Sterydy. Kojarzą się z siłownią, masą, wielkimi mięśniami i małym... A ja dostałam je w pakiecie jako część schematu R-CVP, według którego byłam leczona. Hematolog uprzedził mnie o możliwych skutkach ubocznych. Wiedziałam więc, że mogą pojawić się zmiany w wyglądzie i wzrost wagi. Wiedza jednak jest teoretyczna. Odbicie w lustrze już nie.
Najpierw zmieniła się twarz. Policzki zrobiły się pełniejsze, rysy rozmyły się gdzieś po drodze, powieki stały się cięższe, a oczy mniejsze i schowane głębiej. Stopniowo zmieniało się całe ciało. Zaokrągliło się i straciło lekkość. Było znajome i obce jednocześnie. To nie były zmiany wynikające z zaniedbania lecz cena, jaką płaciłam za powrót do zdrowia. Wiedziałam o tym, a jednak trudno było mi je zaakceptować, bo zawsze byłam wysportowana, szczupła i mieściłam się w rozmiar 32/34.
O, jaka byłam szczęśliwa, gdy w końcu lekarz zdecydował o odstawieniu Encortonu!
Powoli zauważam zmiany na lepsze. Drobiazgi, które w pierwszej chwili łatwo przeoczyć. Twarz odzyskuje kontury, rysy wyostrzają się, policzki oddają nadmiar miękkości. Oczy... Oczy robią się większe, jest w nich coraz więcej światła i przestrzeni, a spojrzenie znowu należy do mnie. Sylwetka smukleje, poruszam się lżej i oddycham swobodniej. Wraca to znajome poczucie bycia w swoim ciele, którego tak bardzo mi brakowało. Nareszcie!
Wiem, że już niedługo przyjdzie dzień, w którym sukienka od CC znów otuli mnie bez oporu, a buty o czerwonych podeszwach pozwolą stopom iść tak lekko, jak dawniej.
Najpiękniejsze powroty nie prowadzą do miejsc.
Prowadzą do siebie.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*ilustracja AI na podstawie własnego zdjęcia;

Gratuluję! Zmiany na lepsze to najskuteczniejsza terapia. O rozmiarze 32/34 nic nie napiszę, bo się załamię :-/
OdpowiedzUsuńPowoli wracam do ustawień fabrycznych;-)
Usuńi cudownie:-)
OdpowiedzUsuńbędzie już tylko lepiej.
Ament;-)
UsuńJaka piękna para! Aż chciałoby się oprawić w ramy i powiesić na ścianie, by sycić się urokiem zdjęcia.
OdpowiedzUsuńA przygodę że sterydami też miałam i znam Twój dyskomfort od podszewki.
Witaj w klubie 'Efekt chomika';-) Dobrze mieć to już za sobą.
UsuńCieszę się, że wróciłaś do siebie!
OdpowiedzUsuńJa też po zachorowaniu dużo przytyłam. Kiedyś nie ważyłam 50 kilo, co mnie zawsze martwiło bo nie mogłam oddawac krwi. Teraz nie mogę nadal tego zrobić, ale z innego powodu: przyjmuję leki.
Pozdrawiam cieplutko :)
Przykre... Ja też przez chorobę nie mogę być ani krwiodawcą, ani dawcą szpiku i musiałam się wypisać z bazy DKMS.
UsuńŻyczę zdrówka!
Piękna Pani, znam doskonale Twoje bolączki. Ciebie przynajmniej uprzedzili. Ja dostałam końską dawkę bez jakiegokolwiek wytłumaczenia.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że wracasz do siebie i czujesz, że już jesteś blisko.
Ciepłe myśli przesyłam z zachmurzonej wyspy.
Przykro mi, że tak Cię potraktowali. Ze mną lekarze nie mieli wyjścia. Zasypałam ich gradem pytań i zażądałam wyczerpujących odpowiedzi, nie dałam się zbyć, a medyczne wykształcenie mocno mi pomogło. Skoro mieli zdetonować w moim ciele bombę atomową, musiałam wiedzieć wszystko. Od początku mieli i nadal mają ze mną krzyż pański:-) Moja rada: pytaj i wymagaj odpowiedzi, nie daj się zbyć.
UsuńŚciskam mocno przez chmury.
Rozmiar 32/34 to rozmiar zero dla dorosłej kobiety:-)
OdpowiedzUsuńMoja znajoma była leczona encortonem i okresowo trudno ją było poznać, ale taka cena leczenia. Miała ubrania w dwóch rozmiarach, bo choroba wymagała czasowego podawania leku.
Zdrowie zdrowiem, ale kobieta lubi dobrze czuć sie w swojej skórze!
Zdrowia więc i urody, która poprawia nastrój:-)
O tak, mówi się „zdrowie jest najważniejsze”, zapominając, jak ważna w procesie zdrowienia jest nasza psychika. Dbanie o wygląd w tym trudnym czasie to nie próżność, lecz również element terapii, lepsze samopoczucie i szybszy powrot do normalności.
UsuńCieszę się, że jesteś pełna optymizmu i wiary. Inaczej nie pokona się wysokich przeszkód:)))
OdpowiedzUsuńNie ma co stać pod murem i płakać. Trzeba brać rozbieg i skakać:-)))
UsuńO, właśnie tak! Tyle ile sił:)))
UsuńPełna moc albo wcale. I obiema nogami do przodu;-)))
UsuńTo wspaniale Puszku. To znaczy że Twoja Pani wraca do siebie. A zza chmur wychodzi uśmiechnięte słoneczko :-)
OdpowiedzUsuńPuszek się cieszy, bo uwielbia wygrzewać się w słońcu, mrau!
UsuńMhm, nigdy nie poznałam uczucia bycia szczupłą, więc nie wiem, jak to jest.
OdpowiedzUsuńTeż mam swoje nigdy. Nigdy nie leciałam balonem i nie wiem, jakie to uczucie.
UsuńBOSKIE!!!
UsuńW takim razie muszę go doświadczyć!
UsuńNo tak, Ty jeszcze masz szansę. Możesz polecieć balonem.
UsuńKto wie, czym Ty mnie jeszcze zaskoczysz?
UsuńHaha, cudowna wymiana zdań 😃
UsuńCo to będzie, jak naprawdę się rozkręcimy🤭
UsuńBędzie wszystko git. Ja niestety muszę się psychotropami częstować, ale sterydów nie brałem nigdy.
OdpowiedzUsuńA ten tarot mnie ciekawi, ale nie wiem czy jest dla mnie.
Pozdrawiam
Pewnie, że tak, a nawet super, mega i cool!
UsuńCzasem bez tabsów po prostu się nie da. Moja siostra też coś o tym wie, bo musi brać antydepresanty.
Z tarotem możesz zacząć od medytacji i rozwijania intuicji. Przekonasz się, czy złapiecie wspólny język.
A wiesz, że w Turcji trzeba uważać na słowo 'git'? Ma tam zupełnie inne znaczenie, niż u nas;-)
Pozdrawiam!
Nie znam pochodzenia tego słowa, ale w kryminale na grypsujących mówi się "Gity"
UsuńFajnie to połączyłeś, super ciekawostka.
UsuńBardzo poruszający wpis.
OdpowiedzUsuńFajnie, że ten wpis do Ciebie trafił.
UsuńNajważniejsze, że to stan przejściowy, bo wracasz do siebie :)
OdpowiedzUsuńTeż się z tego cieszę:-)
UsuńJak pięknie i optymistycznie :-) Tylko się cieszyć i korzystać z życia. Taka chwila, gdy człowiek uświadamia sobie, że idzie ku lepszemu, daje dużo radości i nadziei. Oby tak dalej! Dużo zdrowia!
OdpowiedzUsuńPodpisuję się pod Twoim „oby tak dalej” obiema rękami. Skoro los w końcu rzuca mi same dobre chwile, to zamierzam je wycisnąć jak cytrynę:-)
UsuńDziękuję!
Jak miło było przeczytać, że tak radosne zmiany u Ciebie zachodzą! Rzeczywiście, tak silne leki z jednej strony są niezbędne, a z drugiej mają też i skutki uboczne. No niestety tak po prostu jest. Ale najważniejsze, że dostrzegasz już takie pozytywne skutki zmian i tego się trzymajmy!
OdpowiedzUsuńPuszek jak widać też jest zadowolony :D Jak jego bliscy zadowoleni, to i kot szczęśliwy! ;))
Pozdrawiam cieplutko :*
Dziękuję Ci za ten zastrzyk optymizmu:-) Tak, teraz czas na radosne zmiany, skupiam się na plusach i nowej energii. Trzymam się tego z całych sił, a zadowolenie Puszka to dla mnie priorytet;-) Pozdrawiam serdecznie:-*
UsuńRekonwalescencja to długi czas, tzn powoli upływa ale na końcu człowiek nie zauważa jak wszystko staje się już normalne. Zapomina się o czasie trudnym . Będzie dobrze
OdpowiedzUsuńSzukam właśnie przycisku 'przewiń do przodu', żeby już być na tym etapie, gdzie o wszystkim się zapomina. Trzymam się myśli, że będzie dobrze.
UsuńBędzie tylko lepiej! Dużo zdrówka życzę :)
OdpowiedzUsuńW takim razie czekam na wersję premium mojego zdrowia. Pozdrawiam!
UsuńPowrót do siebie - życzę pomyślnej stabilizacji.
OdpowiedzUsuńSystem właśnie instaluje aktualizacje. Oby ta nowa wersja mnie była stabilniejsza niż poprzednia;-)
UsuńBardzo mi przykro z powodu Twoich problemów zdrowotnych :( Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdrowie jest najważniejsze, ale równie ważna jest psychika chorego… Ja myślę, że najgorsze są nowotwory i leczenie chemią.
OdpowiedzUsuńJak byłoby cudownie na świecie, gdyby nie było chorób…
Pozdrawiam serdecznie!
Absolutnie nie musi być Ci przykro. Zgadzam się, bez silnej głowy i pozytywnego nastawienia trudno przejść przez jakiekolwiek leczenie. Choruję na nowotwór układu limfatycznego, chemioterapia jest już za mną, odstawiłam sterydy i obecnie czuję się naprawdę dobrze i cieszę się każdym dniem. Masz rację, świat bez chorób byłby piękny, ale skoro już są, to starajmy się wyciągać z życia to, co najlepsze. Pozdrawiam ciepło!
UsuńZdrowiej, wygląd to tylko wygląd. Mnie po sterydach nic nie ubyło, w sensie, po długotrwałym leczeniu 30 lat temu, jak przytylam tak, zostało. Powrot na siłownię dopiero pozwolił mi odetchnąć. Możliwe, że leki nowej generacji i pewnie predyspozycje, to wszystko spowodowało, że szybko wróciłaś do siebie. Wspaniale zatem i miej się dobrze.
OdpowiedzUsuńDziękuję, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem i cieszę się, że znalazłaś sposób na odzyskanie sił. Tak, wygląd to sprawa drugorzędna, najważniejsze jest to, jak się czujemy, ale miło jest dobrze się czuć we własnym ciele i doceniam, że leki nowej generacji dają mi szansę na w miarę szybką regenerację. Wkładam w zdrowienie wszystkie siły;-)
UsuńPozdrawiam i życzę niesłabnącej energii:-)
Cena za życie. Czasem rzeczywiście bardzo wysoka, a zawsze wymusza na człowieku zrozumienie i akceptację własnych ograniczeń. Chociaż również pokazuje, jakim nadmiarem siły i sprawności jest obdarzony zdrowy człowiek, bo żyć szczęśliwie da się także w dużo mniej sprzyjających okolicznościach. Cieszę się, że dostałaś szansę nie tylko na wyzdrowienie, ale także na powrót do stanu sprzed choroby, a jeszcze bardziej się cieszę, że z niej skorzystałaś i doceniłaś. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo prawda, człowiek ma w sobie niesamowite pokłady siły. Wiesz, chłoniak indolentny, z którym się zmagam to choroba przewlekła, z którą wciąż uczę się żyć 'za pan brat', bo wyzdrowienie w klasycznym sensie nie jest możliwe, ale powrót do dawnej sprawności i energii jak najbardziej. Dlatego powrót do dobrej formy, który zauważyłeś, jest dla mnie tak ogromnym powodem do radości, nawet jeśli to stan, o który muszę stale dbać, a nie zamknięty rozdział. To bitwa, którą wygrałam w wojnie, która wciąż trwa, ale to właśnie daje mi siłę, by cieszyć się każdym momentem i celebrować dobre chwile. Dziękuję Ci za wsparcie i życzliwość.
UsuńPozdrawiam i życzę zdrowia:-)
Najważniejsze, że czujesz się lepiej i wracasz do siebie. :)
OdpowiedzUsuńI co ważne badania też tak pokazują:-)
Usuń...no a to już w ogóle. :) Zdrowia!
UsuńDziękuję!
UsuńJa przytyłam z powietrza od przekwitania. No trudno. Na siłownię nie pójdę, bo mnie to nudzi. Wygląd, to tylko wygląd.
OdpowiedzUsuńPowietrze w pewnym wieku staje się podejrzanie kaloryczne, prawda?
Usuń😀 w mojej okolicy na pewno takie jest 😀
Usuń😀😀😀
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że wszystko powoli wraca na właściwe tory.
Nieustająco zdrowia i pogody ducha życzę
Pozdrawiam końcówką lipca
Witaj Ismeno,
UsuńTak, małymi kroczkami idzie ku lepszemu. W wynikach także:-)
Pozdrawiam w niedzielny poranek:-) Zapowiada się gorący dzień:-)
Cześć 😀
OdpowiedzUsuńFajnie że widzisz zmiany na lepsze, a lekarz pozwolił odstawić to, co powoduje także niechciane efekty. To taka droga strona medalu, ale często nie ma wyboru...
Czasem leczenie przypomina remont i żeby było lepiej, najpierw trzeba trochę nabałaganić. Na szczęście jeden z największych bałaganiarzy właśnie się wyprowadził🤭
UsuńNajważniejsze, że wracasz do siebie, do zdrowia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Na to wygląda. Nawet moje odbicie w lustrze zaczyna mnie znowu rozpoznawać. Serdeczności!
UsuńDrogi Puszku, Ty i Twoja Pani wyglądacie prześlicznie :))) Wszystkiego co najlepsze życzę:))
OdpowiedzUsuńDziękujemy. Puszek pęka z dumy, a ja się podpinam pod ten komplement;-)
UsuńJesteś przepiękna moja Kochana WiS! Ściskam mocno!
OdpowiedzUsuńDziękuję WiS:-) Przytulam!
UsuńReading this touched my heart deeply. Dealing with heavy medical side effects takes a huge toll when your physical appearance changes outside your control. Seeing those familiar features return in the mirror must feel like the sweetest relief. You deserve to step back into those red soles with total prid
OdpowiedzUsuńNieszczęsne choróbska ale nic nie zrobisz jak trzeba , całe szczęście że już mogłaś odstawić ten lek.Duzo zdrówka życzę, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńŻycie bez tych pigułek od razu stało się piękniejsze. Przesyłam mnóstwo ciepła.
UsuńZdrowiej i piękniej. 🤗🫶
OdpowiedzUsuńNa tym się skupiam😊
Usuń32/34 to byłaś na prawdę drobniutka ♥ Leki to leki. Jeśli trzeba je wziąć to trzeba. Ważne aby pomogły i można z nich zrezygnować. Pozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
OdpowiedzUsuńTeraz mieszczę się w 36 więc nie jest źle. Leki to była konieczność, dobrze, że już za mną:-)
UsuńPięknego tygodnia!
Wow!
OdpowiedzUsuńRozmiar 32/34 to przecież standardowe wymiary dla modelek wybiegowych (high-fashion). Wielkie gratulacje!!! Najważniejsze, że lekarz odstawił Encorton .
Serdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję. Pozdrawiam cieplutko:-)
UsuńWspaniale, że wracasz do siebie 👍Przez pewien czas brałam Encorton, pomógł mi naprawdę. A wczoraj Szilunia dostała steryd w zastrzyku i postawił ją na nogi przed dzisiejszym zabiegiem. Najważniejsze, że się wybudziła z narkozy.
OdpowiedzUsuńPrzytulam Anetko ♥️
Dziękuję kochana ❤️ Kamień z serca, że Szilunia dzielnie zniosła narkozę i jest już wybudzona, najgorsze za Wami. Ściskam Cię mocno i życzę dużo zdrowia dla Was obu🤞❤️
Usuń♥️🐕😽🙋♀️
Usuń