Tego dnia Mirabelka była w znakomitym nastroju. Świeciło słońce, a ona wypiła idealnie zaparzoną kawę i miała plan.
Leon wrócił późnym popołudniem i nieśpiesznie wszedł do mieszkania. Jego wzrok zatrzymał się na stoliku, na którym leżało pudełeczko przewiązane czerwoną wstążką i karteczka: "Dla Leona".
Leon uniósł brwi i nawet się uśmiechnął. Lubił Mirabelkowe pomysły. Powoli rozwiązał wstążkę, zdjął wieczko i zajrzał do środka. W pudełku znalazł czarne jedwabne pończochy i kolejną karteczkę: "Jeśli chcesz wiedzieć, co zrobiłam z resztą ubrania-znajdź mnie".
Od razu ruszył na poszukiwania. Salon był pusty. W kuchni zastał tylko zapach jej perfum. Otworzył drzwi do sypialni i zatrzymał się w progu.
Światło było przygaszone, a Mirabelka siedziała na parapecie. Bosonoga, jedynie w satynowym szlafroku. W dłoniach trzymała kieliszek wina, a jej rude loki miękko opadały na ramiona.
-Znalazłeś mnie-powiedziała, przyprawiając Leona o szybsze bicie serca.
-Miałem motywację-odparł.
Mirabelka uśmiechnęła się. A jej uśmiech zawsze oznaczał kłopoty albo... przyjemność. Leon wszedł do sypialni i zamknął za sobą drzwi. Reszta wieczoru? Jest ich słodką tajemnicą.
Subtelność i odwaga potrafią
rozpalić wszystko wokół.
/Puszek🐾 /
Puszkiem zapisane, pikantnie podane...
*ilustracja AI;

czy Mirabelki takie prezenty, w tym stylu ofiarują Leonom, czy sobie samym?... to jest kwestią dyskusyjną i nigdy nie rozstrzygniętą... zresztą dotyczy to wszelkiego rodzaju prezentów... moim zdaniem odpowiedź jest fifty/fifty, bo gdyby dawanie komuś prezentów nie sprawiało frajdy, to ludzie by ich nie dawali...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Mirabelki nigdy nie działają altruistycznie, one inwestują i doskonale wiedzą, że najlepsze prezenty smakują obustronnie. Dawanie to sztuka, a każda sztuka ma drugie dno;-)
UsuńJak zawsze piękna i delikatna opowieść, w której to co esencją może być pozostaje tylko w domysłach...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Dziękuję:-) Domysły mają w sobie więcej magii niż dosłowność.
UsuńCieplutko pozdrawiam.
Pomysł równie romantyczny, co odważny:-)
OdpowiedzUsuńIście walentynkowy prezent!
Czekoladki są przereklamowane, a jedwab ma klasę;-)
UsuńMoże go zarżnęła nożem kuchennym albo ogrodowym sekatorem...?
OdpowiedzUsuńSkądże. Udusiła go jedwabną pończochą. Elegancja przede wszystkim;-)
UsuńHmmmm, podoba mi się teoria Frau Be 👍👍😃😃
UsuńWiedziałam😁 Mężczyźni lubią krwawe jatki🔪🩸🩸
UsuńLubię Twoje opowieści o Leonie i Mirabelce. Pobudzają... wyobraźnię xD
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę:-)
UsuńNic oczywistego, bardzo subtelne, niczym koronkowe podwiązki przy czarnych pończochach.💝
OdpowiedzUsuńSubtelność to moja specjalność. Resztę zostawiam wyobraźni😉
UsuńPiękna opowieść. Życzę przyjemnych walentynek ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie❤️
Usuń