Za każdym razem gdy wracam z dłuższej podróży, gdy tylko przekroczę próg, już jest. Cały biały, cały rozemocjonowany, cały mój. Puszek. Biega po mieszkaniu jak śnieżna burza radości. Miauczy swoje historie o tęsknocie i nasłuchiwaniu kroków. Mruczy głośno, chcąc nadrobić czas rozłąki. Robi slop down. Raz, drugi, trzeci... Wystawia brzuszek mięciutki jak chmurka. W tym geście jest całe jego zaufanie i radość.
Z każdego wyjazdu, w ramach przeprosin za moją nieobecność, przywożę mu jakiś upominek. Bo choć koty udają niezależność, doskonale wiedzą kto znikł i na jak długo. I pamiętają. Zawsze.
Pewnego razu dostał fretkę. Fretkę śmierdzącą kocimiętką tak intensywnie, że z miejsca przepadł z kretesem. Kocimiętka zadziałała jak miłosny eliksir i Puszek zakochał się od pierwszego wąchnięcia. Jego serce zaczęło bić szybciej, oczy stały się jeszcze bardziej błyszczące, ruchy pełne pasji i szaleństwa. To była miłość intensywna, totalna i obezwładniająca.
Nie porzucał fretki ani na chwilę. Spał z nią, pilnował i tulił, kładł na niej łebek, nosił w pyszczku, lizał i gryzł jakby świat bez niej miał utracić sens. Była jego dziewczyną. Nie mieliśmy co do tego wątpliwości.
Ale z czasem fretka trochę wywietrzała. Już tak nie śmierdzi i nie kręci Puszka jak kiedyś. Z wielkimi uczuciami tak bywa. Może nie znikają, tylko zmieniają formę. A czasem wracają w nagłym przypływie czułości, który przypomina Puszkowi, że kiedyś był zakochany po uszy. Albo po wąsy.
Gdy miłość straci zapach, zostają wspomnienia.
A ja pamiętam wszystko.
/Puszek🐾 /
Puszkiem zapisane, lekko podane...
*zdjęcia i filmik własne;


Filmik typu: wszystkim nam się podoba!
OdpowiedzUsuńTak, miłość przechodzi przeobrażenia, byle nadal było to prawdziwe uczucie!