w filiżance, a w środku mnie szumi morze. Przez okno patrzę na zwyczajny, zimowy świat, a w mojej głowie turkus i rozmaryn. Na ustach czuję sól chociaż jedyne fale w zasięgu wzroku to tramwaje na zakrętach. 

   Kawa i morze to idealny duet. Jedno rozgrzewa od środka, drugie rozszerza horyzont.

   Tęsknota za morzem to nie jest wcale takie nic. To tęsknota, która przestaje być ciężarem, a staje się przestrzenią. To tęsknota, która delikatnie szarpie za rękaw. Tęsknota nie za lotem, nie za hotelowym ręcznikiem pachnącym detergentem, nie za zdjęciami lecz za stanem bycia. Za tą wersją mnie, która oddycha spokojniej.

   Tęsknię za tą chwilą, w której stoję boso na piasku, wiatr od morza rozwiewa mi włosy, a fale robią swoje 'szszszsz', uspokajając świat. Wtedy myśli przestają gonić, skóra przestaje się bronić, a serce przestaje się śpieszyć. Słońce ogrzewa ramiona, a sól unosi się w powietrzu. Prosta linia horyzontu przypomina, że świat ma granice, ale moje pragnienia niekoniecznie.

   Widzę się gdzieś nad Śródziemnym. W cichej zatoce wciśniętej w jasne skały ze śpiewem cykad w tle. Albo na włoskim południu, gdzie powietrze pachnie rozmarynem, a woda ma kolor głębokiego szafiru, jak moje ulubione odcienie niebieskiego.

   Mare Nostrum to temperament. Ma w sobie coś kobiecego. Ciepło, siłę i obietnicę. I tę przeźroczystość, w której świat na chwilę staje się uczciwy.

    Śródziemne ma jeszcze coś. Jest historią. Warstwa po warstwie. Fenicjanie, Grecy, Rzymianie... Ziemia i woda są jak palimpsest, a każda fala przesuwa się po wiekach.

   Morze uczy mnie zgody. Na falę, która przychodzi i na tę, która odchodzi. Na to, że nie wszystko muszę kontrolować. Może właśnie dlatego, tak za nim tęsknię? Tam jestem szczęśliwsza, a słońce rozpuszcza napięcie we mnie, jak cukier w herbacie.

   Ale póki co, siedzę w Krakowie, tęsknię i piję kawę, a każdy łyk jest jak przypływ.



Nie trzeba mieć łap w wodzie,

żeby poczuć przypływ.

/Puszek 🐾/


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

*filmik własny;

8 komentarzy:

  1. zgadzając sie w stu procentach z Tobą, ja tęsknię za Oceanem...może dlatego, że właśnie byłam nad M. Czerwonym wprawdzie ale też przyjemnym...i dlatego, że w zasięgu dwudziestu minut mam Bałtyk i piasek i plaże. pozdrawiam znad parującej kawy, w zimny słoneczny poranek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane, poetycko z pełnią emocji. Może nie jestem fanką słońca, ale morze kocham bardzo. W ogóle lubię patrzeć na wodę, uspokaja mnie to. Dobrze mieć, za czym tęsknić jeśli można do tego wrócić. :) Dobrego tygodnia. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoja tęsknota opisana w tak epicki sposób. Bardzo. Też tęsknię za falami i horyzontem bez kresu...
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę samych dobrych chwil w tym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mówię morze, myślę smażone rybie mięso, piwo, kobiece pośladki (zdobne w sznurek lub niekoniecznie) i kąpiel na golasa, po czym otwieram oczy i widzę plamy ropy naftowej, kłębowiska sinic i plastikowe butelki...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tęsknota za przestrzenią jest dojmująca. czy to morze, czy górskie szczyty, tęsknimy za tym zawsze, co nas czyni wolnymi od ziemskich problemów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez bardzo tesknie, ale powoli godze sie zv tym, ze juz nigdy... Teraz nie moge, a kiedy ewentualnie cos sie zmieni, nie bede miala sily, zdrowia i ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Morze obiecuje przestrzeń, morze obiecuje spokój…

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".