Praga. Miejsce, które nie oddziela natury od historii grubą kreską. Tam wszystko się przenika. Drzewa rosną obok murów pamiętających cesarzy, a ludzie spacerują po miejscach, które mogłyby być scenografią do niejednej legendy. To miasto, które bardziej się czuje, niż zwiedza.
Letenskie Sady zajmują wzgórze Letna wysoko nad Wełtawą. Oferują jedne z najpiękniejszych widoków na stolicę Czech, rzekę i mosty. To przestrzeń z duszą, która łączy spokój, historię i artystyczną swobodę.
Ruszyliśmy przed siebie ścieżkami wśród kwitnących drzew i barwnych rabat.
Mijaliśmy ludzi odpoczywających na ławkach, murkach, trawie, a także pomykających na rowerach i rolkach.
Zatrzymaliśmy się w punkcie widokowym przy Letenskim Zameczku.
Spojrzeliśmy na Pragę z góry. Mosty przecinały Wełtawę jak kreski starego rysownika, a czerwone dachy rozciągały się po horyzont.
Przystawaliśmy często, żeby zrobić zdjęcie lub po prostu popatrzeć. Szliśmy wzdłuż krawędzi wzgórza od strony rzeki.
Gdzieś z boku, po prawej stronie zostawiliśmy praski metronom, stojący na ogromnym cokole po dawnym, gigantycznym pomniku Stalina. Dziś symbolicznie odmierza czas przypominając, że każda epoka i każdy reżim przemija i nastaje nowa era. W oddali widzieliśmy jego potężne ramię, poruszające się nad miastem jak wahadło czasu. Nie żałuję jednak, że nie zobaczyliśmy go z bliska, bo takie obiekty wywołują we mnie irracjonalny niepokój.
Za to Hanawski Pawilon błyszczał między drzewami jak secesyjny klejnot.
W dole Praga otwierała się warstwami. Mosty, czerwone dachy, wieże i Wełtawa... A wokół wprost nieprawdopodobna cisza, jak na miasto pełne turystów. Tylko ptaki urządzały koncert w koronach drzew.
Romantyczne alejki prowadziły nas dalej. Ku Ogrodom Królewskim.
Między drzewami pojawiał się i znikał widok niczym dekoracja do baśni, którą ktoś zostawił setki lat temu. Zamek Praski i Katedra św. Wita prezentowały się wspaniale w kwietniowym świetle.
Usiedliśmy na ławce w Ogrodach Królewskich. Byliśmy pełni wrażeń i trochę zmęczeni. Ale to było dobre zmęczenie. Takie, które pojawia się po długim spacerze i pięknych widokach.
W tę kwietniową środę Praga zrobiła to, co umie najlepiej. Sprawiła, że zwykły dzień zamienił się we wspomnienie, do którego będziemy wracać latami.
Potężne ramię metronomu brzmi groźnie,
ale i tak nie umywa się do ryku odkurzacza.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;
*film własny;






















Tak patrzę i czytam, od razu wróciły mi wspomnienia z Pragi.. :) Wspaniałe, klimatyczne miasto! Pięknie to opisałaś i całkowicie się zgadzam, też byliśmy oczarowani praktycznie każdym zakątkiem :) Bardzo chcemy tam wrócić i wszystko sobie odświeżyć, bo byliśmy tam prawie 5 lat temu. Jak ten czas szybko leci!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ;)
Byłam kiedyś w Pradze i bardzo mi się podobało :)
OdpowiedzUsuńChętnie powtórzyłabym wycieczkę w to miejsce
Jejku, byłam dokładnie w tych samych miejscach! Nawet zdjęcia mam podobne, prawie takie same 🥰
OdpowiedzUsuńJak pięknie, jak zielono, jak wiosennie. W Pradze byłam dwa razy, ale zawsze tylko na jeden dzień, więc nie miałam już czasu, żeby dotrzeć do tego parku.
OdpowiedzUsuńPragę zwiedzałam z wycieczką, szybko i nie tak jak lubię, chciałabym tam jeszcze wrócić!
OdpowiedzUsuń