Tamten majowy poranek smakował kawą i obietnicą. Wyruszyliśmy tuż po śniadaniu, gdy dzień dopiero nabierał barw, a świat nie zdążył się jeszcze rozkręcić.
Szliśmy w stronę wzgórza zwanego Agios Stefanos, obecnie bardziej znanego jako Monte Smith, na którym czekał na nas rodyjski Akropol. Słońce wspinało się coraz wyżej. To Helios rozpędzał swój rydwan po niebieskoskłonie tuż nad naszymi głowami.
Akropol w Rodos nie jest tak oczywisty. Nie ma monumentalnych murów jak ten w Lindos ani nie dominuje nad miastem tak, jak ten w Atenach. Jest rozproszony. Tutaj starożytność rozsypała się po wzgórzu, oddycha wiatrem i kąpie w słońcu.
Gdy ukazał się naszym oczom, światło osiadało na kolumnach, wydobywając z nich kształt i przypominając o ich dawnym sensie.
Kamienie pod stopami pamiętały więcej, niż mogliśmy sobie wyobrazić. A jednak nie przytłaczały historią. Wręcz przeciwnie- zapraszały, żeby usiąść i posłuchać dziejów miejsca, które od V do III wieku p.n.e. stanowiło centrum religijne i kulturalne miasta.
Drzewa były soczyście zielone, jakby dopiero namalowane. Było pięknie! To miejsce najpierw nas oczarowało, a potem zaczarowało.
Spacerowaliśmy nie śpiesząc się i pozwalając, by każdy z tych zakątków opowiedział nam swoją historię.
Stadion obiegliśmy wkoło. Trochę dla żartu, trochę z radości. Wyobrażaliśmy sobie emocje biegaczy biorących udział w zawodach ku czci Heliosa, który nigdy nie opuszcza tej wyspy. Prawie czuliśmy kurz unoszący się spod ich stóp.
W odeonie odegraliśmy krótką scenkę. Kamienne stopnie stały się naszą widownią, a czas na chwilę przystanął, by na nas popatrzeć.
Przy pozostałościach świątyni Apollina światło było najostrzejsze. Kolumny stały w słońcu pewnie i spokojnie. Pilnowały czegoś, co nie potrzebuje już obrony. Może jakiejś myśli, która nie musi być wypowiedziana?
Po świątyniach Ateny i Zeusa zostało naprawdę niewiele, jednak czuliśmy ciężar ich dawnej potęgi obecny jak echo, które nie chce zamilknąć. Pod stopami mieliśmy kamienie oddające ciepło i pamiętające nie tylko modlitwy, ale i zwykłą ludzką obecność. Rozmowy, kroki, codzienność, która kiedyś toczyła się tu zupełnie zwyczajnie.
A w tamtej chwili nie było tam nikogo. Tylko cisza, wiatr od morza, który momentami cichł z szacunku i my.
Czasem wracamy do tego miejsca w myślach. Może dlatego, że została w nich odrobina światła Heliosa, którą pozwolił nam zabrać ze sobą.
Niektóre miejsca pachną słońcem jeszcze długo po powrocie.
Miło się w nich czasem przeciągnąć,
choćby tylko w myślach.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;
























Piękna foto-relacja:)
OdpowiedzUsuńPozdrawień serdecznych moc przesyłam:)
Dziękuję i zasyłam serdeczności:-)
UsuńZ ogromną przyjemnością wyruszyłam razem z Tobą na piękną słoneczną wyprawę, u nas tak chłodno, że te słoneczne widoki od razu rozgrzały i chciałoby się tam teleportować :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
I u mnie zimno i deszczowo, więc uciekam we wspomnieniach do słonecznych miejsc, żeby ocieplić sobie i Wam ten nieprzyjemny czas:-)
UsuńZasyłam serdeczności:-)
Wow! Beautiful photos! Thank you so much for sharing this lovely tour.
OdpowiedzUsuńThank you for your kind words. It was a pleasure sharing this experience.
UsuńPiękna kadry .
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńWyprawa piękna uroku. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńI ja pozdrawiam.
UsuńSpokojna wycieczka między teraźniejszością a przeszłością. Co widziały te kamienie i kolumny? Wielkie i małe wydarzenia. Kolumny słuchały rozmów a teraz wiatru.
OdpowiedzUsuńHmmm... Pewnym jest, że widziały świat, którego już nie ma. Słyszały zapomniane języki, rozmowy kupców i dawnych mędrców, krzyki historii... Obserwowały emocje ludzi, którzy żyli tu przed wiekami... Trochę mnie poniosło;-) Cieszę się, że czujesz ten klimat:-)
UsuńTam nie trafiliśmy, przeszkodził nam upał. Takie miejsca jednak lepiej zwiedzać w chłodniejszej porze roku.
OdpowiedzUsuńAle wyobraźnia podczas zwiedzania przydaje się bardzo!
O tak, dzięki wyobraźni można przenieść się w czasie:-) Wysoka temperatura dała nam w kość tym bardziej, że akropol w Rodos jest otwartą przestrzenią i w pełnym słońcu to patelnia.
UsuńGrecje kocham od zawsze :-) objeździłam w zasadzie całą nie raz. ale na wyspy dopiero sie wybieram, pierwszą był Cypr :-) choć Cypr formalnie to Cypr. a teraz w sierpniu właśnie Rodos. Pośpiewałaś w odeonie ?
OdpowiedzUsuńbiegałam na stadionie w Delfach w takim ukropie :-)))że dziś bym już tego nie powtórzyła, nawet bez ukropu.
Nie, tam nie śpiewałam:-) Ale śpiewałam w teatrze w Epidauros i Uchu Dionizosa w Syrakuzach, a u stóp Parnasu wyrecytowałam 'Inwokację':-) I ja kocham Grecję. I Turcję. W sumie to nie wiem, którą bardziej:-) Rodos w sierpniu... Oj, będzie gorąc!!!
Usuńw Epidauros ech śpiewałam ze szczęścia pierwszy raz a drugi mówiłam szeptem jakiś wiersz albo nawet Szekspira :-) z Turcją mam problem. no i byłam tylko raz bo Stambuł to Stambuł, żadna tam Turcja :-)) wybieram sie w miejsca które bardzo chcę zobaczyć : Kapadocja, Troja, Gebekli Tepe....
UsuńNo, a ja nie byłam jeszcze w Stambule, ale jakoś tak postrzegam go jako odrębny byt. Właśnie jako Stambuł, a nie Turcję... Z siostrą trochę pojeździłyśmy po Turcji, ale i tak widziałyśmy mniej niż więcej. Gebekli Tepe, Çatalhoyuk i wiele innych miejsc jeszcze przed nami. Ale byłyśmy na Górze Nemrut, w Yazilikaya, Harranie, Ani... I nocowałyśmy w Batmanie:-)
UsuńInaczej przeżywa się spotkanie z historią podczas indywidualnych wypraw a inaczej na tych zorganizowanych- z przewodnikiem. Stawiam na te pierwsze- dają wolność.
OdpowiedzUsuńPełna zgoda:-) Wolność wyboru, brak pośpiechu, możliwość zboczenia z utartego szlaku... Uwielbiam to poczucie niezależności!
UsuńPiękne zdjęcia i jeszcze piękniejszy ich opis, widać, że to miejsce pozwoliło Ci naprawdę poczuć jego historię <3
OdpowiedzUsuńTak, historia uderza tam na każdym kroku. Cieszę się, że udało Ci się to wyczytać z moich słów i kadrów:-)
UsuńNigdy jeszcze nie zwiedziłam Grecji, ale dzięki Twoim barwnym opowieściom te wszystkie zdjęcia "ożyły" i czułam jakbym tam była ;) Świetny wpis! Serdecznie pozdrawiam ;))
OdpowiedzUsuńNiezmiernie miło mi czytać, że te kadry ożyły w Twojej wyobraźni. Życzę Ci, żeby ta wirtualna podróż zamieniła się w prawdziwą:-) Serdecznie pozdrawiam:-)
UsuńByłam w tych rejonach za nastolatki. Bardzo mi się podobało.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że przywołałam miłe wspomnienia.
UsuńCudowna, pełna słońca wyprawa. Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
To była naprawdę rozgrzana słońcem wyprawa. Rodos pod tym względem nigdy nie zawodzi. Odpozdrawiam serdecznie:-)
UsuńPlanuję niedługo obrać ten kirunek podróży
OdpowiedzUsuńŻyczę wspaniałych wrażeń!
UsuńNigdy nie byłam w Grecji, a teraz chcę jeszcze bardziej!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za spełnienie tego marzenia!
UsuńLubię takie zaskoczenia jak ruiny "wyrastające" prosto z trawy. To pobudza wyobraźnię.
OdpowiedzUsuńTakie kontrasty najlepiej przypominają o upływającym czasie i budzą ducha dawnych lat.
UsuńFascynujące te kolumny. Pamiętam jak się uczyłem o nich na historii i szczerzę ich nienawidziłem. Powinni nam pokazać takie zdjęcia, to by było inaczej. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSucha teoria z podręczników potrafi skutecznie zniechęcić do każdego tematu, a do historii trzeba po prostu dobrego podejścia;-)
UsuńPozdrawiam.
Bezludnie i pięknie.
OdpowiedzUsuńTak lubię najbardziej...
UsuńZazdroszczę takiej wyprawy! Niesamowite miejsce. Mam wrażenie, jakby czas się tam zatrzymał :)
OdpowiedzUsuńTo magia antycznej Grecji:-) Czas się tam zatrzymał i oby nikt go nie pospieszał;-)
UsuńPodobało mi się, że tak tam swobodnie. Stałabym i płakała podziwiając to wszystko.😍
OdpowiedzUsuńSerdeczności zostawiam.🤗
Cieszę się, że ten klimat tak na Ciebie zadziałał😊Następnym razem popłaczemy tam razem😉
UsuńOdwzajemniam serdeczności i życzę pięknego dnia🤗
Ładnie to tak brać mnie z zaskoczenia? Wchodzę, niczego nieświadoma, a tu prażące i oślepiające słońce, a ja bez kremu z filtrem, zupełnie nieprzygotowana ;) Założyłam czapkę z daszkiem, wskoczyłam w bikini, posmarowałam się SPF-em i już jest dobrze – wszystko przeczytałam, wchłonęłam sporo promieni słonecznych i już nie muszę martwić się o poziom witaminy D :) Choć mam nieodparte wrażenie, że w takich miejscach to jednak najwięcej tej nieuchwytnej witaminy H jak HAPPINESS :)
OdpowiedzUsuńI ja często wracam pamięcią do pewnych zakątków, w których pozostawiłam kawałek swojego serca w zamian za witaminę H.
Lekcje historii odbywane w plenerze, i nie do końca na serio, są moimi ulubionymi. A jak jeszcze odbywają się w kameralnym gronie, to w ogóle szczyt szczęścia.
Pamiętasz może, jaka to była scenka, ta, którą odegraliście? Czy wymagam zbyt wiele? ;)
Widzisz moja droga, wygląda na to, że mój blog jest jak pudełko czekoladek;-) Nigdy nie wiesz, na co trafisz! Ale jak może być inaczej, skoro sama zazwyczaj nie wiem, o czym napiszę;-) Planuję o tym, a tu nagle wpada jakiś inny temat i po prostu idę za ciosem. Dlatego za każdym następnym razem najlepiej miej ze sobą pełen zestaw survivalowy;-) bo tutaj musisz być przygotowana na wszystko! A smarowidło na komary i melisa na nagłe zwroty akcji to absolutne minimum:-)
UsuńPięknie napisałaś o tym zostawianiu kawałka serca w zamian za witaminę H:-) Bardzo mi się to podoba i jeśli pozwolisz, to z pewnością wykorzystam to w jakiejś kolejnej notce.
Przyznaję z ręką na sercu, że szczegółów naszej scenki nie pamiętam:-( Chyba ta witamina H za mocno uderzyła mi do głowy... Ale co tam szczegóły, najważniejsze, że humory nam wtedy cudownie dopisały;-)
I really enjoyed the way you described the Acropolis as something to experience rather than simply visit. The part about running around the stadium made me smile because it brought the place to life in such a natural way. Did you have a favorite spot on the hill, or was it the overall atmosphere that stayed with you most after you left? The final lines were lovely too, especially the idea of carrying a little of that sunshine home with you.
OdpowiedzUsuńGrecja jest urzekająca. Ale ja, jak dotąd nie byłam na kontynencie. Teraz jestem zorientowana na Polskę, chociaż w ub. roku byłam też w Turcji. Przepięknie piszesz WiS :****
OdpowiedzUsuńDziękuję i przesyłam wielkiego buziaka w odpowiedzi, WiS:****
UsuńPolska jest piękna, udanych podróży!
Ściskam:-)
Piękna wyspa ♥ Chciałabym ją zobaczyć na żywo.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Marzenia są po to, żeby je spełniać:-)
UsuńDobrego tygodnia.
Wraz z mężem planujemy do swojego wakacyjnego grafiku w tym roku dorzucić jeszcze jedną podróż i Rodos jest jedną z destynacji, które poważnie rozważamy :)
OdpowiedzUsuńDobra decyzja:-) To świetne miejsce na spontaniczny reset.
UsuńByłam w Grecji i na Cyprze ale narobiłaś mi smaka na Rodos, tak sensualnie opisujesz Waszą podróż.
OdpowiedzUsuńEmocje są dla mnie najważniejsze, bez nich podróże są tylko odhaczaniem miejsc na mapie. Zdecydowanie polecam ulec pokusie poznania Rodos:-)
UsuńByłam tylko raz w Grecji, ale myślę, że jeszcze tam pojadę.
OdpowiedzUsuńPiękny Akropol.
Pozdrawiam serdecznie :)
Grecja czeka z otwartymi ramionami na kolejną wizytę;-)
UsuńPozdrawiam gorąco!
Przypomniałaś mi tę atrakcję z ubiegłego roku 😃 To był bardzo udany wyjazd, prawda?
OdpowiedzUsuńWspomnienia z tego wyjazdu wciąż grzeją od środka🙂
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńI znowu przywiałaś wspomnienia. Tak dawno byłam na Rodos. zatęskniłam
Pozdrawiam upalnym początkiem lata
Witaj Ismeno,
UsuńW takim razie w miejsce tęsknoty wysyłam rodyjskie słońce:-)
Cudownego lata dla Ciebie!
To wspaniałe, że masz taką wyobraźnię, by przenieść się w czasie. Zupełnie inaczej odbiera się wtedy takie historyczne miejsca:)))
OdpowiedzUsuńBez wyobraźni podróżowanie po takich miejscach byłoby tylko oglądaniem ruin. Czasem niemal słyszęstarożytne plotki;-)))
UsuńPrzepiękne zdjęcia i jak zawsze przecudowny post. Uwielbiam starożytne stanowiska archeologiczne. To na Rodos, chętnie bym zobaczyła. Domyślam się (gdy się to lubi), że wznoszący się nad wioską Akropol to jedno z najbardziej zachwycających miejsc na wyspie.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci pięknego lata i bardzo serdecznie pozdrawiam:)
Trafiłaś w samo sedno:-) Akropol w Rodos to jedno z najbardziej urzekających miejsc na wyspie. Tu historia pięknie łączy się z epickimi widokami, zachwycając na każdym kroku.
UsuńZyczę pięknego lata! Przesyłam serdeczności.
Przepiękne zdjęcia <3
OdpowiedzUsuńCzytanie jest przereklamowane, prawda?
UsuńNiby znane miejsca, a jak dobrze wyglądają w Twoim obiektywie i opisie... :)
OdpowiedzUsuńTo najlepszy komplement dla fotografa i autora w jednym:-)
UsuńCudowna relacja! ♥️
OdpowiedzUsuń😘🫶
Usuń