środa, 25 marca 2026

12. Z Puszkiem o podróżach: Benidorm/Costa Blanca Płn/Hiszpania

 

   Benidorm. Manhattan Morza Śródziemnego. Miasto wieżowców wyrastających z piasku, w którym morze wydaje się tylko dodatkiem do architektonicznego eksperymentu.

   Byliśmy tam razem. Spacerowaliśmy brzegiem morza i zadzieraliśmy głowy w górę, sprawdzając gdzie kończy się ludzka ambicja, a zaczyna niebo. Tu nie ma subtelności. Tu jest architektoniczne więcej, wyżej, odważniej. 

   To tu wznosi się Gran Hotel Bali, będący najwyższym hotelem w Europie oraz Intempo, zwany 'złotym gigantem', który na razie jest najwyższym budynkiem mieszkalnym w Hiszpanii, ale już wkrótce przerośnie go TM Tower. Wieżowce są tak blisko siebie, że mają ze sobą bliższe relacje niż niejedno małżeństwo.

   Benidorm jest jak deser z bitą śmietaną, polewą i posypką i jeszcze jednym deserem na wierzchu. Dla jednych raj. Dla innych przesyt po pierwszym kęsie. Ale w tej przesadzie jest też szczerość.

   Benidorm nie udaje starej Europy i nie przykrywa się historią. Jest taki, jaki jest. Betonowy, wysoki, hałaśliwy. I przez to hipnotyzujący. To miejsce nie napełnia prostymi emocjami. Miesza w głowie jak kawa z mlekiem. Wywołuje zachwyt, niedowierzanie i pytanie 'dlaczego aż tak?' Traktowaliśmy go jak zjawisko, gdyż w tej przesadzie jest niezwykle ciekawy. To jak obserwowanie geograficznego ekstremum i urbanistycznego eksperymentu tuż nad morzem.

   Benidorm ma w sobie też coś kiczowatego. To nie subtelna Sevilla ani monumentalna Grenada. To wakacyjny sen z lat 70-tych ubiegłego stulecia, który trwa do dzisiaj. Wszystko jest przerysowane, bez półcieni i z barwami podkręconymi do maksimum. Tam nikt nie udaje. Każdy przyjeżdża po słońce, śmiech, wakacyjne szaleństwo i zapomnienie.

   Benidorm ma też drugą twarz. Kawałek starego miasta z wąskimi uliczkami i białymi domkami, nad którym czuwa Iglesia de San Jaime y Santa Ana przypominający, że zanim wyrosły wieżowce była tu mała nadmorska osada.

   Przestrzeń między plażami Levante i Poniente rozcina Balcón del Mediterráneo, z którego widać wszystko. Przesadę i morze. Beton i horyzont. A także malutką Isla de Benidorm, z powstaniem której wiąże się legenda o rycerzu Roldanie, który zakochał się w dziewczynie, mieszkającej w dolinie i chorej na tajemniczą dolegliwość. Jedyną ulgę przynosiło jej ciepło słonecznych promieni. Gdy więc słońce zaczęło chować się za górą Puig Campana, Roldan powodowany miłością i rozpaczą odciął kawałek jej szczytu, aby światło mogło ogrzewać dolinę trochę dłużej. Odcięty kawałek skały spadł do morza, tworząc wysepkę o trójkątnym kształcie. 

   Tutaj pionowość miasta przestaje dominować, bo morze zawsze wygrywa.

   Wracaliśmy tam więcej niż raz, żeby sprawdzić czy granica 'zbyt wiele' naprawdę istnieje. Bo fascynacja przesadą nie jest sprzeczna z zamiłowaniem do subtelności. To dowód, że lubimy kontrasty, a to przecież nic złego.

   Nawet w najbardziej przerysowanym pejzażu można znaleźć własny rytm i swoje miejsce, a w mieście, które wygląda jak wydma zbudowana z wieżowców wciąż można doświadczyć ciszy. Wystarczy tylko zejść bliżej fal.



Na szczęście morze nie dało się zabudować.

/Puszek 🐾/


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

50 komentarzy:

  1. Ciepło, fajnie i przyjemnie. Miła odskocznia od tego, co za oknem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stare miasto bardzo mi się podoba. To moje klimaty😊
    No i ten turkus morza...Pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Beautiful photos of this magnificent place.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że Hiszpania mocno Cię zafascynowała... miała prawo.
    Benidorm jednak mnie zaskoczył, negatywnie - przesada na komercjalnym podłożu.
    W opinii Puszka też widzę pewną rezygnację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielki sentyment do Hiszpanii i tego fragmentu wybrzeża. Przez jakiś czas mieliśmy dom w Calpe:-) I teraz mam fazę na wspomnienia...
      Pełna zgoda co do Benidormu. I dalej w to idą, co widać po powstających tam budowlach. Może morze się uchroni...

      Usuń
  5. Zdecydowanie wolę małe stare miasteczko

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie smok Kazimierz?
    Imponujące budowle, a moje serce zawsze jest przy małych miasteczkach z urokliwymi uliczkami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja wolę takie miasteczka:-) Benidorm to przykład, że Costa Blanca jest pełne kontrastów i każda miejscowość miała na siebie inny pomysł:-)
      Z tym smokiem wynikła zabawna historia, bo spotkałam prawdziwego smoka Kazimierza, który jest... zakupoholikiem:-) Muszę więc poprawić notkę i zmienić imię smokowi, bo nie chcę go nazywać smokiem z literą K.

      Usuń
  7. Wygląda to pięknie ale żeby poczuć klimat miejsca trzeba tam być, więc mogłabym mieć zupełnie inne odczucia... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są miejsca, których nie da się zamknąć w zdjęciach ani słowach. Trzeba je zobaczyć na własne oczy.
      Pozdrawiam wiosennie:-)

      Usuń
  8. Krótka czy długa podróż to zawsze masa nowych wrażeń, widoków. To nowi ludzie , uśmiechy , rozmowy. Zawsze warto podróżować. Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda podróż nas wzbogaca i poszerza horyzonty.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  9. Benidorm jest tak brzydki że aż arcyciekawy i mnie zachęciłaś, do tej pory w zupełnie innym celu jeździłam do Hiszpanii, właśnie do meczetów, islamskich klimatów, Granady, Alhambry, do Salvadora...Picassa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benidorm jest jak Belmondo, taki piękny brzydal:-) Warto tam pojechać, zobaczyć inny pomysł na rozwój miejscowości i przyciągnięcie turystów. Na starym mieście warto zajrzeć do Museo Boca del Calvari, oprócz stałych wystaw są tam też czasowe, np. sztuki nowoczesnej.

      Usuń
    2. Senkju. A porównanie z Belmondem trafne 😃

      Usuń
  10. Jednak wolę to spokojniejsze oblicze tego miasta. Nie lubię hałasu i zgiełku i wieżowców. Moja znajoma na przykład zachwyca się Dubajem, a mnie wręcz ten przepych odstręcza. Oglądałam jej filmiki zdjęcia i jakoś to nie dla mnie. W tym Benidromie chyba morze jest najurokliwsze. Fajnie, że poznajesz świat. Życzę Ci pięknego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze i plaże są tam naprawdę pięknie:-)
      Dubaj też chętnie odwiedzę i wtedy wyrobię sobie o nim zdanie. Mieliśmy tam lecieć na przełomie stycznia i lutego ale stan mojego zdrowia nam nie pozwolił. A teraz podróż została odłożona w czasie z wiadomych powodów.
      To notka wspomnieniowa, tak mi się ostatnio tęskni za podróżami.
      Dziękuję. Pięknej wiosny!

      Usuń
  11. Tym razem powiem, że jeśli w ogóle miałoby mnie coś zainteresować w tym miejscu to tylko ten kawałek starego miasta ... Tak czy inaczej gratuluję Ci kolejnej udanej eskapady. Bo tak naprawdę to każda wyprawa uczy czegoś nowego, otwiera umysł i napełnia serce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo uroczy i klimatyczny kawałek starego miasta. To notka wspomnieniowa, podobnie jak pozostałe na blogu. Od paru lat choroba i leczenie skutecznie uniemożliwiają mi podróżowanie.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
    2. Wspomnienia ...jak to ładnie ktoś określił są "rajem", z którego nie można nas wypędzić. Ogrzewają serce... i mam nadzieję, że pozwalają Ci przetrwać trudniejszy czas. Wierzę, że kiedyś wrócisz do podróży /tego Ci z serca życzę/ i razem z Tobą będziemy trafiać do różnych ciekawych miejsc . Wszystkiego dobrego.

      Usuń
    3. Dziękuję:-) Z jednej strony tak właśnie jest. Pomagają, ale z drugiej wkurzają, bo czuję się więźniem własnej słabości. Ale zdradzę Ci, że już mamy zaplanowaną podróż do Andaluzji na cały wrzesień:-)
      Pozdrawiam cieplutko:-)

      Usuń
  12. Wysoka zabudowa ma w sobie coś przytłaczającego…

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Puszku
    Bardzo lubię, gdy podróże mają swoją drugą. Tą ukrytą za wieżowcami, fasadą kurortów i głośnych promenad. W takich miejscach jak Benidorm łatwo zachwycić się rozmachem i energią. Jednak to właśnie wąskie uliczki starego miasta i niezwykle zaułki mają w sobie prawdziwą duszę. Tam czas płynie wolniej. To właśnie te miejsca zostają w pamięci najdłużej. Nie hałas, lecz szept historii między murami.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak jest, że prawdziwe miasto zaczyna się z dala od hałasu, w wąskich uliczkach... Ale i tak każdy zabiera ze sobą to, co chce.
      Pozdrawiam cieplutko, Ismeno.

      Usuń
    2. Ja zabrałabym właśnie to...
      Pozdrawiam z moich zielonych opowieści

      Usuń
    3. Ja również...
      Pozdrawiam z zimnego Krakowa.

      Usuń
  14. Czyli jest tam wszystko, co lubię na wakacjach. Coś starego, coś nowego, dłuuuuuga plaża i ciepłe morze. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet dwie długie plaże: Levante i Poniente. Przy Poniente zabudowa jest bardziej spektakularna i ta właśnie jest na zdjęciach:-)

      Usuń
  15. Bajeczne miejsce. Chociaż, jakby tak się zastanowić, to nie wiem, czy odnalazłabym się na takich wakacjach. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre miejsce na półdniowy wypad. Zobaczyć, zjeść churrosy z czekoladą i uciec w spokojniejsze miejsce. Pozdrawiam:-)

      Usuń
  16. Bardzo chętnie bym się tam wybrała

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś mężczyźni wiedzieli jak stanąć na wysokości zadania, nawet góry potrafili zniwelować. Co do reszty - szczerze mówiąc w nadmorskich kurortach przy plaży wolę stare chałupiny niż wieżowce, ale pomysły architektów są faktycznie imponujące. Przesyłam głaski i przytulaski dla Ciebie i Puszka, mam nadzieję, że z wiosną sprawy idą ku lepszemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też druga wersja tej legendy, nie tak romantyczna. Ale ja zdecydowanie wolę tę:-)
      Benidorm to dobre miejsce na krótki wypad. Zobaczyć, wypić lampkę cavy, zjeść churrosy z czekoladą i uciec w spokojniejsze miejsce, np. do Altei, o której niedawno pisałam. To sąsiadujące ze sobą miejscowości. Tak blisko siebie, a tak różne.
      Dziękujemy! I przesyłamy Wam wszystkiego najlepszego na wiosnę!

      Usuń
  18. Piękne są te wieżowce chociaż trochę nie pasują mi do morza.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja przekornie napiszę, że "każdy czas ma swoje partenony".
    Przyjemnego weekendu. 🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech, żeby mnie jakiś cud przeniósł do takiego raju... Tymczasem tkwię w tym burym i ponurym życiu jak skazaniec i nawet nie wiem, za co ta kara...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to nie kara, tylko przystanek, w drodze, która jeszcze nie zdradziła, dokąd prowadzi?

      Usuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".