Tamtego lipcowego popołudnia dotarłyśmy do Amasyi. Miasta leżącego w północnej Turcji w dolinie Yeşilırmak, schowanego w Górach Pontyjskich i zazdrośnie strzegącego swoich tajemnic.
Amasya była niegdyś miastem książąt osmańskich. Kształcono tu przyszłych sułtanów. Dorastała razem z imperium, ucząc się cierpliwości, polityki i sztuki czekania.
Wykute wysoko w skalnej ścianie grobowce królów Pontu spoglądają na miasto jak kamienne oczy pamięci. Patrząc na nie miałyśmy wrażenie, że stoimy na granicy między ciężarem czasu, a lekkością chwili, którą możemy zabrać ze sobą.
Spacerowałyśmy wzdłuż Zielonej Rzeki. Białe osmańskie domy z ciemnymi belkami przeglądały się w wodzie jak w lustrze. Nostalgiczne i melancholijne. Dokładnie takie, jakie chciałyśmy opisać przy kawie i künefe.
Usiadłyśmy na ławce. Z lodami w dłoniach patrzyłyśmy na rzekę płynącą swoim rytmem i nieprzejmującą się historią królów i imperiów. Byłyśmy w miejscu, w którym czas układa się warstwami. Starożytność, Seldżucy, Osmanowie, współczesność... Wszystkie epoki obok siebie bez walki o pierwszeństwo, krajobraz mówiący więcej niż daty i przestrzeń opowiadająca historię lepiej niż podręczniki. Tak właśnie czułyśmy Amasyę.
Późnym wieczorem, już z okna pokoju hotelowego, spoglądałyśmy na Amasyę i na podświetlone grobowce królów Pontu. Wyglądały jak scenografia z baśni. I jednocześnie jak stały punkt odniesienia. Trwają, gdy wszystko inne się zmienia.
Córka króla Mitrydatesa VI wciąż spaceruje ulicami miasta, czuwając by czas płynął spokojnie, a jej śmiech miesza się z szumem Yeşilırmak.
A ten, kto usiadł nad Zieloną Rzeką mógł poczuć jej obecność w powiewie wiatru, cieple słońca, odbiciu w wodzie, smaku lodów...
Wystarczy usiąść i posłuchać.
Rzeki też potrafią opowiadać historie.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;










Jest coś przytłaczającego i przygnębiającego w tych krajobrazach. Szarość, która niepokoi.
OdpowiedzUsuńOtoczenie i szarość gór rzeczywiście może wywoływać takie odczucia.
UsuńNiesamowite są wędrówki po blogach, cały świat na wyciagnięcie ręki.
OdpowiedzUsuńTeraz Turcja, lody i spacer nad rzeką...od razu cieplej tej zimy:-)
I ja też właśnie za to lubię te blogowe wędrówki. A jeśli Amasya przywołała choć troche ciepła, to notka spełniła swoje zadanie:-)
UsuńPodpiszę się pod słowami Jotki ❤️
Usuń❤️
UsuńWhat a fascinating and amazing place. Beautiful photos. ❤️ Thank you so much for sharing your journey.
OdpowiedzUsuńThank you so much. I’m happy you enjoyed the place and the photos.
UsuńZawsze intrygowaly mnie i poruszaly wyobraznie miasta, domy czy swiatynie wykuwane w skalach. Przetrwaly wieki, przetrwaja i nas, sa wieczne.
OdpowiedzUsuńA ja jestem też pełna podziwu dla ludzi, którzy je kształtowali. Bez współczesnych narzędzi, bez materiałów wybuchowych samą siłą rąk, wytrwałością i pomysłem w głowie.
UsuńJak pięknie i widoczki, które uwielbiam! Jeszcze w Turcji nie byłam, ale jak kiedyś będę, to mam nadzieję, że też będę miała okazję odwiedzić to miejsce. :)
OdpowiedzUsuńPolecam Ci Amasyę i całą Turcję.
UsuńFantastyczne miejsce! Niezwykłe i wspaniale położone. Pięknie je opisałaś. Przeszłość, teraźniejszość i rzeka opowiadająca zasłyszane historie...
OdpowiedzUsuńDziękuję. Spisałam to, co opowiedziała mi rzeka, a ona wie o Amasyi najwięcej;-)
UsuńPiękne widoki! Mam nadzieję, że kiedyś też mi się uda odwiedzić Turcję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Życzę Ci szybkiego spełnienia tego pragnienia. Cieplutko pozdrawiam:-)
Usuńuch jak ja lubie takie miejsca, miasta...do Turcji z pewnością wrócę. do Kapadocji i marzę o Gebekli Tepej.
OdpowiedzUsuńDla mnie Turcja to obecnie absolutny nr 1. Za każdym razem wracam coraz bardziej oczarowana. O tak, Gebekli Tepe i jeszcze Çatalhoyuk...I wiele innych:-)
UsuńTyle jest pięknych miejsc na świecie...
OdpowiedzUsuńNiestety - Turcja to dla mnie ziemia nieznana.
I dla mnie Turcja to wciąż terra incognita, podobnie jak większość miejsc na świecie.
UsuńTwoja opowieść jak zwykle mnie urzekła . Miło było znowu "pospacerować" Twoim śladem . Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie:-) Pozdrawiam!
UsuńŁadnie tam, a ile wielkiej historii... :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńJest tam więcej historii niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
UsuńSerdecznie pozdrawiam.
Wystarczy usiąść i posłuchać...
OdpowiedzUsuńTo prawda... Wczułam się w klimat...😊
Cisza w Amasji mówi najwięcej. Cieszę się, że też poczułaś ten klimat🙂
UsuńCzuć magię...😊✨
UsuńBo to miejsce ma magię... Wystarczy ją poczuć.
UsuńPiękne miejsce!
OdpowiedzUsuńMoją uwagę przykuły te grobowce królów w skalnej ścianie. Robią wrażenie, a jeszcze jak są podświetlone...
Pozdrawiam serdecznie :)
Są niezwykłe. W dzień surowe, a nocą historia zapala tam światło.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Pierwszy raz słyszę o tej przepięknej miejscowości, otoczonej strzelistymi górami i od razu się w niej zakochałam. Jestem pewna, że to dzięki Twojej przepięknej opowieści. Wszystko mnie w Amasyi zachwyciło: jej niesamowita historia, zabytki, świątynie, grobowce królów. Och, chciałabym zobaczyć to niezwykłe miasto.
OdpowiedzUsuńŚlę moc serdecznych pozdrowień:)
Amasya tak właśnie działa:-) Potrafi oczarować od pierwszego spojrzenia, a potem już tylko pogłębia to uczucie i wystarczy chwila, by się w niej zakochać. Cieszę się, że moja opowieść była pierwszym spotkaniem z tym miejscem. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczysz je na własne oczy. Tego Ci życzę i Zasyłam serdeczności:-)
UsuńBardzo lubię wszelkie starożytności. "Czas układa się warstwami"... Pięknie to napisałaś.
OdpowiedzUsuńDziękuję. To takie geologiczne skojarzenie, które do Amasji świetnie mi przypasowało.
UsuńDzięki Twojej opowieści i zdjęciom Amasya jawi mi się jako baśniowe tajemnicze, zapomniane miasto, do którego można dotrzeć pokonując długą drogę pełną trudów i niebezpieczeństw. To tylko gra wyobraźni, ale jak widać baśniowych elementów tam nie brakuje.
OdpowiedzUsuńZapomniane... to prawda. Po wiekach imponującej i niezwykłej oraz trudnej historii, zostało zepchnięte przez czas na boczny tor. A że nie leży przy utartych szlakach, trzeba zadać sobie trochę trudu, by tam dotrzeć. Ale warto!
UsuńMajestatyczne widoki...
OdpowiedzUsuńNie da się ukryć...
UsuńCzy tam jest dużo turystów? Bo chyba to nie jest jakaś bardzo znana miejscówka?
OdpowiedzUsuńNie. Turyści wolą morze, plażę i all inclusive;-)
UsuńWspaniałe jest to, że wszystkie epoki istnieją razem, obok siebie, nie walcząc o pierwszeństwo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
I to jest właśnie urok tego miejsca. Cieplutko pozdrawiam:-)
UsuńTe skaliste góry w połączeniu z świetlistą drogą rozjaśniającą ciemności wyglądają obłędnie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTa oświetlona droga przypomina świetlistego węża:-)
UsuńPozdrawiam.
Super zdjęcia! Ja byłem tylko w południowej części Turcji.
OdpowiedzUsuńDzięki! Południowa Turcja też jest cool.
UsuńPiękna relacja! Czuć w niej spokojny rytm Amasyi, ten niezwykły balans między historią a teraźniejszością. Grobowce królów Pontu, białe osmańskie domy nad Zieloną Rzeką i wspomnienie Mitrydatesa VI – wszystko to tworzy obraz miasta, które żyje własnym, magicznym tempem. Puszek naprawdę potrafi słuchać historii rzek i przekazać je słowami pełnymi czułości.
OdpowiedzUsuńPuszek to mistrz złotych myśli i gwiazdor tego bloga:-)
UsuńWspaniała, malownicza i interesująca opowieść o Amasyi narobiła mi tylko apetytu na dalsze podróże z Tobą.
OdpowiedzUsuńUdanej niedzieli i kolejnego tygodnia.🤗🫶
Dziękuję i zapraszam na kolejne wycieczki.
UsuńMiłego nowego tygodnia😊✨️
Przepiękne zdjęcia i równie piękne miejsce, widać w nim spokój, historię i taki trochę baśniowy klimat. Szczególnie urzekł mnie widok domów odbijających się w rzece i tych grobowców wykutych w skałach, które robią ogromne wrażenie, naprawdę niesamwoite miejsce :)
OdpowiedzUsuńZ pewnością jest to miejsce warte zobaczenia:-)
UsuńNic dziwnego, że stałaś się Amasją, skoro takie wrażenie na Tobie zrobiła. Buziaki ❤️
OdpowiedzUsuńI wyszło szydło z worka😉 Ściskam Aniu❤️
UsuńWitaj szumem wiatru Puszku
OdpowiedzUsuńU mnie szari, buro i ponuro... Dlatego zatęskniłam za taką podróżą
Witaj walentynkowo,
UsuńBlogowe notki dają możliwość podróżowania po całym świecie:-)