Dawno temu, gdy świat nie znał jeszcze internetu i AI, a podróże nie były tak proste jak dzisiaj, w jakimś magazynie podróżniczym- najprawdopodobniej w prenumerowanym przez Tatę 'Poznaj świat'- zobaczyłam zdjęcie osobliwej skały na tle majestatycznej góry. Z tekstu dowiedziałam się, że skała to Roque Cinchado, czyli Palec Boga, góra to wulkan Teide, a zdjęcie zrobiono na Teneryfie. Nie miałam wtedy pojęcia, gdzie jest Teneryfa, ale ten obraz zaczarował mnie, został pod powiekami i zawładnął myślami. Złożyłam sobie więc obietnicę, że kiedyś stanę w tamtym miejscu i zrobię takie samo zdjęcie.
Tamtego kwietniowego poranka wyruszyliśmy z Los Cristianos we czwórkę. Powietrze było rześkie, a słońce powoli wschodziło nad oceanem, malując niebo odcieniami pomarańczy i różu.
Z czasem droga zaczęła piąć się coraz wyżej, a my śmialiśmy się, rozmawialiśmy i podziwialiśmy niesamowite krajobrazy, które zmieniały się za szybą. Powietrze stawało się chłodniejsze i krystaliczne.
W Vilaflor, malowniczym i najwyżej położonym miasteczku na wyspie zrobiliśmy sobie krótki postój. W małej kafejce z widokiem na sosnowe lasy zamówiliśmy barraquito, czyli espresso z mlekiem skondensowanym, likierem 43 i spienionym mleczkiem posypane cynamonem i doprawione odrobiną cytrynowej skórki.
Idealnie rozgrzało nas przed dalszą drogą.
Im wyżej wjeżdżaliśmy, tym surowszy stawał się świat wokół nas. Sosnowe lasy ustępowały miejsca polom lawy, porośniętym kępkami skąpej roślinności i usianym bombami wulkanicznymi o fantazyjnych kształtach.
W miejscu, w którym otwierał się epicki widok na zabójczy duet, czyli Pico Viejo i Teide, przystanęliśmy na sesję fotograficzną, w której jedyną modelką była natura.
Potem minęliśmy 'Pantofelek Królowej'
i pomknęliśmy dalej.
W miarę jak zbliżaliśmy się do Roques de Garcia, serce biło mi coraz mocniej, bo oto 'już za chwileczkę, już za momencik..!'.
Zobaczyłam go od razu. Palec Boga wyróżniał się wśród formacji skalnych Roques de Garcia.
Smukły, skierowany w niebo wskazywał drogę marzeniom na tle potężnego Teide.
To, co lata temu zobaczyłam na zdjęciu w gazecie, stało się rzeczywistością. Stojąc tam, wzruszona i pełna emocji sięgnęłam po aparat i zrobiłam to zdjęcie.
Świadectwo spełnionego marzenia.
Wszystkie lata czekania i marzeń, śmiech moich towarzyszy, zapach wulkanicznego powietrza, smak barraquito w Vilaflor, wiatr muskający twarz... Wszystko wlało się w tę jedną chwilę.
Legenda mówi, że jeśli spojrzysz na Palec Boga z czystym sercem, poczujesz w sobie energię wyspy. Ja poczułam wtedy, że warto uparcie iść za marzeniami, a miejsca znaczą więcej, gdy można cieszyć się nimi z bliskimi.
Czasem wystarczy spojrzeć w gwiazdy i uwierzyć,
że wszystko jest możliwe.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;


















To ekscytujące, zobaczyć na własne oczy to, co wcześniej znało się tylko ze zdjęć czy filmów. Swoja drogą, czasami nazwy geograficzne, formacji skalnych czy inne tego typu bywają zaskakujące :-)
OdpowiedzUsuńO tak, nic nie zastąpi zobaczenia czegoś na własne oczy. Odkrywcy i geolodzy mieli czasem ogromne poczucie humoru i fantazję przy nazywaniu takich miejsc, np. Dupa Słonia w jednej z podkrakowskich dolinek;-)
UsuńNie, no nie wierzę! Naprawdę tak się nazywa? To oficjalna nazwa czy tylko taka w ustnej tradycji? Jak to brzmi: byłam w Dupie Słonia! Ha, ha!
UsuńMożna się uśmiać ale to prawda! I to jest oficjalna nazwa:-) Taka skała w Dolinie Będkowskiej, która wygląda wypisz-wymaluj jak tyłek słonia:-))))
UsuńPalec Boga i ogólnie cała Twoja hsitoria z nim jest bardzo ciekawa. =) Hmm... lubię skały. Może kiedyś bym odwiedził Wielki Kanion w USA? Sam nie wiem, nie zastanawialem sie nad tym. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWielki Kanion to idealny kierunek dla fanów skał. Może warto zacząć o tym myśleć?
UsuńPozdrawiam.
Surowość skalnych masywów skłania do zadumy.
OdpowiedzUsuńWłaśnie dlatego lubię takie krajobrazy:-)
UsuńMiałam okazję zobaczyć wulkan Teide oraz zajechać do Vilaflor dobrych pare lat temu. Pamiętam, że była to moja pierwsza tak daleka podróż i mam z nią związane wspaniałe wspomnienia. Odwiedzając Teide byłam zdziwiona jak bardzo rozrzedzone jest tam powietrze! Po zrobieniu paru kroków ledwo byłam w stanie złapać oddech!
OdpowiedzUsuńFakt, różnica wysokości i rozrzedzone powietrze potrafią tam nieźle dać w kość, ale widoki są warte każdego cięższego oddechu. Ślę uściski!
UsuńWspaniała historia i śliczne zdjęcia ;) Cieszę się, że udało Ci się zrealizować to marzenie! Faktycznie coś w tym jest, że pewne rzeczy, które utkwią w naszej pamięci w dzieciństwie, zostają z nami na zawsze i przyjemnie jest później w dorosłym wieku spełnić swoje dawne marzenie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Pięknie powiedziane:-) To jak podróż w czasie i przybicie piątki samemu sobie z przeszłości! Uczucie czystej radości!
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
No dokładnie, masz rację :D
UsuńDzięki:-)
UsuńJak cudnie gdy marzenia się spełniają <3
OdpowiedzUsuńWidoki niesamowite, bezkres, skały, moc natury... coś wspaniałego.
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Potęga Teide dosłownie zwaliła mnie z nóg;-) Cieszę się, że mogłam podzielić się z Tobą tymi widokami.
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Byłam na Teide, na górze. Wysoko tam jest, mocno rozrzedzone powietrze, córka po jakimś czasie zaczęła mieć trudności z oddychaniem.
OdpowiedzUsuńMąż też nienalepiej znosił tamtejsze warunki. Ja z kolei byłam tak podekscytowana, że nawet gdybym zemdlała, to bym tego nie zauważyła:-)
UsuńSwoją drogą - ciekawe, kiedy spełni się jakieś moje marzenie...
OdpowiedzUsuńPoczekaj, zaraz spojrzę w szklaną kulę;-)
UsuńNo? Zobaczyłaś coś?
UsuńWidzę... widzę... Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo obraz jeszcze się ładuje.
UsuńZobaczyć na własne oczy, dotknąć, oddychać, zapamiętać... tak proste i tak trudne.
OdpowiedzUsuńTrudne w realizacji, ale najpiękniejsze w doświadczaniu.
UsuńSpełnienie marzeń jest ważne w życiu. Każdy ma inne. Moje gratulacje , że ci się udało je spełnić.
OdpowiedzUsuńPięknie dziękuję. Tak, każdy ma swój szczyt do zdobycia:-)
UsuńA miejsce , twoja wyprawa wspaniała
OdpowiedzUsuńTo była niesamowita przygoda.
UsuńWspaniała, inspirująca historia! Swoją drogą, jakie to ciekawe, w jaki sposób ludzie tłumaczyli sobie powstanie niektórych formacji skalnych o ciekawych kształtach. Baśnie i legendy uwielbiam. Przyjemnego weekendu! 🤗🫶
OdpowiedzUsuńTeż mam słabość do takich baśniowych klimatów, a natura i dawne opowieści to idealne połączenie😊 Inspirującego weekendu!
UsuńAleż jesteś Szczęściarą że zobaczyłaś to o czym tak marzyłaś. Rzeczywiście pieknie tam jest. I ta Natura jako najpiękniejsza modelka. !!!
OdpowiedzUsuńCzy byłaś tam z Puszkiem?
Natura potrafi naprawdę oczarować! Puszka ze mną nie było, był na wczasach na wsi:-) Ale był w moich myślach i sercu:-)
UsuńPiękne zdjęcia i niesamowita historia. Zawsze warto marzyć i spełniać marzenia, na to nigdy nie jest za późno...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Tak, na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno, a każdy moment jest dobry, by zacząć je realizować.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Piękna wyspa, wspaniała wyprawa. I ta legenda bardzo ciekawa :)
OdpowiedzUsuńLegenda jest piękna i dużo dłuższa, ale nie chciałam nią zanudzić czytelników;-)
Usuńznam to uczucie aż za dobrze :-)
OdpowiedzUsuńmam takie samo zdjęcie. i na Teide wrócę, pisałam o tym, że zaklepiemy wjazd windą do nieba :-)) czyli tym jednym wagonikiem. i znów polecimy. gdy będzie okienko. Uwielbiam wulkany i krajobrazy wulkaniczne. a nie chcesz na La Palmę? polecam gorąco.
I ja uwielbiam wulkany, fascynują mnie bardzo i krajobrazy wulkaniczne również:-) Bardzo podobało mi się na Lanzarote, bo tam wulkan na wulkanie:-) na La Palmę koniecznie i już planujemy.
UsuńAle spełnienie marzenia, fantastycznie że się udało - bo to jednak wymaga siły i chęci 👍👍
OdpowiedzUsuńI cierpliwości, z którą u mnie bardzo krucho🙂
UsuńPiękne miejsce i super, że udało się Tobie spełnić swoje marzenie :)
OdpowiedzUsuńTeż bardzo się cieszę:-)
UsuńByłam, podziwiałam ten księżycowy krajobraz. Nawet zabrakło mi tchu, tylko nie wiem, czy z powodu rozrzedzonego powietrza, czy z powodu zachwytu:)))
OdpowiedzUsuńTo niesamowite przeżycie! Nic dziwnego, że zaparło Ci dech w piersiach;-)
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńMarzenia należy spełniać. Cóż bez nich byłoby warte nasze życie?
A nazwa miejsca ciekawa. Widok niezwykły.
Spełniaj swoje kolejne marzenia Puszku. Warto...
Pozdrawiam zapachem bzu z ogrodu
Witaj Ismeno,
UsuńDokładnie tak, marzenia się spełnia- to jest ten klucz. Bo one nie spełniają się same...
A ja pozdrawiam zapachem leśnych konwalii:-)
Piękne krajobrazy. Widać, że było wspaniale :)
OdpowiedzUsuńPrzewspaniale:-)
UsuńAleż to niesamowite tak spełnić swoje dziecięce marzenie! Spełniaj kolejne 😘
OdpowiedzUsuńStaram się😉😘
UsuńPiękny wstęp, pokrzepiająca historia i jakże prawdzie zakończenie! Cieszę się bardzo, że udało Ci się spełnić to marzenie :)
OdpowiedzUsuńI ja się cieszę, a Tobie życzę spełnienia wszystkich marzeń!
UsuńSuper, że spełniłaś swoje dziecięce marzenie!
OdpowiedzUsuńI ja się cieszę:-)
Usuń