środa, 11 marca 2026

11/2026. Opowieść o spotkaniu z zielonym stworem

 

Opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.


   To był kolejny, zwyczajny dzień. Puszek, biały strażnik domowego ogniska patrolował kuchnię z miną kota, który zna wszystkie tajemnice swojego królestwa. Krążył wśród zapachów i domowych dźwięków, szukając odpowiedzi na najbardziej nurtujące go pytanie: czy dostanie dzisiaj swoją ulubioną przekąskę, a czy znowu będzie musiał udawać, że chrupki są w porządku?

  Aż tu nagle na jego drodze pojawiło się TO! Leżało bez ruchu i wyglądało jak międzygalaktyczny artefakt. Zielone, podejrzanie długie o aerodynamicznym kształcie. Skórę miało jak zbroję i zapach ogrodu, którego Puszek nie zamierzał odwiedzać, bo tam jest wilgoć, a wilgoć to wróg.

  Zamarł w bezruchu. Uniósł łapę, jego oczy zrobiły się jak spodki, a ogon jak szczotka. I wtedy... ogórek się nie poruszył. Przeprowadził więc akcję zaczepną. Pac! Pac! Ogórek nic. Zrobił krok w lewo. Ogórek nic.

  Puszek uskoczył w bok niczym skoczek olimpijski z futrem na dopingu. Po chwili wrócił udając, że wcale się nie przestraszył tylko wykonał odskok strategiczny z pełną kontrolą lotu chociaż niezależni obserwatorzy mogą twierdzić inaczej.

  Podszedł i spojrzał na mnie, jakby właśnie uratował świat przed ogórkową zagładą. Od tamtej pory każdy ogórek przechodzi test zwany Pacnięciem Prawdy ponieważ nie można ufać czemuś, co nie ma futra i nie mruczy.



 Kot zawsze wie, co robi.

Nawet jeśli nie wie.

/Puszek 🐾/


Puszkiem pisane, lekko podane...

*ilustracja AI;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".