niedziela, 10 maja 2026

7. Z Puszkiem o książce: Helen Brown, 'Kleo i ja'

 

   Tę książkę można czytać przez łzy. Nie będą to jednak łzy rozpaczy, lecz raczej ulgi, niczym deszcz po długiej suszy.

   'Kleo i ja' autorstwa Helen Brown to opowieść o tym, jak życie potrafi roztrzaskać się w ułamku sekundy i jak mozolnie, kawałek po kawałku, składa się je na nowo.

   Kiedy dom Helen pogrąża się w smutku po stracie, która zmienia wszystko, pojawia się Kleo. Mała, czarna kotka, która nie ma w sobie cienia współczucia i nie zna pojęcia żałoby. Ma za to pazurki i ząbki jak szpileczki, niespożytą energię i przekonanie, że świat kręci się wokół jej miski. Jej pojawienie się staje się wybawieniem. Bo jak tu płakać, gdy mała bestia właśnie wspina się po firance? Jak zasnąć, gdy natarczywym miauczeniem domaga się czwartej kolacji? 

   Kleo nie pocieszała w sposób, jakiego można by się spodziewać. Ona po prostu przyniosła radość w pyszczku i położyła na środku salonu w domu, który zapomniał, jak się uśmiechać.

   To nie jest tylko opowieść o kocie. To studium powolnego zdrowienia. To lekcja od zwierzaka, że jedyne co naprawdę mamy, to ta konkretna chwila. Plama słońca na dywanie, ciepłe futerko pod dłonią, cichy oddech obok...

   Helen Brown pisze szczerze, czasem boleśnie, ale przede wszystkim prawdziwie. Pokazuje, że smutek i śmiech mogą mieszkać pod jednym dachem, a mały kot potrafi przeprowadzić przez najciemniejszą noc. Życie w trudnych momentach często podsuwa nam jakąś Kleo, która nie pozwala nam zatonąć. Czasem jest to mokry nosek, czasem mruknięcie, a czasem po prostu powód, żeby rano wstać i wsypać karmę do miski.

   To lektura, która przypomina, że popękane serce wciąż potrafi kochać.


Każdy potrzebuje swojej Kleo.

Ja jestem waszą.

/Puszek🐾 /


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".