Już jest. Nowy Rok. Przyszedł o północy tak cicho, jak Puszek wskakuje do naszego łóżka. Przyniósł nadzieję i obietnicę nowego początku, niespodzianek i radości, które często niezauważone umykają w codzienności.
Ten rok będzie dla mnie delikatnie uchyloną furtką w gąszczu marzeń, za którą jeszcze nie wszystko jest jasne, nie wszystko gotowe, ale widać ścieżkę. Ścieżka prowadzi przez miejsca, o których myślę. O działce, domu, ogrodzie z judaszowcami, tarasie, na którym promienie słońca tańczą z aromatem świeżo zaparzonej kawy i dopiero co upieczonego ciasta.
Widzę przestrzeń na spokój, którego pragnę. Spokój, który nie spada nagle jak grom z nieba, lecz przychodzi jak miękkie światło poranka.
Widzę miejsce na radość wspólnych podróży z Mężem. Na pierwszy ogień idą Stambuł, Dubaj i Ateny. Ulice tych miast kryją historie i zapachy dalekich krajów oraz smaki, które wypełnią nasze dni radością. Wypad z Siostrą do Berlina, żeby spojrzeć prosto w oko Nefretete i poczuć puls miasta, który miesza historię z codziennością, śmiechem i przygodami.
Ta noc migocze światełkami, pachnie szampanem i wspomnieniem świąt. Na szybach mróz maluje misterne wzory, a moje serce wypełnia cisza i spokój. To czas na refleksję i poukładanie w myślach puzzli minionego roku, a potem składanie nowych, jeszcze nieznanych obrazów.
Widzę się nie w biegu, nie w walce lecz w łagodnym powracaniu do sił. Moje ciało i dusza mają prawo do regeneracji. Zdrowie, które wciąż przysparza mi trosk, może wreszcie przyniesie lżejsze dni. Widzę jak te spokojniejsze chwile wypełniają się tym, co lubię. Dobrym filmem, ulubioną książką, obecnością Męża, wspólnymi planami i marzeniami oraz mruczeniem Puszka na kolanach, który przypomina, że miłość jest drogowskazem, który prowadzi we właściwym kierunku.
Nie robię postanowień. Wystarczy, że słucham co moja dusza szepcze mi do ucha. Wystarczy, że przyjmuję codzienność taką, jaka jest. Nie potrzebuję rollercoastera emocji na każdym kroku. Obiecuję sobie natomiast, że w wielu chwilach poczuję w sercu, że jestem na dobrej drodze.
A jeśli kiedyś zapadnie tu cisza, to będzie znak, że choroba znów upomniała się o mnie z całą mocą albo... mnie pokonała.
***
Życzymy Wam aby ten rok był dla Was jak ciepły koc w zimowy wieczór, jak aromat świeżo zaparzonej kawy, prosty i spokojny, pełen ukrytej magii i marzeń, które się spełnią oraz obecności tych, których kochacie. Niech przyniesie Wam mniej 'muszę', a więcej 'chcę'. Mniej pośpiechu, więcej mruczenia i zdrowia, które nie robi dram. Mrrr🐾
Każdy, nawet najmniejszy krok,
prowadzi ku temu, co dobre.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;

