czwartek, 21 maja 2026

21/2026. Opowieść praska z Letnej

 

   Praga. Miejsce, które nie oddziela natury od historii grubą kreską. Tam wszystko się przenika. Drzewa rosną obok murów pamiętających cesarzy, a ludzie spacerują po miejscach, które mogłyby być scenografią do niejednej legendy. To miasto, które bardziej się czuje, niż zwiedza.

   Letenskie Sady zajmują wzgórze Letna wysoko nad Wełtawą. Oferują jedne z najpiękniejszych widoków na stolicę Czech, rzekę i mosty. To przestrzeń z duszą, która łączy spokój, historię i artystyczną swobodę.

   Ruszyliśmy przed siebie ścieżkami wśród kwitnących drzew i barwnych rabat.



   Mijaliśmy ludzi odpoczywających na ławkach, murkach, trawie, a także pomykających na rowerach i rolkach.

   Zatrzymaliśmy się w punkcie widokowym przy Letenskim Zameczku

Spojrzeliśmy na Pragę z góry. Mosty przecinały Wełtawę jak kreski starego rysownika, a czerwone dachy rozciągały się po horyzont. 



Przystawaliśmy często, żeby zrobić zdjęcie lub po prostu popatrzeć. Szliśmy wzdłuż krawędzi wzgórza od strony rzeki.

   Gdzieś z boku, po prawej stronie zostawiliśmy praski metronom, stojący na ogromnym cokole po dawnym, gigantycznym pomniku Stalina. Dziś symbolicznie odmierza czas przypominając, że każda epoka i każdy reżim przemija i nastaje nowa era. W oddali widzieliśmy jego potężne ramię, poruszające się nad miastem jak wahadło czasu. Nie żałuję jednak, że nie zobaczyliśmy go z bliska, bo takie obiekty wywołują we mnie irracjonalny niepokój.

   Za to Hanawski Pawilon błyszczał między drzewami jak secesyjny klejnot. 

   W dole Praga otwierała się warstwami. Mosty, czerwone dachy, wieże i Wełtawa... A wokół wprost nieprawdopodobna cisza, jak na miasto pełne turystów. Tylko ptaki urządzały koncert w koronach drzew.





   

   Romantyczne alejki prowadziły nas dalej. Ku Ogrodom Królewskim



   Między drzewami pojawiał się i znikał widok niczym dekoracja do baśni, którą ktoś zostawił setki lat temu. Zamek Praski i Katedra św. Wita prezentowały się wspaniale w kwietniowym świetle.




   Usiedliśmy na ławce w Ogrodach Królewskich. Byliśmy pełni wrażeń i trochę zmęczeni. Ale to było dobre zmęczenie. Takie, które pojawia się po długim spacerze i pięknych widokach. 


   W tę kwietniową środę Praga zrobiła to, co umie najlepiej. Sprawiła, że zwykły dzień zamienił się we wspomnienie, do którego będziemy wracać latami.


Potężne ramię metronomu brzmi groźnie,

ale i tak nie umywa się do ryku odkurzacza.

/Puszek🐾 /




                                                                                          

                                                             

Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

*film własny;

5 komentarzy:

  1. Tak patrzę i czytam, od razu wróciły mi wspomnienia z Pragi.. :) Wspaniałe, klimatyczne miasto! Pięknie to opisałaś i całkowicie się zgadzam, też byliśmy oczarowani praktycznie każdym zakątkiem :) Bardzo chcemy tam wrócić i wszystko sobie odświeżyć, bo byliśmy tam prawie 5 lat temu. Jak ten czas szybko leci!
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam kiedyś w Pradze i bardzo mi się podobało :)
    Chętnie powtórzyłabym wycieczkę w to miejsce

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, byłam dokładnie w tych samych miejscach! Nawet zdjęcia mam podobne, prawie takie same 🥰

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pięknie, jak zielono, jak wiosennie. W Pradze byłam dwa razy, ale zawsze tylko na jeden dzień, więc nie miałam już czasu, żeby dotrzeć do tego parku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pragę zwiedzałam z wycieczką, szybko i nie tak jak lubię, chciałabym tam jeszcze wrócić!

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".