wtorek, 7 lipca 2026

9. Bajka o Mirabelce i przygodzie na łące

 

   Mirabelka szła boso ścieżką wśród maków, chabrów i wysokiej trawy, trzymając sandały w dłoni. Leon szedł krok za nią zadowolony z widoku, jaki miał przed sobą. Mirabelka ze śmiechem obróciła się wokół własnej osi, a wiatr uniósł rąbek jej sukienki. Nagle krzyknęła i zatrzymała się gwałtownie.

-Co się stało? Leon podszedł bliżej.

-Biedronka! Wpadła mi do dekoltu! Leon starał się zachować powagę.

-Ani się waż śmiać!- ostrzegła go. -Leon! Ona tam chodzi!

-Stój spokojnie- mruknął.

-Jak mam stać spokojnie, skoro mam tam panikującą biedronkę?!- fuknęła, wskazując na dekolt. Leon delikatnie wsunął dłoń pod materiał, a jego spojrzenie zrobiło się odrobinę mniej niewinne.

-Jest- powiedział cicho.

-I?

-Chyba nie chce wychodzić. Mirabelka zmrużyła oczy.

-Nie jesteś szczególnie pomocny.

-Ratuję biedronkę. To odpowiedzialne zadanie.

-Za bardzo ci się podoba.

-Trochę... Leon powoli wyjął dłoń i uniósł palec, na którym siedział owad w czarne kropeczki.

-Uratowana- oznajmił uroczyście. Mirabelka spojrzała na maleńkie stworzonko, a potem przeniosła wzrok na Leona.

-I co teraz?

-Teraz należy mi się nagroda za bohaterstwo.

-A jeśli odmówię?

-Wtedy biedronka będzie bardzo rozczarowana. Parsknęła śmiechem, a trawy wokół nich zaszumiały poruszone letnim wiatrem.


Miłość często wpada nieproszona.

Prosto w dekolt.

/Puszek🐾 /


Puszkiem zapisane, pikantnie podane...

*ilustracja AI;

1 komentarz:

  1. No nie powiem, ta akcja ratunkowa nie była niebezpieczna, nie naraził się zbytnio. Facet sobie podbudowuje ego ;-)

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".