Poranek w kuchni Mirabelki nigdy nie był zwyczajny. Ale dzisiejszy był nieprzyzwoicie wyjątkowy.
Promień słońca wpadający przez okno lizał blat, na którym nie tak dawno działy się rzeczy, które zostawiły po sobie ślady na kafelkach, na skórze i gdzieś głęboko pod mostkiem. Ale Mirabelka nie miała teraz czasu na ścieranie wspomnień. Bo On został.
Leon, który przyniósł miód, a potem dotykał jej z szacunkiem i drapieżnością jednocześnie jeszcze spał. A może tylko udawał? Mirabelka, z rozwichrzonym włosem i w jednej skarpetce, wzięła do ręki patelnię.
-Cóż... Skoro został, niech dostanie coś więcej niż tylko mnie- mruknęła do siebie, sięgając po jajka. Do miski wpadło jedno, drugie, trzecie gdy... Za jej plecami rozległo się głośne ziewnięcie.
-Jakie lubisz?- zapytała półgłosem.
-Jajka czy kobiety? Spojrzała przez ramię. Opierał się o framugę, a jego spojrzenie mówiło 'wiem, co zrobiłem. i zrobiłbym to znowu'.
-Pachniesz kawą- zauważyła.
-Ty też. I czymś jeszcze.
-Pożądaniem?
-Wczorajszym grzechem. Zaśmiała się, a on podszedł i ujął jej biodro tak lekko, że poczuła to całą sobą. Wpatrywała się w patelnię, ale mówiła do niego.
-Jeśli dotkniesz mnie jeszcze raz, jajka się przypalą.
-Trudno. Coś musi się przypalić, kiedy jest naprawdę dobrze.
A potem było śniadanie bez sztućców. Grzanka z jego ust. Kawa wypita z jednego kubka... I Mirabelka, która pozwoliła sobie nie sprzątać kuchni.
Śniadania najlepiej smakują tam,
gdzie chcą.
/Puszek 🐾/
Puszkiem zapisane, pikantnie podane...
*ilustracja AI;

Śniadania najlepiej smakują we dwoje:-)
OdpowiedzUsuńTak, jak w tej historii:-) Ale Puszek o tym nie wie;-)
Usuńdawno nie było Mirabelki... no, i zaczyna się nieźle, w trzecim zdaniu już jest lizane, co prawda Słońce blat, ale też się liczy... za to końcówka cudo, pytanie, czym ona chce te jajka przypalać, jakim sprzętem mu to zrobi... ujuj, może nie tak żarliwie, bo się zrobią pobite gary z tego całego śniadania bez sztućców...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Mirabelka lubi ogień i eksperymenty w kuchni, a Leon nie zje z nią śniadania jeśli nie zaryzykuje. No i kto by się przejmował pobitymi garami, kiedy śniadanie podaje się z ust do ust...
Usuńna miejscu Leona jednak bym zmienił konfigurację: z "pobite gary i przypalone jajka" na "przypalone gary i pobite jajka"... no, ale de gustibus etc... każdy je takie śniadanie jakie lubi :)
UsuńHmmm, no tak pobite jajka można usmażyć, z przypalonych raczej nic już nie będzie. Ale przypalone gary trudniej umyć- to tak z perspektywy Mirabelki. Tak czy siak obie opcje brzmią groźnie...
Usuńaha... pobić i potem usmażyć, czy po prostu przypalić?... no, ta sytuacja to już chyba IMO jest postawienie Leona między dżumą i cholerą, LOL...
UsuńLeon na pewno poczułby się podniesiony na duchu tą męską solidarnością. Ma przecież czas na zastanawianie się, czy woli wersję medium czy well-done...
UsuńNieprzyzwoicie wyjątkowe ranki trwaj a tak długo, dopóki nie zacznie się sprzątać ;-)
OdpowiedzUsuńBrudne naczynia nie zając, poczekają;-)
Usuń:-)
OdpowiedzUsuńbliskość zawsze jest pożądana.
Szczególnie ta z kubkiem dobrej kawy, ale nie ta w kolejce do kasy;-)
UsuńErotyki wychodzące spod Twojego pióra są drapieżne i subtelne jednocześnie… po prostu majstersztyk!
OdpowiedzUsuńTo dla mnie ogromny komplement, że udaje mi się uchwycić ten balans między drapieżnością a subtelnością.
UsuńStęskniłam się za postami o Mirabelce. Uwielbiam je. I tym razem pobudzają wyobraźnię.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję za te słowa:-) Świat Mirabelki ma jeszcze wiele barw do odkrycia i jeszcze nie raz Cię zaskoczy. Ślę serdeczności!
UsuńZgłodniałam.😄😀
OdpowiedzUsuńBez względu na to, czy chodzi o lodówkę, czy o dalsze losy Mirabelki😅 mam nadzieję, że głód zostanie zaspokojony😊
UsuńNo nie wiem, Puszek to chyba tylko udaje, że się nie domyśla ;) Jest bardzo mądry i spostrzegawczy, lecz po prostu dyskretny :D Ale historia świetnie opisana! Lekko, ale z pazurem ;)
OdpowiedzUsuńKto wie, może dyskrecja Puszka to tylko część jego własnej gry? Cieszę się, że ten miks lekkości i pazura dobrze Ci się czytało:-)
UsuńLubię takie nieprzyzwoite poranki...
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to podejście:-)
UsuńCudowny poranek, aż jeść się chce... :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
W takim razie nie ma na co czekać, czas na pyszne śniadanie:-)
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Brudne naczynia? Bez przesady, szkoda wody na mycia za każdym razem, może będzie jeszcze drugie śniadanie ;-)
OdpowiedzUsuńHaha, ekologiczne podejście:-) Oszczędność wody i czasu w jednym;-)
UsuńTo bardzo pikantna musiała być ta jajecznica 😉. Dobrze Ci wyszedł ten tekst. Masz wielki dar do pisania. Takie poranki są niesamowite. Pozdrawiam Cię najserdeczniej
OdpowiedzUsuńJajecznica z pieprzem to podstawa dobrego poranka;-) Staram się, żeby moje teksty miały tyle samo smaku, co to śniadanie:-) Dziękuję Ci za tak miłe słowa i również najserdeczniej pozdrawiam!
UsuńNie bez powodu mówi się, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia! :)
OdpowiedzUsuńW punkt:-)
UsuńBardzo ciekawie piszesz!
OdpowiedzUsuńMój kot uważa, że marnuję czas zamiast dać mu jeść.
UsuńPikantny poranek 😁
OdpowiedzUsuńOby cały dzień trzymał ten sam poziom ostrości😉
UsuńTakie sielanki już za mną... i nie wrócą 😢.
OdpowiedzUsuńZawsze możesz coś przypalić😉
Usuń