Jeśli ktoś z Was oglądał film 'Dobra osoba' to może kojarzy tatuaż na dłoni jednego z głównych bohaterów?
Amor fati. Te dwa słowa zapadły mi w pamięć szczególnie, gdyż dotknęły tego miejsca w sercu, w którym życie przestało być prostą historią, a mimo to musiałam nadal je kochać by móc żyć dalej. Te dwa słowa rezonują z tym, co przeżyłam. Z chorobą, z poczuciem utraty kontroli, z momentami, w których ciało stawało się obce...
Przez długi czas pomysł krążył gdzieś na obrzeżach myśli. Pojawiał się i znikał jak Józek z piosenki Bajmu. Odkładałam go 'na później', bo choroba nauczyła mnie ostrożności, a wszystko co 'na zawsze' ma teraz zupełnie inną wagę niż kiedyś.
Wiem, że gdybym zapytała hematologa o zgodę, odpowiedź byłaby oczywista. Dlatego postanowiłam nie pytać. Zrobię to na własną odpowiedzialność z pełną świadomością ryzyka, które się z tym wiąże. Ale czy ryzyko ma tu jakiekolwiek znaczenie? Przecież życie i tak nie daje gwarancji. A wiele rzeczy z tych, które mnie spotkały, wydarzyło się bez pytania o pozwolenie.
ilustracja poglądowa wygenerowana przez AI;
Amor fati. Kochaj swój los. Nie ten wyidealizowany, ale ten prawdziwy z całym jego ciężarem. Miejsce wybrało się samo. Wewnętrzna strona serdecznego palca lewej dłoni. Przy obrączce i blisko pulsu. Tam, gdzie ręka pamięta więcej niż głowa. Dwa słowa wpisane w nieskończoność cienką, delikatną linią.
Nie do pokazywania światu lecz jako przypomnienie dla mnie by odważnie mówić życiu 'tak'.
Gdy los siada obok,
najpierw daj mu chwilę spokoju,
a potem przytul.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

Amor fati - pierwszy raz słyszę to powiedzenie i muszę się zgodzić, że rzeczywiście reznonują one i z moimi przeżyciami. Piękna fraza na tatuaż.
OdpowiedzUsuńDla mnie to codzienne przypomnienie, że każda chwila życia jest ważna.
UsuńTak, ten tatuaż oznacza "miłość do losu". jest bardzo wymowny, niełatwo bowiem jest znosić los, ale by jeszcze traktować każdą sytuację jako konieczną i dobrą. Bardzo trudne, ale i we mnie już jest ta zgoda na to co mi przynosi w darze i dobro i zło...
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam
To naprawdę trudne, ale właśnie w tej zgodzie na wszystko, co przynosi życie, kryje się spokój i siła.
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Trzeba kochać to co mamy i doceniać to, co przynosi nam los. Zawsze znajdzie się większa ryba w oceanie, lepsi i gorsi. Porównywanie się w niektórych przypadkach nie ma sensu. Określenie "amor fati" skłania do zastanowienia się i odszukania swego dobrostanu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam 🤗 🫶
Czasem wystarczy się zatrzymać i po prostu docenić to, co mamy. Maksyma 'amor fati' naprawdę pomaga znaleźć swój spokój i radość w tym, co przynosi życie.
UsuńPozdrawiam cieplutko 😊🫶
Zatrzymać się i docenić - racja, ale czasem trudno to zrobić.
UsuńTrudno, ale warto to zrobić zanim życie do tego zmusi.
UsuńMiewalam przeblyski, zeby zrobic sobie tatuaz, ale kazdy motyw wydawal mi sie niewart bolu i nieodwracalnej zmiany na mojej skorze. Pozniej znow mi sie zachciewalo i znow zwyciezalo przywiazanie do tej nienowoczesnosci nie akceptujacej zmian. Chyba juz umre newytatuowana. :)))
OdpowiedzUsuńSpokojnie, świat potrzebuje też ludzi ‘newytatuowanych’ ;-) Najważniejsze, żeby to, co ważne, było zapisane w sercu, a nie tuszem na skórze.
UsuńBardzo delikatny, osobisty i jak mówisz, co ma być, będzie!
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi coś po głowie, to nie ma zmiłuj!
Nie ma też czasu odkładać wszystko na później...
O tak, kiedy coś w nas kiełkuje, warto to wypuścić na świat bo nie wiadomo, ile czasu nam dano!
UsuńMam i ja taki tatuaż zrobiony razem z córeńką w jej 46 a moje 76 urodziny ( ja urodzona w 1946 a ona w 1976 roku) Ona na prawej a ja na lewej ręce. To skrzydło Feniksa, smukłe i proste. Co roku sobie robimy zdjęcie na twarzach opartych o te ręce, blisko, tuż tuż.
OdpowiedzUsuńPiękna idea i wzruszający rytuał. Ja mojej mamy nie namówiłabym na taki wspólny tatuaż, ale w sercach nosimy swoje symbole równie mocno.
UsuńChociaż nie jestem miłośniczką tatuaży, to są wypadki, kiedy ma to głębokie uzasadnienie, a to o czym piszesz do takich należy. Mam nadzieję, że ta maksyma pomoże Ci przetrwać trudny czas i da siłę na przyszłość. Uśmiechnęłam się w duchu nad podobieństwem naszych pomysłów i motywacji - Ty podjęłaś decyzję o tatuażu, a ja o zmianie awatara. Platan w wiosennej szacie ma mi przypominać, że powinnam być taka jak on, bo to że się straciło gałęzie, nie zwalnia z wypuszczania liści. 🌞😘🫶
OdpowiedzUsuńTwój platan tak, jak mój tatuaż, ma przypominać o sile, odwadze i przyjmowaniu życia takim, jakie jest. Zobacz🙂 nasze pomysły, tak różne, a tak podobne są w wymowie i sensie🙂
UsuńNie przepadam za tatuażami, ale każdy jest inny i każdemu co innego się podoba.
OdpowiedzUsuńCo do mojego losu, nie pokocham go nigdy. Nawet go nie akceptuję. Moją biografię ułożył chyba pijany psychopata.
Skoro nie lubisz swojego losu, to pewnie masz ku temu powody. I jest to w pełni zrozumiałe.
UsuńJest kompletnie do bani. Mam zdrowie, ale nie mam niczego innego, na czym w życiu mi zależało.
UsuńWidzisz... To u mnie jest na odwrót;-) Osiągnęłam wiele, naprawdę wiele z tego, co chciałam ale zdrowie mi się popsuło i nie pozwala w pełni cieszyć się tym, co mam. Zaakceptowałam ten stan i... pokochałam swój los. Inaczej bym zwariowała.
Usuńwśród moich tatuaży mam także i Puszka, takiego trochę sci-fi, ale w każdym bądź razie jest, nawet nieraz mruczy w chórze z tymi realnymi i tak ma być :)
OdpowiedzUsuńaczkolwiek pod palcem, od wewnątrz?... hm... nie jestem tattoo masterem, więc powinienem się nie odzywać, bo to kwestia jest natury technicznej, ale intuicyjnie wydaje mi się to być dość bolesne /wiele tatuaży akurat wcale nie boli/ i nie do końca trwałe...
natomiast co do tatuaży jako takich, to nie mam jednoznacznego zdania, wszystko zależy od odpowiedzi na pytania "kto?", "co?", "gdzie?", etc... natomiast do rozpuku rozbawiają mnie lękowi krytycy ogólni ze swoim pie[...]niem o rzekomym "oszpecaniu" i "okaleczaniu", którym próbują narzucić światu swoją wizję tegoż świata...
p.jzns :)
Też mam pomysł na jeszcze jeden tatuaż, z Puszkowym akcentem właśnie. Taki mały ukłon w stronę mruczenia:-) Lubię tatuaże i mężczyzn z tatuażami też. Myślę, że każdy ma swoją historię i sens. A to, co jest dla nas ważne, nie jest oszpecaniem ani okaleczaniem więc walić krytyków. Ból? Nie boję się go...
UsuńNie mam tatuaży ale myślę, że takie małe, delikatne, które są dla nas symbolem i coś oznaczają są super. Ogólnie to jest sztuka tylko jeszcze nie każdy ją rozumie. Jeśli każdy tatuaż coś oznacza to domyślam się czemu ludzie się tatuują. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak właśnie to odbierasz. Każdy symbol ma swoją historię. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńJuż dziś drugi raz czytam, by żyć na całego. W pracy księgowa miała taki cytat przyczepiony, a teraz Twój post. Post, który mnie poruszył. Tak, lekarz powiedzialby nie, jednak masz rację...bo co daje jakąkolwiek gwarancję. Można żyć ostrożnie na maksa I wpaść w rów...Czuję taką wielką dumę z Ciebie, bo tym też pokazałaś życiu...cenię Cię i chcę to okazać na swój sposób. Absolutnie no aż słów mi brakuje...Piekne miejsce wybralaś, nie wiem, ale jestem totalnie wzruszona. Silna, piękna dusza jesteś. Pozdrawiam serdecznie. :)
OdpowiedzUsuńTwoje słowa bardzo mnie poruszyły. Czasem życie wymaga odwagi, a świadomość, że ktoś to docenia i rozumie, daje ogromną siłę. Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam!
UsuńNie przepadam za tatuażami. Rozumiem jednak że niektóre mogą mieć bardzo duże znaczenie. A szczególnie ... wymowę.
OdpowiedzUsuńCzasem tatuaż to nie tylko obraz na skórze, ale również osobiste przesłanie, które nosimy przy sobie na co dzień.
UsuńPiękny tatuaż! :)
OdpowiedzUsuńMój brat jest uzależnioony od tatuowania się. Dzisiaj też pojechał zrobić sobie Kubusia Puchatka bo ma już Tygryska i Kłapouchego. Całą rękę ma w postaciach z bajek :)
Pozdrawiam serdecznie
Bajkowy chłopak z Twojego brata;-)
UsuńJa lubię patrzeć na takich ekstremalnie wytatuowanych ludzi, to czasem ciekawsze niż niejeden komiks 😉 Sama nie zrobiłabym sobie niczego bardzo dużego i zdecydowanie nie na twarzy czy nawet okolicy szyi i dekoltu.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podobają mi się właśnie takie niewielkie i spersonalizowane wzory, które mają konkretne znaczenie dla posiadacza, ale jeśli 60-latek ma wizję tatuażu motylka, biedronki czy jelonka Bambi na czole, to też go zrozumiem. W końcu to jego twarz 😉
Ja mam w głowie i częściowo na papierze jeden taki który chciałabym sobie zrobić, niewielki, właśnie tylko i wyłącznie dla mnie mający znaczenie, ale przed zrobieniem jednak podpytam lekarza, czy aby na pewno mogę. A jeśli nie? Hmm... może postąpię tak jak Ty 🤷♀️😂 Raz się żyje i raz umiera 😉
To jest najlepsze wyjście. Nie pytać😁 Do tej pory zabronił mi wszystkiego, o co pytałam. Masaży, sauny, opalania, alkoholu... Sama zrezygnowałam z hybrydy, bo mogę bez niej żyć. Podobno barwniki z tuszów do tatuowania mogą powodować zachorowanie, progresję albo wznowę chłoniaka. Podobno, bo znam osoby wytatuowane od stóp do głowy i są zdrowe. Będzie, co ma być🙂 Na tatuaż na twarzy też bym się nie odważyła chociaż na cudzej mi się podobają😉 Mam natomiast pomysł na tatuaż🐾🐾🐾 na dekolcie, ale to może kiedyś... Przeraża mnie natomiast tatuowanie gałek ocznych😱
Usuń60-latek z motylkiem na czole😅 Czemu nie, podobno z wiekiem dziecinniejemy😉😅
Życzę, żeby wszystko przebiegło bez problemów i żebyś mogła zrobić sobie ten tatuaż. :) Jest bardzo ładny.
OdpowiedzUsuńMnie też się marzy, ale są ważniejsze wydatki i sprawy. :P
Dziękuję. A jeśli coś pójdzie nie tak to... wykończy mnie tatuaż;-)
UsuńI wish you all the best! Thank you so much for sharing.
OdpowiedzUsuńThank you so much. Fluffy and I are sending warm greetings from Cracow.
Usuńzrób tatuaż jesli tylko pragniesz. ja sie tez przygotowuje mentalnie. i szukam takiego właśnie drobiazgu, bazgrołka :-)
OdpowiedzUsuńi leż uważam, ze los własny mus nam kochać i zmieniać i doceniać. zwłaszcza doceniać każdy dzień i cieszyć sie życiem, podróżami czyjąś miłością...pozdrawiam.
No to życzę Ci, żeby znalazł się taki drobny bazgrołek, który będzie jak kropka nad i. I tak, los trzeba nie tylko kochać, ale i doceniać mimo okoliczności, które czasem nas ograniczają. Każdy dzień jest darem, który trzeba rozpakować do końca:-) Serdeczności.
Usuńdobrze powiedziane.
Usuń:-)
UsuńSpełnianie pragnień to kwintesencja życia. Maksyma warta uwiecznienia w miejscu, na które można wciąż spoglądać. Przytulam ❤️
OdpowiedzUsuńI ja Cię przytulam, Aniu❤️
UsuńBardzo podobają mi się u kogoś delikatne tatuaże. Amor fati (miłość własnego losu) przyznaję, jest piękny. Jednak sama maksyma bardzo inspirująca a zarazem wymagająca.
OdpowiedzUsuńJa jakoś nie potrafię przyjąć wszystkiego, co życie przynosi, bez negatywnych emocji lub niezadowolenia. A jednocześnie jestem wdzięczna za każdy dzień, niezależnie od tego, co przynosi, pozwala dostrzegać małe radości i daje spokój ducha. Życzę Ci dużo, dużo zdrowia.
Przesyłam moc pozdrowień i życzę dobrego weekendu:)
Niezadowolenie czy negatywne emocje nie wykluczają miłości do losu.
UsuńDziękuję serdecznie. Zasyłam pozdrowienia i życzę miłego weekendu:-)
Piękne słowa, jakkolwiek trudno je czasem w życiu przyjąć.
OdpowiedzUsuńWłaśnie dlatego mają tak głębokie znaczenie.
UsuńNie jestem pewien, czy byłbym w stanie zawsze kochać swój los, bo był czas, gdy byłem jak najdalszy od tego uczucia. Za to bliskie jest mojemu sercu zdanie wypowiedziane przez Wiktora Osiatyńskiego: "Rano spójrz w lustro, zrób przedziałek na głowie i odpierdol się od siebie". Jestem głęboko przekonani, że gdyby każdy człowiek bardziej siebie słuchał, zamiast wywierać na siebie presję, świat byłby lepszy. Ale nie rekomenduję tatuażu z tym zdaniem. Zbyt rozwlekłe do tego celu :-) Lepiej po prostu o nim pamiętać.
OdpowiedzUsuńPewnie, że w życiu zdarzają się takie momenty, w których pokochanie swojego losu jest zadaniem ponad siły. Wtedy może faktycznie najważniejsze jest to, żeby przestać się ze sobą siłować.
UsuńMyśl Osiatyńskiego rzeczywiście za długa na tatuaż, ale idealna do porannej kawy;-) Przypomina, żeby nie być dla siebie zbyt surowym sędzią.
Puszku, nie mam tatuaży i mieć nie będę. Zawsze jednak patrzę uważnie na te u innych. Zawsze zastanawiam się, co będzie za te 20, 30 lat gdy os sie nam znudzi, przestanie podobać...?
OdpowiedzUsuńNiektóre jednak potrafią mnie oczarować, zachwycić...
Pozdrawiam końcówką karnawału
I bardzo dobrze, bo nie wszyscy muszą mieć tatuaż. Tym bardziej, że jego zrobienie powinno być przemyślane, a decyzja podjęta bez jakichkolwiek wątpliwości. Jeśli je masz, to lepiej zrezygnować.
UsuńPozdrawiam walentynkowo:-)