Zdarza się tak, że najtrudniejsze w podróży nie jest dotarcie do miejsca lecz decyzja, gdzie umieścić ją w pamięci. Czy opisana, osadzona na mapie i w czasie powinna trafić do zakładki 'podróże'? A może do 'opowieści', w których rzeczywistość miesza się z emocjami, światło z kolorem, a chwile przestają być datą, a stają się odczuciem?
Meczet Sabancı w Adanie nie chciał być tylko punktem na mapie. Domagał się ciszy między zdaniami i spojrzenia, które pamięta nie tylko to, co widziałyśmy ale i to, co wtedy czułyśmy.
Dotarłyśmy tam pewnego sierpniowego dnia, w którym powietrze drżało od tureckiego słońca, a światło było ciężkie od złota. Pamiętam siebie z tamtego dnia. Pomarańczowa falbaniasta spódnica 'do ziemi', poruszająca się przy każdym kroku, wrzosowa bluzka łapiąca słoneczne refleksy oraz włosy w kolorze tycjanowskiej miedzi, które przed wejściem do środka ukryłam pod chustą w krakowski wzór- tak bardzo nasz, niemal domowy i tak odległy od otaczającego nas świata.
Meczet Sabancı okazał się miejscem, które trudno zamknąć w jednym zdaniu czy obrazie. Wznoszący się nad rzeką Seyhan, niedaleko mostu Taşköprü odbija się w wodzie jak w lustrze, istniejąc jednocześnie w dwóch światach.
Jest jak biały statek zakotwiczony w zieleni, stając się częścią krajobrazu, a nie odrębną budowlą.
Jego wnętrze zachwyciło nas pięknem i przestrzenią. Skojarzyło nam się z ogromną salą balową, w której jednak zamiast muzyki i tańca panowała cisza. Wystrój był bogaty i prosty zarazem. Pełen detali lecz nie przytłaczający. Geometryczne wzory, motywy roślinne i wersety z Koranu były nie tylko tekstem ale częścią dekoracji, w których słowo i forma przenikały się nawzajem.
Światło przefiltrowane przez okna było delikatne i miękkie.
Dywany tłumiły wszystko. Nie tylko kroki, ale i myśli, które traciły tam swoją głośność. Kopuła sprawiała wrażenie, że niebo jest tutaj bliżej i można je dotknąć spojrzeniem.
Niewielki i skromny, niemal surowy w formie mihrab porządkował całość, wskazując kierunek na Mekkę.
Byłyśmy w przestrzeni, która do nas nie należała, a jednak przyjęła nas jak swoje. I chociaż była ogromna to nie czułyśmy się małe, a raczej w tamtej chwili idealnie dopasowane do świata. Cieszyłyśmy się spokojem, który osiadał w nas warstwa po warstwie.
Na zewnątrz biel murów meczetu odcinała się od zieleni otaczającego go parku. I może właśnie w tym tkwi jego siła? W tej nieoczywistej równowadze między monumentalnością, a lekkością. Z zewnątrz wydaje się niewzruszony, a w środku staje się przestrzenią, która zdejmuje z człowieka ciężar.
Gdy tam byłyśmy, Sabancı Camii szczycił się mianem największego meczetu w Turcji. Zdążyłyśmy w ostatnim momencie, gdyż niedługo potem stracił ten tytuł na rzecz Çamlıca Camii w Stambule, z którym spotkanie wciąż przed nami.
Są miejsca, które pozwalają po prostu być.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;














O, kurde... Kopara mi opadła!
OdpowiedzUsuńNiech chwilę poleży. Świat się od tego nie zawali;-)
UsuńPotrzebna mi w pracy! 😂
UsuńWłaśnie została czasowo zawieszona w obowiązkach. Trwa poszukiwanie zastępstwa😅
Usuń🤣
UsuńCoś takiego, największy? A nie robi aż takiego monumentalnego wrażenia. W sensie wielkości, bo artyzm faktycznie wspaniały. Bardzo harmonijne wnętrza i zdobienia. Takie do medytacji.
OdpowiedzUsuńBył największy, ale rozmiar to sprawa drugorzędna, najważniejsze są harmonia i światło. A wnętrza rzeczywiście sprzyjają wyciszeniu i modlitwie.
UsuńNiesamowita budowla- tak zewnątrz jak i w środku. Ogromne wrażenie, podziw.
OdpowiedzUsuńJak napisała Frau Be... kopara opada:-)
UsuńPiękna budowla, wszystko do siebie pasuje. Na żywo musi sprawiać niesamowite wrażenie.
OdpowiedzUsuńTo jedno z tych miejsc, które się nie tylko ogląda ale przede wszystkim czuje.
UsuńBeautiful photos of this amazing structure! I love all the architectural details!
OdpowiedzUsuńThank you very much! It’s a place where every detail really draws your attention.
UsuńNiezwykła budowla. Nic tylko mogę powtórzyć słowa Frau Be;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam kwietniową nostalgią
Tak, trudno tu dodać coś więcej:-)
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Wyjeżdżam nie do takiego pięknego miejsca, ale dla mnie niezwykłego, bo do mojego Małego Miasteczka. Może uda mi się odpocząć, odetchnąć, zapomnieć o tym na co czekam...
UsuńPozdrawiam serdecznie z moich zielonych opowieści
Życzę Ci spokoju i tego, by to 'oddychanie' w Twoim Małym Miasteczku było dokładnie takie, jakiego teraz potrzebujesz. Pozdrawiam ciepło!
UsuńDziękuję. Do kolejnego napisania tu lub u mnie:))))
UsuńW takim razie 'do zobaczenia' w komentarzach:-)
Usuńjest rzeczywiście monumentalny i piękny. w zasadzie większość meczetów mnie nudziła, po zobaczeniu tego w Kordobie, który już meczetem nie jest...a ten nawet go przypomina. chyba zobaczę największy meczet w turcji w czerwcu planujemy stambuł:-)
OdpowiedzUsuńOch, zazdroszczę Ci tego Stambułu strasznie. I proponuję Wam wpaść też do meczetu Rustema Paszy:-) A ja zobaczę Mezquitę we wrześniu i już nie mogę się doczekać, aż nóżkami przebieram:-) Ciekawe, jak zmieni moje spojrzenie na inne meczety... Stambuł planujemy w maju przyszłego roku.
Usuńbardzo fajne plany :-) no to dziękuję za kolejny meczet. już z chwile będziemy robić plan zwiedzania Stambułu, jeśli masz jeszcze coś ciekawego do podrzucanie, to dawaj :-))bo my sami bez przewodnika, tak jak lubimy najbardziej. samolot, hotel i ziuuu
UsuńI takie zwiedzanie jest najlepsze! Też tak właśnie robimy:-)
UsuńNie ma za co:-) Jak tylko coś mi się przypomni albo wpadnie do głowy od razu podrzucę:-)
Już na zdjęciach wygląda fantastycznie, ale i tak pewnie żadne zdjęcia nie oddadzą tej potęgi :D
OdpowiedzUsuńMasz rację, zdjęcia to tylko namiastka. Na żywo dopiero czuć jej prawdziwą skalę.
UsuńPięknie to opisałaś... aż człowieka korci żeby poznać lepiej religię, która stoi u podstaw takich budów.
OdpowiedzUsuńOj, chyba herezję napisałem :((
Przebywałem 2 lata w Kuwejcie, mieszkałem 100 m od meczetu, ale nie miałem odwagi tam wejść.
Powód - bałem się że albo zachowam się niewłaściwie i wpadnę w kłopoty - tam panowało Sharia Law, albo, że ktoś będzie chciał nawrócić mnie na Islam i jak się nie nawrócę, to wpadnę w kłopoty.
Z innej strony - czytałem książki i słuchałem rozmów z M. Assadem - Żydem ze Lwowa, który, w świeżo powstałym Pakistanie (1948) został ministrem do kontaktów z krajami arabskimi. On tak pięknie mówi o Bogu z perspektywy Islamu, że... sam nie wiem co.
Niestety, a może na szczęście, lektura Koranu trzyma mnie na dystans.
W pełni rozumiem Twoje obawy z pobytu w Kuwejcie. Prawo szariatu i bariera kulturowa potrafią budować dystans, którego czasem nie sposób przeskoczyć. W Kuwejcie religia determinuje każdy aspekt codzienności, a granica między sferą prywatną, a religijną nie istnieje. W Turcji z jednej strony mamy dziedzictwo Ataturka i silny laicyzm, który zepchnął religię do sfery prywatnej, a z drugiej głęboko zakorzeniony, ludowy mistycyzm i żywą tradycję suficką. Podczas gdy Kuwejt uczy pokory wobec surowej litery prawa, Turcja pozwala poczuć ten 'oddech serca', o którym pisze Asad. Można patrzeć na tę samą religię z dwóch różnych stron. Z perspektywy surowych wersów Koranu, które mogą dystansować, oraz z perspektywy 'serca'.
UsuńMoże właśnie o to chodzi? Żeby czerpać z tej kultury to, co karmi duszę, zostawiając resztę badaczom i teologom. Piękno meczetów ma nas przecież skłaniać do refleksji, a niekoniecznie do zmiany drogi.
Piękna opowieść o podróży i równie piękne zdjęcia :) Ta architektura jest niesamowita!
OdpowiedzUsuńDziękuję. Uwielbiam meczety!
UsuńWspaniały meczet. To wielkie szczęście móc go zobaczyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Zapisał się pięknie w pamięci.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Dobre pytanie, czasami zbiory się zazębiają i podróż staje się opowieścią, skarbnicą emocji. Niesamowite miejsce, nie wiadomo, na co patrzeć najpierw!
OdpowiedzUsuńGdy nadmiar wrażeń przytłacza, można się położyć, jak widać na zdjęciach:-)
UsuńPiękne i wzniosłe budowle często są w sąsiedztwie biedy. Stety, niestety budowle tyle kosztowały, że ludzie byli przez to biedni. To cudowne, że ktoś to zaprojektował, zbudował i to przetrwała ale kosztowało to bardzo bardzo dużo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego piątku🌸
Angelika
Trafna uwaga. Monumentalna architektura często jest pomnikiem wzniesionym na fundamencie z wyrzeczeń najuboższych. Czasem trudno w pełni podziwiać te złocone kopuły, mając z tyłu głowy tę świadomość.
UsuńMiłego weekendu🙂
Wow! Naprawdę jestem pod wrażeniem tego budynku! Mam nadzieję, że uda mi się niedługo odwiedzić Turcje i zobaczyć ten meczet na żywo.
OdpowiedzUsuńŻyczę spełnienia marzeń!
UsuńKawał architektury, sztuk pięknych i sztuki inżynierskiej, nie dziwi mnie, że go tak zapamiętałaś. Mam taką refleksję (to tylko moja prywatna ocena): Islamski zakaz przedstawiania ludzkich podobizn wyszedł im na dobre, wymuszając dopracowanie kompozycji przestrzeni. Sam (a właściwie nie sam, bo ze świeżo poślubioną żoną - w podróży poślubnej) byłem tylko w jednym meczecie - w Kruszynianach. Tam mieli nieco inne warunki, bo obiekt ze względu na niezbyt liczną społeczność jest dość skromny, ale i tak efekt pozostawił po sobie miłe wspomnienia. Wyścielony dywanami, bez niepotrzebnych muzułmańskim wiernym ławek, sprawia wrażenie przytulnej i niezagraconej przestrzeni. Dzięki zakazowi ukazywania podobizn, nie ma przeładowania świątyń bytami, które znajdziesz w każdej co majętniejszej parafii katolickiej. A wiadomo, że odtworzyć człowieka wcale nie jest tak łatwo, nie mówiąc już o przedstawieniu jego emocji, więc jest to swojego rodzaju ochrona przed kiepskimi artystami. Jak to źle może wyglądać, każdy może się przekonać wpisując w wyszukiwarkę frazę "pomniki Jana Pawła II" lub "pomniki Lecha Kaczyńskiego". Wracając do Twojej wycieczki, tak, jest to zdecydowanie miejsce, które może zachwycić i piszę to pomimo tego, że prywatnie wolę skromniejszą sztukę, taką przytulną, wzbudzającą poczucie bezpieczeństwa w miejsce lęku przed potęgą zleceniodawcy budowy. Gdybym był w pobliżu Sabanci, nie oparłbym się pokusie zwiedzenia go.
OdpowiedzUsuńAnikonizm, o którym wspominasz paradoksalnie stał się dla świata islamu paliwem dla wyobraźni. Zamiast skupiać się na kopiowaniu natury, artyści musieli opanować do perfekcji inne sztuki zdobnicze. Dzięki temu w meczetach panuje porządek wszechświata, a nie chaos ludzkich emocji. Nie ma pułapek, w które wpada zachodnia sztuka sakralna, np. aryjskie rysy Jezusa czy słowiańska uroda Marii.
UsuńŻałuję, że podczas pobytu w Tunezji nie odwiedziłam meczetu w Kairuanie. Ciekawa jestem jakie emocje i uczucia wzbudziłby we mnie i jak zapisałby się w pamięci? Ale meczety, które naprawdę chcę odwiedzić wciąż przede mną, a wśród nich ten w Kruszynianach.
Pięknie tam! Meczet jest naprawdę wspaniały! Majestatyczne miejsce...
OdpowiedzUsuńW istocie taki jest:-)
UsuńPani od Puszka, Ty jesteś prawdziwą podróżniczką! Snuj, więc jak Szeherezada swoje opowieści. Przyjemnego weekendu 🤗🫶
OdpowiedzUsuńMyślałam, że będzie Praga. 🤔🙂Kiedy wracasz?
UsuńZ pewnością nie jedną opowieść jeszcze wysnuję tym bardziej, że mam swojego Sinbada😉
UsuńPraga na razie trafia do zamrażarki🤭
Właśnie wracam, zbliżam się do granicy. Miłego weekendu!
Czary mary -- w nagłówku podana jest data wpisu - sobota 18 kwietnia a ludzie komentują już od 15 kwietnia :)
OdpowiedzUsuńTakie czary tylko w blogerze;-) Chciałam dopisać, że przez jakiś czas nie będzie mnie w blogownii, a bloger dopisek odrzucił, ale zaktualizował datę posta.
UsuńJa całym sercem jestem za drugą opcją. Punkt na mapie pozostanie punktem jeśli to co widzimy nie otworzy naszego serca i wyobraźni biorąc nas w posiadanie i przyjmując niczym swoich jak to pięknie napisałaś. Tego trzeba, żeby postała opowieść tak piękna jak Twoja, a podróż na zawsze została w pamięci. Puszek słusznie zauważył, że samo przebywanie w niektórych miejscach przenosi nas w inny wymiar i po prostu jesteśmy tam niczym na pograniczu snu i jawy. Meczet robi niesamowite wrażenie swoim ogromem, obejrzałam też zdjęcie meczetu w Stambule i zaniemówiłam z tego samego powodu co Frau Be 🌞🫶😺
OdpowiedzUsuńMasz rację, bez wyobraźni i emocji każde miejsce byłoby martwe. To my ożywiamy te mury swoimi zachwytami. Puszek zawsze trafi w sedno. Meczety rzeczywiście potrafią odebrać mowę swoją skalą i dbałością o detal. Są wręcz oniryczne...
UsuńNiesamowita budowla, robi wrażenie.
OdpowiedzUsuńIstotnie.
UsuńRobi wrażenie!
OdpowiedzUsuńOgromne!
UsuńChusta w krakowski wzór to z Lajkonikiem? :-))) Znalazłam na Allegro oferty chust krakowskich - mają najczęściej wzory z różami. Nie zastanawiałam się nigdy, jaka to krakowska chusta jest, a przecież to element stroju folklorystycznego. Czasami umykają takie szczegóły... echhh!
OdpowiedzUsuńChyba nie pomogę Ci w rozwiązaniu tego dylematu gdyż dla mnie każda kolorowa chusta w kwiaty to chusta krakowska:-)
UsuńJak pojadę do Krakowa, wstąpię do Sukiennic i zobaczę, które to wzory krakowskie :-)
UsuńO właśnie! A jak już je odkryjesz, to podzielisz się tą wiedzą ze mną:-)
UsuńZachwycający zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Trzeba przyznać, że meczety w Turcji są bajkowe, to arcydzieła architektury z pięknymi zdobieniami i strzelistymi minaretami, są nie tylko miejscami kultu, ale także symbolami kultury, sztuki i dziedzictwa. Sabancı Camii przypomina mi meczet Çamlıca w Stambule.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Sabancı i Çamlıca zostały
Usuńwybudowane w tym samym noeosmańskim stylu. Nic więc dziwnego, że są do siebie podobne:-) Ja w ogóle lubię meczety. Spośród budowli sakralnych one interesują mnie szczególnie.
Pozdrawiam cieplutko:-)
Przepiękna budowla. Gdyby tak w każdej sytuacji ujawniały się tylko dobre i piękne cechy, elementy, szczegóły... Świat mógłby być taki wspaniały ❤️ Buziaki😘
OdpowiedzUsuńAniu, świat jest wspaniały! To z ludźmi jest coś nie tak...😔 Ściskam🫶
UsuńNajwiększy czy nie – na pewno skupia na sobie wzrok, wzbudza podziw swoją nietuzinkowością i wywołuje respekt (to może zasługa tych minaretów groźnie wymierzonych w niebo niczym rakiety ;)) Dzięki za pokazanie mi nieznanego dla mnie kawałka świata, w którym najpewniej nigdy nie będę.
OdpowiedzUsuńJuż Ci to pisałam, ale uwielbiam Twoje oryginalne spojrzenie na świat i podróże. Każda Twoja opowieść jest dla mnie jak zanurzenie się w dobrej i relaksującej lekturze, i po każdej takiej lekturze mam co najmniej jeden cytat, który chciałabym Ci podkraść i zapisać w swoim kajeciku.
Weekend już za rogiem, nie wiem, jak w Polsce, ale u nas nastąpiło wreszcie ocieplenie, jest dużo słońca, więc życzę Ci, aby był przyjemny i pogodny :) Puszek pewnie też doceniłby przyjemne ciepło promieni słonecznych na swoim futerku :)
Zacznę od najważniejszej kwestii. Możesz 'podkradać' tyle cytatów, ile tylko zechcesz:-) Znaleźć się w Twoim kajeciku będzie dla mnie zaszczytem:-)
UsuńWiesz, podróżowanie dla mnie to właśnie zbieranie takich opowieści, którymi potem mogę dzielić się tu z Wami i zabierać Was w nieznane miejsca. Bardzo mnie cieszy, że moje spojrzenie na świat Ci pasuje:-) A co do 'nieznanego kawałka świata'... Nigdy nie mów nigdy! Też nawet nie marzyłam, że tam mnie zaniesie.
Puszek przesyła Ci mruknięcia, a ja życzę Ci fantastycznego weekendu pełnego słońca:-)
Dziękuję za życzenia i miłe słowa :) Masz rację, życie bywa niesamowicie nieprzewidywalne, choć nieraz wydaje się nam, że nic dobrego już nas nie spotka, albo nic nie zaskoczy. Jak to mówią: jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na przyszłość ;) Dlatego ja staram się jednak nie opowiadać i trzymać je dla siebie ;)
UsuńO nie! Wsiorbało mój komentarz, który przed chwilą napisałam! Zupełnie nie wiem, jak to się stało! No to jeszcze raz...
UsuńDziękuję bardzo za życzenia i miłe słowa. Masz rację, życie bywa niesamowicie nieprzewidywalne, choć nieraz może się nam wydawać, że nic dobrego już nas nie spotka, albo nic nie zaskoczy. Jak to mawiają: "chcesz rozbawić Boga? Opowiedz mu o swoich planach na przyszłość". Dlatego ja jednak staram się nie opowiadać i trzymać je dla siebie :)
A teraz będę przezorna i na wszelki wypadek skopiuję sobie ten komentarz, abym nie musiała pisać go po raz trzeci, o!
A czekaj, już wiem, co się stało! Właśnie zobaczyłam napis, że komentarz będzie poddany moderacji. No i wszystko jasne!
UsuńMoja droga, jak widzisz u mnie nic nie ginie;-) Moderuję komentarze dla notek starszych niż 5 dni, a to dlatego, że zdarzały się pod nimi takie, chyba pisane przez boty i namawiające do skorzystania z usług jakichś szarlatanów. A ja takich śmieci nie chcę na swoim blogu. W końcu to mój kawałek podłogi:-)
UsuńTak, rozsądek podpowiada, żeby trzymać plany w tajemnicy do ostatniej chwili, ale... Ja lubię go rozśmieszać:-) Niech się chłop pośmieje, w końcu też nie ma lekko:-)
Wspaniała architektura, dekoracyjna, ale nie przerysowana. Wymyślność zdobień w muzułmańskich świątyniach za każdym razem zadziwia i fascynuje. Fajnie, że dane było Ci być częścią tego miejsca i tej opowieści:)))
OdpowiedzUsuńTo prawda, kunszt tych dekoracji jest nie do opisania. Zdjęcia oddają tylko ułamek tego piękna. Cieszę się, że mogłam je zobaczyć:-)
UsuńTak mam w każdej świątyni i nie ma znaczenia czy to moje czy cudze wyznanie, czy to pełna przepychu budowla czy skromna, kamienna kaplica. W każdej jest ten Spiritus Sanctus - Duch Święty
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Sacrum przemawia niezależnie od architektury czy wyznania, a najważniejsze jest poczucie spokoju i duchowości. 'Spiritus Sanctus' jest ponad wszelkimi podziałami.
UsuńMagia po prostu!
OdpowiedzUsuńCudowna architektura!
Jak z 'Baśni z 1001 nocy:-)
UsuńMuszę przyznać, że budowle robią wrażenie!
OdpowiedzUsuńI to ogromne!
UsuńPiękna i monumentalna budowla. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńJest zachwycająca. Pozdrawiam cieplutko.
UsuńRobi wrażenie! Uwielbiam podróże ♥️
OdpowiedzUsuńPodróże są wspaniałe! Nie wyobrażam sobie bez nich życia.
Usuń