czwartek, 23 lipca 2026

27/2026. Opowieść o powrocie do siebie

 

   Sterydy. Kojarzą się z siłownią, masą, wielkimi mięśniami i małym... A ja dostałam je w pakiecie jako część schematu R-CVP, według którego byłam leczona. Hematolog uprzedził mnie o możliwych skutkach ubocznych. Wiedziałam więc, że mogą pojawić się zmiany w wyglądzie i wzrost wagi. Wiedza jednak jest teoretyczna. Odbicie w lustrze już nie.

   Najpierw zmieniła się twarz. Policzki zrobiły się pełniejsze, rysy rozmyły się gdzieś po drodze, powieki stały się cięższe, a oczy mniejsze i schowane głębiej. Stopniowo zmieniało się całe ciało. Zaokrągliło się i straciło lekkość. Było znajome i obce jednocześnie. To nie były zmiany wynikające z zaniedbania lecz cena, jaką płaciłam za powrót do zdrowia. Wiedziałam o tym, a jednak trudno było mi je zaakceptować, bo zawsze byłam wysportowana, szczupła i mieściłam się w rozmiar 32/34.

   O, jaka byłam szczęśliwa, gdy w końcu lekarz zdecydował o odstawieniu Encortonu!

   Powoli zauważam zmiany na lepsze. Drobiazgi, które w pierwszej chwili łatwo przeoczyć. Twarz odzyskuje kontury, rysy wyostrzają się, policzki oddają nadmiar miękkości. Oczy... Oczy robią się większe, jest w nich coraz więcej światła i przestrzeni, a spojrzenie znowu należy do mnie. Sylwetka smukleje, poruszam się lżej i oddycham swobodniej. Wraca to znajome poczucie bycia w swoim ciele, którego tak bardzo mi brakowało. Nareszcie!

   Wiem, że już niedługo przyjdzie dzień, w którym sukienka od CC znów otuli mnie bez oporu, a buty o czerwonych podeszwach pozwolą stopom iść tak lekko, jak dawniej.


Najpiękniejsze powroty nie prowadzą do miejsc.

Prowadzą do siebie.

/Puszek🐾 /


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*ilustracja AI na podstawie własnego zdjęcia;

80 komentarzy:

  1. Gratuluję! Zmiany na lepsze to najskuteczniejsza terapia. O rozmiarze 32/34 nic nie napiszę, bo się załamię :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. i cudownie:-)
    będzie już tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka piękna para! Aż chciałoby się oprawić w ramy i powiesić na ścianie, by sycić się urokiem zdjęcia.
    A przygodę że sterydami też miałam i znam Twój dyskomfort od podszewki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie 'Efekt chomika';-) Dobrze mieć to już za sobą.

      Usuń
  4. Cieszę się, że wróciłaś do siebie!
    Ja też po zachorowaniu dużo przytyłam. Kiedyś nie ważyłam 50 kilo, co mnie zawsze martwiło bo nie mogłam oddawac krwi. Teraz nie mogę nadal tego zrobić, ale z innego powodu: przyjmuję leki.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre... Ja też przez chorobę nie mogę być ani krwiodawcą, ani dawcą szpiku i musiałam się wypisać z bazy DKMS.
      Życzę zdrówka!

      Usuń
  5. Piękna Pani, znam doskonale Twoje bolączki. Ciebie przynajmniej uprzedzili. Ja dostałam końską dawkę bez jakiegokolwiek wytłumaczenia.
    Najważniejsze, że wracasz do siebie i czujesz, że już jesteś blisko.
    Ciepłe myśli przesyłam z zachmurzonej wyspy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że tak Cię potraktowali. Ze mną lekarze nie mieli wyjścia. Zasypałam ich gradem pytań i zażądałam wyczerpujących odpowiedzi, nie dałam się zbyć, a medyczne wykształcenie mocno mi pomogło. Skoro mieli zdetonować w moim ciele bombę atomową, musiałam wiedzieć wszystko. Od początku mieli i nadal mają ze mną krzyż pański:-) Moja rada: pytaj i wymagaj odpowiedzi, nie daj się zbyć.
      Ściskam mocno przez chmury.

      Usuń
  6. Rozmiar 32/34 to rozmiar zero dla dorosłej kobiety:-)
    Moja znajoma była leczona encortonem i okresowo trudno ją było poznać, ale taka cena leczenia. Miała ubrania w dwóch rozmiarach, bo choroba wymagała czasowego podawania leku.
    Zdrowie zdrowiem, ale kobieta lubi dobrze czuć sie w swojej skórze!
    Zdrowia więc i urody, która poprawia nastrój:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mówi się „zdrowie jest najważniejsze”, zapominając, jak ważna w procesie zdrowienia jest nasza psychika. Dbanie o wygląd w tym trudnym czasie to nie próżność, lecz również element terapii, lepsze samopoczucie i szybszy powrot do normalności.

      Usuń
  7. Cieszę się, że jesteś pełna optymizmu i wiary. Inaczej nie pokona się wysokich przeszkód:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co stać pod murem i płakać. Trzeba brać rozbieg i skakać:-)))

      Usuń
    2. O, właśnie tak! Tyle ile sił:)))

      Usuń
    3. Pełna moc albo wcale. I obiema nogami do przodu;-)))

      Usuń
  8. To wspaniale Puszku. To znaczy że Twoja Pani wraca do siebie. A zza chmur wychodzi uśmiechnięte słoneczko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszek się cieszy, bo uwielbia wygrzewać się w słońcu, mrau!

      Usuń
  9. Mhm, nigdy nie poznałam uczucia bycia szczupłą, więc nie wiem, jak to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam swoje nigdy. Nigdy nie leciałam balonem i nie wiem, jakie to uczucie.

      Usuń
    2. W takim razie muszę go doświadczyć!

      Usuń
    3. No tak, Ty jeszcze masz szansę. Możesz polecieć balonem.

      Usuń
    4. Kto wie, czym Ty mnie jeszcze zaskoczysz?

      Usuń
    5. Co to będzie, jak naprawdę się rozkręcimy🤭

      Usuń
  10. Będzie wszystko git. Ja niestety muszę się psychotropami częstować, ale sterydów nie brałem nigdy.

    A ten tarot mnie ciekawi, ale nie wiem czy jest dla mnie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak, a nawet super, mega i cool!

      Czasem bez tabsów po prostu się nie da. Moja siostra też coś o tym wie, bo musi brać antydepresanty.

      Z tarotem możesz zacząć od medytacji i rozwijania intuicji. Przekonasz się, czy złapiecie wspólny język.

      A wiesz, że w Turcji trzeba uważać na słowo 'git'? Ma tam zupełnie inne znaczenie, niż u nas;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nie znam pochodzenia tego słowa, ale w kryminale na grypsujących mówi się "Gity"

      Usuń
    3. Fajnie to połączyłeś, super ciekawostka.

      Usuń
  11. Najważniejsze, że to stan przejściowy, bo wracasz do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak pięknie i optymistycznie :-) Tylko się cieszyć i korzystać z życia. Taka chwila, gdy człowiek uświadamia sobie, że idzie ku lepszemu, daje dużo radości i nadziei. Oby tak dalej! Dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoim „oby tak dalej” obiema rękami. Skoro los w końcu rzuca mi same dobre chwile, to zamierzam je wycisnąć jak cytrynę:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  13. Jak miło było przeczytać, że tak radosne zmiany u Ciebie zachodzą! Rzeczywiście, tak silne leki z jednej strony są niezbędne, a z drugiej mają też i skutki uboczne. No niestety tak po prostu jest. Ale najważniejsze, że dostrzegasz już takie pozytywne skutki zmian i tego się trzymajmy!
    Puszek jak widać też jest zadowolony :D Jak jego bliscy zadowoleni, to i kot szczęśliwy! ;))
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten zastrzyk optymizmu:-) Tak, teraz czas na radosne zmiany, skupiam się na plusach i nowej energii. Trzymam się tego z całych sił, a zadowolenie Puszka to dla mnie priorytet;-) Pozdrawiam serdecznie:-*

      Usuń
  14. Rekonwalescencja to długi czas, tzn powoli upływa ale na końcu człowiek nie zauważa jak wszystko staje się już normalne. Zapomina się o czasie trudnym . Będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam właśnie przycisku 'przewiń do przodu', żeby już być na tym etapie, gdzie o wszystkim się zapomina. Trzymam się myśli, że będzie dobrze.

      Usuń
  15. Będzie tylko lepiej! Dużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na wersję premium mojego zdrowia. Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Powrót do siebie - życzę pomyślnej stabilizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System właśnie instaluje aktualizacje. Oby ta nowa wersja mnie była stabilniejsza niż poprzednia;-)

      Usuń
  17. Bardzo mi przykro z powodu Twoich problemów zdrowotnych :( Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdrowie jest najważniejsze, ale równie ważna jest psychika chorego… Ja myślę, że najgorsze są nowotwory i leczenie chemią.
    Jak byłoby cudownie na świecie, gdyby nie było chorób…
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie musi być Ci przykro. Zgadzam się, bez silnej głowy i pozytywnego nastawienia trudno przejść przez jakiekolwiek leczenie. Choruję na nowotwór układu limfatycznego, chemioterapia jest już za mną, odstawiłam sterydy i obecnie czuję się naprawdę dobrze i cieszę się każdym dniem. Masz rację, świat bez chorób byłby piękny, ale skoro już są, to starajmy się wyciągać z życia to, co najlepsze. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  18. Zdrowiej, wygląd to tylko wygląd. Mnie po sterydach nic nie ubyło, w sensie, po długotrwałym leczeniu 30 lat temu, jak przytylam tak, zostało. Powrot na siłownię dopiero pozwolił mi odetchnąć. Możliwe, że leki nowej generacji i pewnie predyspozycje, to wszystko spowodowało, że szybko wróciłaś do siebie. Wspaniale zatem i miej się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem i cieszę się, że znalazłaś sposób na odzyskanie sił. Tak, wygląd to sprawa drugorzędna, najważniejsze jest to, jak się czujemy, ale miło jest dobrze się czuć we własnym ciele i doceniam, że leki nowej generacji dają mi szansę na w miarę szybką regenerację. Wkładam w zdrowienie wszystkie siły;-)
      Pozdrawiam i życzę niesłabnącej energii:-)

      Usuń
  19. Cena za życie. Czasem rzeczywiście bardzo wysoka, a zawsze wymusza na człowieku zrozumienie i akceptację własnych ograniczeń. Chociaż również pokazuje, jakim nadmiarem siły i sprawności jest obdarzony zdrowy człowiek, bo żyć szczęśliwie da się także w dużo mniej sprzyjających okolicznościach. Cieszę się, że dostałaś szansę nie tylko na wyzdrowienie, ale także na powrót do stanu sprzed choroby, a jeszcze bardziej się cieszę, że z niej skorzystałaś i doceniłaś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, człowiek ma w sobie niesamowite pokłady siły. Wiesz, chłoniak indolentny, z którym się zmagam to choroba przewlekła, z którą wciąż uczę się żyć 'za pan brat', bo wyzdrowienie w klasycznym sensie nie jest możliwe, ale powrót do dawnej sprawności i energii jak najbardziej. Dlatego powrót do dobrej formy, który zauważyłeś, jest dla mnie tak ogromnym powodem do radości, nawet jeśli to stan, o który muszę stale dbać, a nie zamknięty rozdział. To bitwa, którą wygrałam w wojnie, która wciąż trwa, ale to właśnie daje mi siłę, by cieszyć się każdym momentem i celebrować dobre chwile. Dziękuję Ci za wsparcie i życzliwość.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia:-)

      Usuń
  20. Najważniejsze, że czujesz się lepiej i wracasz do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja przytyłam z powietrza od przekwitania. No trudno. Na siłownię nie pójdę, bo mnie to nudzi. Wygląd, to tylko wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj Puszku
    Jak dobrze, że wszystko powoli wraca na właściwe tory.
    Nieustająco zdrowia i pogody ducha życzę
    Pozdrawiam końcówką lipca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ismeno,
      Tak, małymi kroczkami idzie ku lepszemu. W wynikach także:-)
      Pozdrawiam w niedzielny poranek:-) Zapowiada się gorący dzień:-)

      Usuń
  23. Cześć 😀

    Fajnie że widzisz zmiany na lepsze, a lekarz pozwolił odstawić to, co powoduje także niechciane efekty. To taka droga strona medalu, ale często nie ma wyboru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem leczenie przypomina remont i żeby było lepiej, najpierw trzeba trochę nabałaganić. Na szczęście jeden z największych bałaganiarzy właśnie się wyprowadził🤭

      Usuń
  24. Najważniejsze, że wracasz do siebie, do zdrowia.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda. Nawet moje odbicie w lustrze zaczyna mnie znowu rozpoznawać. Serdeczności!

      Usuń
  25. Drogi Puszku, Ty i Twoja Pani wyglądacie prześlicznie :))) Wszystkiego co najlepsze życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Puszek pęka z dumy, a ja się podpinam pod ten komplement;-)

      Usuń
  26. Jesteś przepiękna moja Kochana WiS! Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  27. Reading this touched my heart deeply. Dealing with heavy medical side effects takes a huge toll when your physical appearance changes outside your control. Seeing those familiar features return in the mirror must feel like the sweetest relief. You deserve to step back into those red soles with total prid

    OdpowiedzUsuń
  28. Nieszczęsne choróbska ale nic nie zrobisz jak trzeba , całe szczęście że już mogłaś odstawić ten lek.Duzo zdrówka życzę, pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie bez tych pigułek od razu stało się piękniejsze. Przesyłam mnóstwo ciepła.

      Usuń
  29. Zdrowiej i piękniej. 🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
  30. 32/34 to byłaś na prawdę drobniutka ♥ Leki to leki. Jeśli trzeba je wziąć to trzeba. Ważne aby pomogły i można z nich zrezygnować. Pozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mieszczę się w 36 więc nie jest źle. Leki to była konieczność, dobrze, że już za mną:-)
      Pięknego tygodnia!

      Usuń
  31. Wow!
    Rozmiar 32/34 to przecież standardowe wymiary dla modelek wybiegowych (high-fashion). Wielkie gratulacje!!! Najważniejsze, że lekarz odstawił Encorton .
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniale, że wracasz do siebie 👍Przez pewien czas brałam Encorton, pomógł mi naprawdę. A wczoraj Szilunia dostała steryd w zastrzyku i postawił ją na nogi przed dzisiejszym zabiegiem. Najważniejsze, że się wybudziła z narkozy.
    Przytulam Anetko ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana ❤️ Kamień z serca, że Szilunia dzielnie zniosła narkozę i jest już wybudzona, najgorsze za Wami. Ściskam Cię mocno i życzę dużo zdrowia dla Was obu🤞❤️

      Usuń
    2. ♥️🐕😽🙋‍♀️

      Usuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".