środa, 27 maja 2026

8. Bajka o Mirabelce i poranku w kuchni

 

  Poranek w kuchni Mirabelki nigdy nie był zwyczajny. Ale dzisiejszy był nieprzyzwoicie wyjątkowy.

  Promień słońca wpadający przez okno  lizał blat, na którym nie tak dawno działy się rzeczy, które zostawiły po sobie ślady na kafelkach, na skórze i gdzieś głęboko pod mostkiem. Ale Mirabelka nie miała teraz czasu na ścieranie wspomnień. Bo On został.

   Leon, który przyniósł miód, a potem dotykał jej z szacunkiem i drapieżnością jednocześnie jeszcze spał. A może tylko udawał? Mirabelka, z rozwichrzonym włosem i w jednej skarpetce, wzięła do ręki patelnię.

  -Cóż... Skoro został, niech dostanie coś więcej niż tylko mnie- mruknęła do siebie, sięgając po jajka. Do miski wpadło jedno, drugie, trzecie gdy... Za jej plecami rozległo się głośne ziewnięcie.



  -Jakie lubisz?- zapytała półgłosem.

  -Jajka czy kobiety? Spojrzała przez ramię. Opierał się o framugę, a jego spojrzenie mówiło 'wiem, co zrobiłem. i zrobiłbym to znowu'.

  -Pachniesz kawą- zauważyła.

  -Ty też. I czymś jeszcze.

  -Pożądaniem?

  -Wczorajszym grzechem. Zaśmiała się, a on podszedł i ujął jej biodro tak lekko, że poczuła to całą sobą. Wpatrywała się w patelnię, ale mówiła do niego.

  -Jeśli dotkniesz mnie jeszcze raz, jajka się przypalą.

  -Trudno. Coś musi się przypalić, kiedy jest naprawdę dobrze.

  A potem było śniadanie bez sztućców. Grzanka z jego ust. Kawa wypita z jednego kubka... I Mirabelka, która pozwoliła sobie nie sprzątać kuchni.


Śniadania najlepiej smakują tam, 

gdzie chcą.

/Puszek 🐾/


Puszkiem zapisane, pikantnie podane...

*ilustracja AI;

36 komentarzy:

  1. Śniadania najlepiej smakują we dwoje:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. dawno nie było Mirabelki... no, i zaczyna się nieźle, w trzecim zdaniu już jest lizane, co prawda Słońce blat, ale też się liczy... za to końcówka cudo, pytanie, czym ona chce te jajka przypalać, jakim sprzętem mu to zrobi... ujuj, może nie tak żarliwie, bo się zrobią pobite gary z tego całego śniadania bez sztućców...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirabelka lubi ogień i eksperymenty w kuchni, a Leon nie zje z nią śniadania jeśli nie zaryzykuje. No i kto by się przejmował pobitymi garami, kiedy śniadanie podaje się z ust do ust...

      Usuń
    2. na miejscu Leona jednak bym zmienił konfigurację: z "pobite gary i przypalone jajka" na "przypalone gary i pobite jajka"... no, ale de gustibus etc... każdy je takie śniadanie jakie lubi :)

      Usuń
    3. Hmmm, no tak pobite jajka można usmażyć, z przypalonych raczej nic już nie będzie. Ale przypalone gary trudniej umyć- to tak z perspektywy Mirabelki. Tak czy siak obie opcje brzmią groźnie...

      Usuń
    4. aha... pobić i potem usmażyć, czy po prostu przypalić?... no, ta sytuacja to już chyba IMO jest postawienie Leona między dżumą i cholerą, LOL...

      Usuń
    5. Leon na pewno poczułby się podniesiony na duchu tą męską solidarnością. Ma przecież czas na zastanawianie się, czy woli wersję medium czy well-done...

      Usuń
  3. Nieprzyzwoicie wyjątkowe ranki trwaj a tak długo, dopóki nie zacznie się sprzątać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. :-)
    bliskość zawsze jest pożądana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie ta z kubkiem dobrej kawy, ale nie ta w kolejce do kasy;-)

      Usuń
  5. Erotyki wychodzące spod Twojego pióra są drapieżne i subtelne jednocześnie… po prostu majstersztyk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie ogromny komplement, że udaje mi się uchwycić ten balans między drapieżnością a subtelnością.

      Usuń
  6. Stęskniłam się za postami o Mirabelce. Uwielbiam je. I tym razem pobudzają wyobraźnię.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa:-) Świat Mirabelki ma jeszcze wiele barw do odkrycia i jeszcze nie raz Cię zaskoczy. Ślę serdeczności!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Bez względu na to, czy chodzi o lodówkę, czy o dalsze losy Mirabelki😅 mam nadzieję, że głód zostanie zaspokojony😊

      Usuń
  8. No nie wiem, Puszek to chyba tylko udaje, że się nie domyśla ;) Jest bardzo mądry i spostrzegawczy, lecz po prostu dyskretny :D Ale historia świetnie opisana! Lekko, ale z pazurem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może dyskrecja Puszka to tylko część jego własnej gry? Cieszę się, że ten miks lekkości i pazura dobrze Ci się czytało:-)

      Usuń
  9. Lubię takie nieprzyzwoite poranki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny poranek, aż jeść się chce... :))
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie ma na co czekać, czas na pyszne śniadanie:-)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Brudne naczynia? Bez przesady, szkoda wody na mycia za każdym razem, może będzie jeszcze drugie śniadanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ekologiczne podejście:-) Oszczędność wody i czasu w jednym;-)

      Usuń
  12. To bardzo pikantna musiała być ta jajecznica 😉. Dobrze Ci wyszedł ten tekst. Masz wielki dar do pisania. Takie poranki są niesamowite. Pozdrawiam Cię najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajecznica z pieprzem to podstawa dobrego poranka;-) Staram się, żeby moje teksty miały tyle samo smaku, co to śniadanie:-) Dziękuję Ci za tak miłe słowa i również najserdeczniej pozdrawiam!

      Usuń
  13. Nie bez powodu mówi się, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie sielanki już za mną... i nie wrócą 😢.

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".