Troję znałyśmy od lat. Z kart homerowskiej 'Iliady', która rozsławiła ją na cały świat. Mitów, filmów i opowieści, które od dzieciństwa pobudzały wyobraźnię. Losy pięknej Heleny, Parysa, Hektora, starego króla Priama, boskiego Achillesa i fortel Odyseusza sprawiły, że Troja nie była dla nas tylko punktem na mapie, lecz miejscem, które po prostu musiałyśmy zobaczyć.
Wiedziałyśmy, że w Turcji na wzgórzu Hisarlık znajdują się ruiny tego starożytnego miasta, którego dzieje fascynują do dzisiaj. Kiedy więc podczas naszej podróży po Turcji dotarłyśmy do Troi, miałyśmy wrażenie, że to miejsce nie jest nam obce.
Był czerwcowy dzień. Jeden z tych, w którym tureckie słońce od rana przypominało, kto tutaj rządzi. Powietrze drżało od gorąca, a my stałyśmy pośród kamieni z głowami pełnymi wielkiej historii, wiatrem od Cieśniny Dardanelle we włosach i nagle najgłośniejsza okazała się... cisza.
Spacerowałyśmy po wzgórzu Hisarlık długo. Troi nie można zwiedzać w pośpiechu. Zatrzymywałyśmy się przy kolejnych fragmentach murów, patrzyłyśmy na odsłonięte warstwy miasta i wyobrażałyśmy sobie życie ludzi, którzy mieszkali tu tysiące lat temu. Chłonęłyśmy to miejsce powoli.
Dla mojej Siostry- archeologa, było to spotkanie z miejscem wyjątkowym. A ja nie mogłam przestać patrzeć na krajobraz. Właśnie on zaskoczył mnie najbardziej. Coś mi w nim nie pasowało. Wiedziałam, co i dlaczego...
Mijałyśmy tabliczki z numerami. Troja II, Troja VI, Troja VII...
-Dlaczego są ponumerowane?- zapytałam.
-Bo to nie jest jedno miasto- odpowiedziała. -To dziewięć kolejnych Troi. Następna powstawała na ruinach poprzedniej. Ludzie odbudowywali je przez tysiące lat. Dlatego archeolodzy wyróżniają Troję I, II, III, aż do IX...
-A która jest tą z 'Iliady'?
-Najprawdopodobniej Troja VIIa. Ta warstwa nosi ślady gwałtownego zniszczenia około XII wieku p.n.e, najbardziej pasujące do czasów wojny trojańskiej.
Spojrzałam w dół. Uświadomiłam sobie, że pod naszymi stopami leżą tysiące lat ludzkiego życia, jedna warstwa na drugiej. Troja nie umarła raz. Umierała i odradzała się wielokrotnie.
-Zaraz... ale czy Troja nie leżała nad morzem?- zapytała.
-Leżała- odpowiedziałam zadowolona, że ona również zauważyła tę różnicę w krajobrazie. -Ale od tamtych czasów minęły tysiące lat. Rzeka Skamander przez wieki nanosiła osady, nadbudowując kawał wybrzeża i odsuwając linię brzegową o kilka kilometrów.
Wiedza to jednak jedno. Stanąć tam i zobaczyć to na własne oczy, to zupełnie coś innego. Trudno było nam uwierzyć, że tam, gdzie dziś rozciąga się ląd, kiedyś kołysały się fale i pływały statki. Ale natura ma własną miarę czasu. Nie liczy lat, ani stuleci. Potrzebuje tylko czasu, a ma go pod dostatkiem.
Byłyśmy dwie na wzgórzu Hisarlık. W miejscu, o którym napisano tysiące stron. Jedna patrzyła w głąb ziemi, druga na krajobraz. A Troja opowiadała każdej z nas tę samą historię... tylko innym językiem.
W Çanakkale spotkałyśmy drewnianego konia. Tego z filmu 'Troja'. Stał na nabrzeżu i cierpliwie pozował do zdjęć kolejnym turystom.
Przypomniałyśmy sobie filmowego Achillesa i jego idealnie wydepilowane łydki. A przecież w epoce brązu nie było maszynek do golenia, ani kremu do depilacji. Tak oto mit, kino i podróż połączyły się w jedno wspomnienie. Parsknęłyśmy śmiechem. A chwilę później płynęłyśmy promem na drugą stronę Cieśniny Dardanelle na kawę po turecku i dondurma.
Troję zapisałyśmy w pamięci jako miejsce, w którym historia, geografia i wyobraźnia spotkały się na jednym wzgórzu pod czerwcowym słońcem.
Ludzie budują miasta.
Natura zmienia świat.
A pamięć stara się to wszystko ocalić od zapomnienia.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;














I znow to przede mna jeszcze ... Turcja jeszcze przede mna wielokrotnie.
OdpowiedzUsuńTurcja jest tak ogromna i różnorodna, że im więcej razy się tam wraca, tym bardziej chce się jej więcej:-)
UsuńPiękne zdjęcia i wspaniałe ciekawostki! Nie miałam pojęcia o tym, że tyle razy odbudowywano Troję :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam ;))
Prawda? A my słyszymy tylko o tej jednej Troi z „Iliady” Homera, a rzeczywistość okazuje się o wiele bardziej fascynująca:-)
UsuńDziękuję i pozdrawiam!
Bardzo aktualny wpis :)
OdpowiedzUsuńŚwietna relacja - dziękuję i pozdrawiam.
Obejrzenie "Odyseji" przywołało wspomnienia z Troi:-)
UsuńDziękuję i odpozdrawiam!
Podróże po to właśnie są, by konfrontować nasze wyobrażenia z rzeczywistością, a bywa różnie, nie zawsze spektakularnie... bywają tacy, którzy powiedzą: kupa kamieni i upał :-)
OdpowiedzUsuńPozostałości Troi rzeczywiście są rozczarowujące i niespektakularne więc znajomość historii w połączeniu z bujną wyobraźnią są tu bardzo wskazane:-)
UsuńO, właśnie, a jak film? Podobał Ci się?
OdpowiedzUsuńO, tak! Chociaż nie do końca odpowiadały mi pewne zmiany dokonane przez Nolana. I nie chodzi o czarną Helenę;-)
UsuńKocham film Troja!
OdpowiedzUsuńA mnie się po prostu podoba.
UsuńKażda warstwa to odrębna cywilizacja, mieszkańcy i ich historia. Żadna filmowa wersja nie dorówna Homerowi. Tak sądzę. Homera czytałam kilka razy i zawsze coś nowego mnie w jego opowieści zachwyca. Czytałam historię odkrycia Troi rzez Schliemanna, niezwykły upór w konfrontowaniu kart "Iliady" z geografią współczesną. Kto dziś tak by potrafił? Zatrudniliby echosondy, jakieś nowoczesne metody. A jemu wystarczyła wyobraźnia i łopata.
OdpowiedzUsuńSchliemann rzeczywiście miał odwagę uwierzyć, że literatura może prowadzić do prawdy ukrytej pod ziemią. Miał niezwykłą intuicję i determinację, ale jego wykopaliska były też bardzo inwazyjne i część młodszych warstw bezpowrotnie zniszczył, chcąc dokopać się do Troi opisanej przez Homera. Na 8 zdjęciu, licząc od góry jest właśnie wykopany przez niego rów, zwany "rowem Schliemanna".
UsuńJa jestem świeżo po lekturze "Odyseji" w związku z filmem Nolana. A ponieważ jestem trochę purystką literacką, to nie do końca podobały mi się zmiany wprowadzone przez reżysera.
Czy profesja archeolog to plus czy minus tego typu wypraw?..
OdpowiedzUsuńMyślę, że bycie archeologiem pozwala zobaczyć znacznie więcej. Tam, gdzie inni dostrzegają kilka kamieni i fragment muru, archeolog widzi kolejne fazy budowy miasta, rozpoznaje techniki wznoszenia murów, odczytuje ślady pożarów, przebudów i zniszczeń... Czy taka wiedza ułatwia, czy utrudnia zwiedzanie? Jedno i drugie. Wiedza archeologa pozwala dostrzec więcej szczegółów, ale może utrudniać oderwanie się od faktów i puścić wodze wyobraźni. Ja jestem geografem, więc na takie miejsca patrzę przez pryzmat krajobrazu, przestrzeni i emocji związanych z podróżą.
UsuńMa być 'i puszczenie wodzy wyobraźni', ale telefon wie lepiej;-)
UsuńRzuciłem okiem w google i okazuje się, że Achilles mógł być wydepilowany. Pierwsi depilowali się kapłani w starożytnym Egipcie, usuwali wszystkie włosy z ciała. Najpierw do depilacji używano muszli, krzemieni i pumeksu, a później wynaleziono woski z miodu i żywic. Depilacja była oznaką wysokiego statusu społecznego.
OdpowiedzUsuńJa na znak niskiego statusu nie depiluję się wcale, ryjek tylko golę ;-)
Czyli Achilles rzucał się w wir walki nie tylko z tarczą, ale i z gładką klatą, a w przerwach między bitwami depilował się muszelkami;-)
UsuńMój mąż nawet ryjka nie goli, taki z niego jaskiniowiec:-)))
'Gładkie łydki Achillesa' to taki nasz siostrzany żarcik;-)
Z tego co pamiętam z mitologii greckiej, Achilles był ukrywany przez matkę Tetydę w przebraniu kobiety, więc usuwanie owłosienia nie powinno być mu obce. A ukrywany był z powodu przepowiedni rychłej śmierci na wojnie. Na jego nieszczęście, inna przepowiednia mówiła, że bez jego udziału Grecy nie pokonają Trojan, i żeby jednak wygrać, wysłali na poszukiwania słynnego z podstępów Odyseusza, który przed panny, wśród których ukrywał się Achilles rzucił dary, w większości damskie ozdoby, ale był tam i miecz, no i ten od razu po niego sięgnął demaskując się.
UsuńA wiesz, że Aleksander Wielki miał totalną obsesję na punkcie Achillesa? Gdy w 334 r. p.n.e. dotarł pod Troję, od razu pobiegł na grób swojego idola, do kurhanu Beşiktepe na wybrzeżu dzisiejszej Turcji i urządził tam niezłe show.
UsuńRazem z przyjaciółmi namaścili nagrobek olejkami, po czym uznał, że zwykłe modły są nudne, więc rozebrał się do naga i wraz z grupą równie nagich generałów i biegali wokół wielkiego kopca, oddając cześć herosowi. Na koniec Aleksander westchnął z zazdrością: Achillesie, ty to miałeś farta... Homer zrobił ci genialny PR!
Chcemy z siostrą odwiedzić to miejsce podczas podróży do Turcji, jednak NIE będziemy biegać wokół niego nago;-)
Niezły z niego zgrywus :-) A wydepilował się chociaż??? Ciekawe, co sąd by orzekł, gdybym w ten sposób uczcił z kolegami 10-go kwietnia (gdybyśmy namaścili olejkami schody smoleńskie, pobiegali wokół dzierżąc majtki w dloniach...., a może nawet składając je obok wieńców...)
UsuńNo miał chłopak fantazję i śmiem przypuszczać, że wydepilował się dokładnie;-)
UsuńO, zanim w ogóle pomyślałbyś o namaszczaniu olejkami, zza rogu wyskoczyłaby psiarnia i zawinęłaby Was szybciej niż Achajowie zdążyli wyskoczyć z konia trojańskiego:-) Sąd pewnie nie doceniłby takiego hołdu, ale internet miałby memy na kolejny rok;-)
W starożytności mężczyźni się depilowali. Mieli swoje metody. Rzymianie wręcz uważali niewydepilowanie za co najmniej niesmaczne.
OdpowiedzUsuńByłam w Turcji, ale w rejonie innym, dalekim od Troi, a tak mi się marzy, żeby ją zobaczyć! "Gniew, Bogini, opiewaj Achilla, syna Peleusa, zgubę niosący i klęski nieprzeliczone Achajom..."
Homer jest tam wyjątkowo natrętnym przewodnikiem. Wystarczy postawić stopę w Troi i już zaczyna „Gniew, Bogini...”;-)))
UsuńMuszę jeszcze wrócić do Turcji, specjalnie dla Troi!
UsuńKoniecznie!
UsuńArcheologia - moje niespełnione i niezrealizowane marzenie! Trudno, zadowolę się odkryciami innych ;-) Dzięki, że pokazałaś, jak tam jest dzisiaj. Przechadzając się między ruinami usłyszeć szczęk zbroi i krzyk pokonanych...
OdpowiedzUsuńMarzenia o archeologii są o tyle wygodne, że można je realizować także jako bardzo ciekawski turysta;-)
UsuńLubię takie miejsca, odnalazłbym się tam. Turcja jeszcze przede mną!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Przygotuj się na wielką przygodę!
UsuńZasyłam serdeczności:-)
Przepięknie opisałaś Troję... Jestem pewna że i Puszek jest tego samego zdania...:-))
OdpowiedzUsuńDziękuję:-) Puszek stwierdził, że najchętniej powygrzewałby się w otoczeniu wielkiej historii na kamieniu w tureckim słońcu, mrau!
UsuńDziwnie mi się to czytało, bo.... większość opowieści o Turcji, które słyszałam to opowieści all inclusive.
OdpowiedzUsuńA tutaj proszę...jaka zgrabne opowieść o przeszłości. Przyznam się, że nie kojarzyłam Troi z Turcją.
O, to cieszę się, że Cię pozytywnie rozczarowałam;-))) Nie, u mnie nie przeczytasz o all inclusive:-)
UsuńJa długo kojarzyłam Troję z Grecją, do czasu, aż siostra wyprowadziła mnie z błędu:-)
Dlaczego nie ma mojego komentarza?
OdpowiedzUsuńA właśnie, że jest! U mnie nic nie ginie;-)
UsuńPiękna wycieczka, zacny koń :) dziękuję.
OdpowiedzUsuńPrawdziwy celebryta, ale autografu nie chciał dać;-) Dziękuję i zapraszam.
UsuńCofnęłam się w przeszłość dzięki Tobie, ale nie do czasów króla Priama lecz do młodości mej, kiedy marzyłam o archeologii, zaczytywałam się w książkach typu Cerama "Bogowie, groby i uczeni", zaś greccy bogowie byli mi wszyscy dobrze znani jakbym z nimi chodziła do szkoły. Podczas burzy rozmawiałam z Zeusem gromowładnym 😀Życie nam pisze inne scenariusze, lecz uczucie pozostaje na zawsze. Dzięki Anetko, Puszkowi powiedz, że mądrze mówi 😽♥️
OdpowiedzUsuńAniu, wiedziałam, że jesteś wyjątkowa, ale te pogawędki z Zeusem gromowładnym całkowicie mnie zaskoczyły😊 Życie rzadko bywa proste, ale te dawne fascynacje to skarby, których nikt nam nie odbierze, uczucie do historii i mitologii zostaje w nas na zawsze. Bardzo się cieszę, że mój post obudził w Tobie tak piękne wspomnienia😊 Puszek jest dumny jak paw😸 Ślę moc uścisków, Kochana 🫶❤️
Usuń♥️🙋♀️
UsuńNiewiele zostało z tej potężnej cywilizacji. Miała kiedyś swoją wielką chwilę, ale zachowały ją piękne wspomnienia, dzięki którym możemy ją odtworzyć:)))
OdpowiedzUsuńTak, opowieści okazały się trwalsze niż najpotężniejsze mury Troi, ale dzięki naszej wyobraźni Troja jest po prostu nieśmiertelna.
UsuńBardzo ciekawy wpis!
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńPodoba mi się, że oprowadzasz i snujesz opowieść z perspektywy dwóch sióstr: siostry geografa i siostry archeologa. Dzięki temu zwiedzanie jest jeszcze ciekawsze!
OdpowiedzUsuńJakie zmiany w filmie "Odyseja" Nolana Cię zaskoczyły?
Cieszę się, że nasz siostrzany, geograficzno-archeologiczny duet tak dobrze się sprawdza:-)
UsuńŻeby nie spojlerować, bo film wciąż jest w kinach, powiem ogólnie. Nolan zaskoczył mnie klimatem i tempem akcji. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę ekranizację, czytając Homera, ale Matt Damon i reszta obsady zrobili niesamowitą robotę.
Piękna opowieść, piękna wyprawa!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo dziękuję i również pozdrawiam:-)
UsuńPiękna jest Twoja opowieść. Bardzo dziękuję. Odświeżyłaś moje wspomnienia. Przypuszczam, że każdy kto lubi historie zna Troję. Dla mnie to miejsce kojarzy się z Achillesem i Hektorem, piękną Heleną i Parysem, Odyseuszem i drewnianym koniem i oczywiście z Johannem Schliemann'em. Przyznaję! Są takie miejsca, które odwiedza się ze względu na ich piękno. Są też takie, które odwiedza się ze względu na ich sławę. są miejsca, o których się marzy aby je zobaczyć chociaż nie są spektakularne. Ja do dziś zaczytuję się w "Bogach, grobach i uczonych"
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Tak, Troja przyciąga głównie legendą, wielką historią i marzeniami o jej odkryciu... A Schliemann to postać pełna sprzeczności. Z jednej strony dał światu Troję, z drugiej strony przez swoje brutalne metody, brak profesjonalizmu i słynny „rów” wykopany na wzgórzu Hisarlık nieodwracalnie zniszczył wyższe warstwy miasta. Zrobił dla Troi tyle dobrego, co złego.
UsuńZasyłam pozdrowienia:-)
Niezły kawał historii. No to się dzisiaj dowiedziałem, gdzie jest Troja!
OdpowiedzUsuńArcheologia potrafi zaskoczyć!
UsuńNiezwykłe to miejsce i warte zachodu...
OdpowiedzUsuńW rzeczy samej;-)
UsuńTo chyba nie jest mega turystyczne miejsce, czy po prostu na zdjęciach nie widać tłumów turystów?
OdpowiedzUsuńWszyscy turyści schowali się w drewnianym koniu 😉
UsuńAaaaa ok 😁
Usuń🤭
UsuńNo nie da się ukryć, że to miejsce przede wszystkim dla wielbicieli historii starożytnej i twórczości Homera.
Witaj słonecznie Puszku
OdpowiedzUsuńKolejna ciekawa wędrówka do miejsca mi nieznanego. Warto czasem zanurzyć się w historii.
Ale wszystko jeszcze przede mną.
Pozdrawiam oczekiwaniem na deszcz
Miau-dobry, Ismeno:-)
UsuńPuszek przetarł szlak więc pakuj plecak i w drogę;-) Teraz ucina sobie drzemkę, żeby zregenerować siły przed kolejną wędrówką.
Życzymy upragnionego deszczu i do usłyszenia przy kolejnej opowieści:-)
Wspaniała wyprawa. Byłam w Turcji ale Troi nie widziałam.
OdpowiedzUsuńDobrze jest mieć siostrę archeologa która wszystko wytłumaczy.
Pozdrawiam serdecznie :)
Z taką siostrą podróżuje się jak z prywatną encyklopedią;-) Zupełnie inaczej patrzy się na te "kamienie", kiedy zna się ich historię, a Troja to magiczne miejsce.
UsuńZasyłam pozdrowienia:-)
Chyba lubisz historyczne miejsca, prawda? Świetna wyprawa!
OdpowiedzUsuńUwielbiam!
Usuń