Zachęceni piękną pogodą wybraliśmy się na spacer. Tak naprawdę to namówił mnie Mąż, kusząc perspektywą czającej się tuż za rogiem przygody...
Wczesnowiosenne, rozleniwione słońce ułożyło się na dachach jak kot i nie zamierzało zejść, a my obserwowaliśmy jak miasto budzi się po zimie. Wciąż leżąca na chodnikach warstewka piachu chrzęściła pod butami, a przy krawężnikach zebrały się pozimowe śmieci, z których podmuchy wiatru uwalniały tumany kurzu. W powietrzu jednak wyraźnie czuliśmy zapowiedź cieplejszych dni i lekkości, którą przynosi wiosna.
Na skrzyżowaniu ulicy Krakowskiej z Rybaki spotkaliśmy smoka, trzymającego tarczę z literą 'K'. Ale to nie było takie zwyczajne 'K'. To 'K' jak świadectwo królewskiej woli, która przetrwała 500 lat. To 'K' jak herb miasta, założonego przez króla Kazimierza Wielkiego. Był to Smok z literą K. Pomyślałam, że gdyby potrafił mówić jego słowa mogłyby brzmieć tak: 'pilnuję tej litery od wieków, ale tak naprawdę strzegę pamięci o mieście, które król nazwał swoim imieniem'. Zrobiłam więc zdjęcie temu strażnikowi historii i ruszyliśmy dalej.
Słońce świeciło, Wisła płynęła spokojnie, a my krok za krokiem zbieraliśmy historie.
Po spotkaniu ze smokiem pozwoliliśmy sobie na gorącą czekoladę i lody o smaku cointreau. Lody były gładkie i kremowe, a ich elegancki smak zostawał chwilę na języku. Czekolada natomiast aksamitna, gęsta i prawdziwa. Najpiękniejszy był ten kontrast... Najpierw łyżeczka zimnych lodów z pomarańczową nutą, a potem łyk gorącej, ciężkiej czekolady. Trochę wiosny, trochę resztek zimy.
Wróciliśmy do domu, którego Puszek pilnował z taką samą powagą, z jaką smok swojej litery 'K'. Najpierw nas obwąchał, sprawdzając gdzie byliśmy jak nas nie było i czy przypadkiem nie głaskaliśmy jakiegoś obcego kota, a potem ucieszył się, że wreszcie jesteśmy, co oznajmił jego biały ogon uniesiony jak sztandar.
Licznik kroków pokazał 12000. Wygląda na to, że trzeba się nieźle nachodzić, żeby spotkać smoka na krakowskim Kazimierzu.
Strażnicy są różni. Jedni stoją z tarczą nad Wisłą,
a inni mruczą na kanapie i pilnują domu.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;




Fajny spacer. Takie dni i spacery pamięta się najdłużej. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, zostają w pamięci jak słońce w kieszeni. Pozdrawiam.
Usuńtak w ogóle, to ten Smok, ta inkarnacja, to kumpel kucharza Bartka Bartoliniego, herbu Zielona Pietruszka, powinien mieć jeszcze na głowie czerwony kaszkiet w kratkę...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
To dopiero obrazek! Czerwony kaszkiet w kratkę to wisienka na torcie:-)
UsuńKażda wyprawa/spacer owocuje niespodzianką, czymś nowym, nieoczekiwanym.
OdpowiedzUsuńI może dlatego Puszek to sprawdzał?…
Dokładnie:-) Puszek ma nosa do takich niespodzianek:-)
UsuńTakim strażnikom należy się szacunek!
OdpowiedzUsuńLody i czekolada to świetne połączenie, najlepsze!
Tak jest! A takie słodkości zawsze poprawiają humor:-)
UsuńWitaj! W ogóle nie znałam Kazimierza. Nie wygląda na potwora, tylko na przyjaznego smoczka.
OdpowiedzUsuńPuszek jaki dostojny! Jaki piękny.😍
Przyjemnego nowego tygodnia, pozdrawiam.🤗
Przyjazny smok i piękny Puszek to duet idealny😉
UsuńPięknej niedzieli! Pozdrawiam😊
Spacerowe spotkania są najlepsze :-) Nawet ze Smokiem.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie. Każdy krok w jego towarzystwie ma smak przygody:-)
UsuńLubię krakowski Kazimierz, teraz to dzielnica kontrastów. Jak lody i czekolada.
OdpowiedzUsuńMasz rację, Kazimierz właśnie taki jest i dlatego tak dobrze smakuje:-)
UsuńCzyli mieszkasz zupełnie niedaleko ode mnie 😅 🌷 🌷 🌷.
OdpowiedzUsuńA nasze koty mogą się umawiać na kawę😅
UsuńJeden chłopak i trzy babki...
UsuńSzczęściarz z tego Puszka😉
UsuńDopóki nie zarobi w łepetynkę od Fanty, bo to babka charakterna 🐈⬛ 😂.
UsuńPusz lubi charakterne babki🐾 ale łapoczynów nie pochwala😹
UsuńByliśmy w Krakowie i pewnie jeszcze nieraz tam wrócimy! Piękne miasto ;) Puszek dzielnie pilnował domku, przesłodki jest :D
OdpowiedzUsuńPuszek naprawdę bierze swoje obowiązki na serio:-)
UsuńCześć :)
OdpowiedzUsuńMówiąc o pogodzie, niestety, ale u mnie od kilku dni słońca ani grama :( Zimni, szaro, wietrznie i deszczowo. Jednym słowem paskudne okropieństwo :( Na pewno nie wiosennie i wielkanocno :(
Napisałaś o piciu czekolady, naprawdę straszna szkoda, że w Krakowie nie ma już pijalni czekolady Wedla :( Zawsze, kiedy byłam w Krakowie odwiedzałam ją popijając mój ukochany napój
Pozdrawiam :)
To notka z czasu, kiedy w Krakowie było jeszcze pięknie i słonecznie. Ostatnie dni są niestety paskudnie zimne i szare.
UsuńOwszem, szkoda pijalni Wedla. Ale - uwaga, lokowanie produktu;-)- u Nakielnego też mają naprawdę gęstą i przepyszną czekoladę.
Pozdrawiam serdecznie:-)
Ten smok to taka trochę ciężarna smoczyca 😜🙃
OdpowiedzUsuńTo nie ciąża😅 To efekt bardzo wykwintnej diety😉😅
UsuńFasolowo-grochowej 😁 Oby tylko nie było sensacji w postaci 💨, bo Was tam zmiecie z planszy 😂
UsuńSpoko, to przecież smok😁 Ma żołądek z tytanu i nie takie rzeczy trawi😅 Ale dla bezpieczeństwa lepiej stanę od zawietrznej😂
Usuń😂
UsuńTaki spacer, to ja rozumiem!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!😊
Był dokładnie taki, jak trzeba 🙂
UsuńPozdrawiam cieplutko ☀️
Beautiful photos. ❤️ You and Fluffy are wonderful tour guides. 💖
OdpowiedzUsuńThank you so much 💙 Fluffy and I are sending warm hugs 🐾☀️
UsuńChyba chodzi o to, żeby mieć, czego pilnować, pilnować przez wieki lub przez czas, który nam dano, wtedy wszystko ma sens
OdpowiedzUsuńNie spojrzałam na 'pilnowanie' w ten sposób, a ma to sens, bo... kiedy mamy, czego pilnować, świat przestaje być przypadkiem, a chwila zaczyna mieć swoją wagę.
UsuńNajlepsze są takie spacery, kiedy widzi się jak pięknie budzi się przyroda do życia po zimowej przerwie :)
OdpowiedzUsuńA gdy jeszcze smok stanie na drodze, wtedy jest wszystko, co trzeba:-)
UsuńPiękny spacer... Kraków bardzo mi się podoba. Byłam kilka razy w tym mieście i za każdym razem zachwycam się nim tak samo. Kazimierz odwiedzałam także, ale brzuchatego smoka nie widziałam :) A szkoda!
OdpowiedzUsuńCieplutkie pozdrowienia przesyłam dla Ciebie i dla Puszka, oczywiście!
Kraków ma w sobie urok i może się podobać. A smoki bardzo się rozpanoszyły w mieście więc przy następnej wizycie z pewnością jakiegoś spotkasz:-)
UsuńDziękujemy pięknie I pozdrawiamy wiosennie:-)
Ale rozpusta! Lody na przemian z gorącą czekoladą! 😃😃😃 Jadłbym, tylko gdybym mógł...
OdpowiedzUsuńTeż nie mogę ale jem🤭
UsuńMuszę się ponownie wybrać do Krakowa. Byłam raz ale w takim pośpiechu zobaczyłam tylko stary rynek... Muszę to powtórzyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego początku miesiąca💛🌸
Angelika
Kraków nie lubi pośpiechu.
UsuńPozdrawiam cieplutko☀️ I życzę pięknego kwietnia🌷