Miałam o tym nie pisać, licząc, że może tym razem kalendarz przeoczy sprawę. Nie przeoczył i kilka dni temu przypomniał, że znów przybył mi kolejny rok. Nie napiszę, który, ale przyjmijmy, że jestem już w wieku, w którym świeczki na torcie kosztują więcej niż sam tort.
Kiedyś urodziny oznaczały dla mnie przede wszystkim prezenty. I chociaż nie wzbraniałabym się przed przyjęciem kolejnego brylantu, to dzisiaj nie potrzebuję już takich atrakcji.
Wystarcza mi, że w ten czerwcowy dzień są przy mnie bliskie sercu osoby, a mruczenie Puszka rozlega się w tle. Wystarcza świadomość, że mimo życiowych zakrętów potrafię cieszyć się małymi rzeczami, spokojnymi porankami i aromatyczną kawą pitą bez pośpiechu.
Z upływem lat nauczyłam się doceniać rzeczy, które kiedyś wydawały mi się takie... zwyczajne i oczywiste. Śpiew ptaków za oknem, pachnące słońcem truskawki, wieczory spędzone z książką, Puszka, który żyje w przekonaniu, że jest pępkiem świata i bohaterem każdego dnia, telefon od kogoś, kto pamięta... Kiedyś zawsze był wśród nich ten szczególny. Od Taty. To On jako pierwszy składał mi urodzinowe życzenia. Od paru lat już nie dzwoni, ale jest wspomnienie... I tęsknota, która nie znika chociaż zrozumiałam, że miłość nie kończy się, gdy kogoś zabraknie, lecz po prostu zmienia adres.
Dzisiaj urodziny nie są już dla mnie wyścigiem z młodością ani próbą zatrzymania czasu. Nie są liczeniem lat, lecz zbieraniem chwil. Niektóre błyszczą jak bursztyny, inne uwierają jak kamyki w bucie, ale wszystkie tworzą historię. Moją historię, której nie zamieniłabym na żadną inną. Historię wdzięczności za wszystkie minione czerwce. Za to, czego nauczyło mnie życie. Za to, co dał mi los. I za to, co zabrał. Za miejsca, które kocham. Za plany, które czekają na realizację. Za tych, którzy są. Za zwykłe dni, które okazują się najpiękniejsze. Za to, że szczęście nie zawsze wygląda tak, jak sobie wymarzyłam, a jednak potrafi usiąść obok i zostać na dłużej. Bo szczęście nie oznacza już idealnego życia, tylko życie, w którym jest miejsce na miłość, śmiech, kawę i tych, którzy są blisko. A nawet za chorobę. Nie za strach, nie za trudne chwile, które przyniosła, nie za odebranie mi pewności jutra, lecz za lekcję uważności.
Rano Puszek obudził mnie jak zawsze. Nie było życzeń ani urodzinowej mruczanki. Było za to 'wstawaj! miska sama się nie napełni!'. Puszek jest konsekwentny. Każdego dnia okazuje mi swoje uczucia w ten sam sposób. Domaga się śniadania, skacząc mi po głowie, zajmuje połowę łóżka i pilnuje, żebym nigdzie nie zniknęła bez jego wiedzy.
Życzenia napływały cały dzień z różnych stron i różnymi drogami. Były życzenia roku pełnego dobrych wiadomości, spokojnych poranków i nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy niebo przesłonią chmury. Były życzenia wymarzonego domu. Tego z tarasem zatopionym w kwiatach, kawą o poranku w promieniach słońca, wolierą dla Puszka i widokiem na zieleń. Były też życzenia zachwytów nad kwitnącym judaszowcem, nad książką, która nie pozwala zasnąć, nad podróżami do nowych miejsc i zwykłymi chwilami, które później okazują się najcenniejszymi wspomnieniami.
A wieczorem trochę poświętowaliśmy. Ja, Mąż, Puszek i ten zwyczajny rodzaj szczęścia, który lubię najbardziej. Zaczęliśmy od kawy, bo kawa jest najważniejsza i należy się jej szacunek. Był aperolek spritz, bo urodziny bez bąbelków to jednak nie to samo. I był kryształek. Jedno z naszych ulubionych ciast, w sam raz na gorący dzień, które zawsze smakuje tak samo dobrze, jak za pierwszym razem i- wierzcie mi- zasługuje na własną opowieść.
Sama sobie życzyłam nieustającej umiejętności zachwycania się światem. Bo dopóki potrafię cieszyć poranną kawą, śmiechem bliskich, zapachem letniego deszczu, spacerem po lesie czy mruczeniem Puszka, dopóty moje życie pozostanie naprawdę ciekawe.
Zastanawiałam się, czego życzyłby mi Puszek gdyby umiał mówić. Może... wygodnych foteli, słonecznych palm na podłodze, zawsze pełnej filiżanki kawy, odpowiedniej liczby drzemek w ciągu dnia i wciąż nowych marzeń..?
To były urodziny, które nie potrzebowały wielkich słów, bo same w sobie były takie, jak być powinny. Miękkie, smaczne i rozbawione.
Niech twoja kawa zawsze będzie gorąca,
a moja miska zawsze pełna.
/Puszek🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;



Wszystkiego najlepszego urodzinowo! Bądź szczęśliwa!🌹
OdpowiedzUsuńMam swoje podejrzenia. Myślę, że Puszek życzyłby Ci, abyś szybciej i sprawniej opuszczała łóżko – wyskakiwała z niego tak zwinnie jak diabeł z pudełka, wtedy on nie musiałby się już fatygować, wchodzić Ci na głowę ani wymyślać cudów na kiju, żeby wreszcie wyrwać Śpiącą Królewnę z objęć Morfeusza :) Czekałby grzecznie przy misce, jak na króla przystało. Do czego to doszło? Świat stanął na głowie – służba nie pracuje należycie, tylko się obija, trzeba samemu wszystkiego dopilnować, bo jak nie to micha pusta i brzuszek też pusty ;)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, uwielbiam te kocie sposoby na budzenie swoich poddanych :) Nasza kotka, jak była mała, uwielbiała odgryzać człowiekowi nos. Potem udoskonaliła swoje metody i przeszła do "policzkowania". Wskakiwała na śpiącego człowieka, Bogu ducha winnego, i wymierzała mu "siarczyste" policzki prawą łapką. (Tak przy okazji dowiedzieliśmy się, że nie jest mańkutem :)) Teraz, kiedy jest już nieco stetryczałą damą (8 lat na karku to nie przelewki) ogranicza się do bycia pasywno-agresywnym gnomem. Często ładnie przesypia noce i poranki, ale są też takie, kiedy wstaje lewą "nogą", wpada do sypialni, miauczy ze złością i pretensją w głosie, albo agresywnie drapie w materac.
Może nie było nowego brylantu na palcu, ale za to do żołądka wpadł inny "kryształek" – sama nie wiem, co lepsze! A ciasto wybitnie kusi. Masz rację, takie słodkości są najlepsze na gorące lato. W moim rodzinnym domu często był sernik na zimno z pysznymi truskawkami.
Jeszcze raz wszystkiego dobrego życzę :) Spełnienia wszystkich marzeń, kochana!
Zapomniałam dodać, że bukiet jest przepiękny, ale nie jestem obiektywna, bo uwielbiam róż (to już ten wiek, zamieniłam się w dzidzię-piernik, kiedyś nie przepadałam za tym kolorem).
Wszystkiego najlepszego i długiego szczęścia w oczekiwaniu na kolejne urodziny. Najlepsze urodziny to są takie, które sami sobie zaplanujemy po swojemu: kawa, ciasto, kochani ludzie obok i Puszek.
OdpowiedzUsuńZ reguły nie obchodzę urodzin, ba, kiedyś nawet zapomniałam o nich i dopiero po kilku dniach od tej daty przypomniałam obie, że miałam urodziny. Tylko w ubiegłym roku faktycznie obchodziłam tak razem z gośćmi z rodziny, bo były okrągłe. A poza tym czas płynie, a we mnie jakby stoi w miejscu ;-)
Ja prezenty w pewnym momencie życia zanegowałem całkowicie. Nie sprawiały mi żadnej radości, nawet mnie czasem denerowowały. Teraz jest inaczej. Nawet drobny prezent dla urodziny potrafi mnie bardzo ucieszyć. Zwłaszcza taki osobisty od kogoś bliskiego.
OdpowiedzUsuńHappy Birthday. ❤️ I wish you all the best.
OdpowiedzUsuńWszystkiego co najlepsze :)
OdpowiedzUsuńOch, wspaniała okazja do świętowania.😘
OdpowiedzUsuńNiechaj spełniają się wszelkie marzenia, a radość z codziennych drobiazgów nie słabnie!
Zdrowia i szczęścia 💕
Wszystkiego najpiękniejszego Puszkowa :-) dalszego zachwytu nad światem i każdym dniem :-***** całusów całą tonę przesyłam
OdpowiedzUsuńTeatralna
Wszystkiego co najlepsze z okazji Urodzin!
OdpowiedzUsuńPięknie napisane, jak zawsze.
Myślę, że znam to ciasto " Kryształek", ale w trochę skromniejszej wersji, a Twoja jest godna naśladowania. Jestem łasuchem i działają na mnie takie pyszne obrazki.
Pozdrawiam serdecznie
Wiesz, że bardzo podobne refleksje mieliśmy podczas naszej rocznicy ślubu? Też była w czerwcu :D Właśnie tym razem zamiast gości, wielkich wyjść czy prezentów, postanowiliśmy po prostu miło razem spędzić czas i powspominać. Była kawka, było ciasto, długie rozmowy i mnóstwo śmiechu. Faktycznie masz rację, że te pozornie "małe", codzienne rzeczy tak niesamowicie cieszą i wprowadzają radość.
OdpowiedzUsuńMożna by rzec, że wtedy każdy dzień jest na swój sposób wyjątkowy i wart zapamiętania i tego z całego serducha Ci życzę ;)
Wszystkiego Najlepszego z okazji Urodzin. Nade wszystko zdrowia, miłości i szczęścia.
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Wszystkiego co najlepsze w zdrowiu I szczęściu. Pięknie spedzone urodziny a kryształek to kiedyś w pucharkach był podawany.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego i tego czego sama sobie życzysz - codziennego zachwytu!
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Zdrówka przede wszystkim. Bo szczęście już masz (że tak zacytuję reklamę xD).
OdpowiedzUsuńUwielbiam urodziny i sposobność do świętowania. Życzę Ci nieustającego zachwytu i niech radość Cię nie opuszcza.. 100 lat!
OdpowiedzUsuń100 lat 💐🎂🥂 😃
OdpowiedzUsuńJa od jakiegoś czasu nie patrzę na kolejne urodziny przez pryzmat starzenia się, przemijania, uciekającego czasu. Częściej myślę o tym, że wielu młodszych ode mnie już nie ma, a ja jestem szczęściarą, bo... jestem 🙂 I oby jak najdłużej, czego i Tobie życzę 🙂
Doskonale świętujesz :-) Ja się pisze na każde świętowanie, byle nie moje ;-)
OdpowiedzUsuńKochana A., ja, z mojego remontowego poligonu (gdzie jestem pod nieustającym ostrzałem zadań do natychmiastowego wykonania), również życzę Ci tych wszystkich pięknych rzeczy, które wymieniłaś w poście, a także tego, żeby ta lista co roku była krótsza, ponieważ kolejne życzeniowe pozycje będą odhaczane jako zrealizowane.
OdpowiedzUsuńŻyczenie sine qua non to zdrowie i dobre samopoczucie, żebyś mogła cieszyć się tym, co piękne i dobre, a tego – jak wiesz – życzę Ci nieustannie. Nie składam życzenia, żeby Puszek przestał wchodzić Ci na głowę, bo jak wiemy – po pierwsze nic to nie da, a po drugie kotek wie, co ma robić, i człowiek nie ma tu nic do powiedzenia, ponieważ wszystko dzieje się dla jego dobra. Być może, gdyby nie kot, to człowiek by się zależał, a jak wiadomo – kto rano wstaje, itd.
Ten komentarz zaczęłam pisać wczoraj wieczorem, ale przerwałam z powodu akcji ratowania kotka, który przypadkiem utknął w garażu, którego właścicielem jest osoba znana nam jedynie z widzenia, ponieważ mieszka w innej części miasta i nie można było jej namierzyć. Biedak strasznie miauczał, chyba się zgubił i może wołał matkę? Razem z sąsiadką warowałyśmy pod tym garażem do pierwszej w nocy, była straż miejska i policja, próbowali pomóc, ale nie udało się go wydobyć. Rano zjawił się właściciel garażu, ale o dziwo kota nie było, więc być może sam znalazł jakieś wyjście. Przesyłam Ci mnóstwo uścisków i serdeczności, niech wszystko układa się po Twojej myśli! 💜😘🫶🫶🫶🫶
Moja Droga!!! Wielu wspaniałych lat w szczęściu i zdrowiu.🤗😘 💐 Niech Ci się spełnią wszystkie plany i marzenia.🫶👐
OdpowiedzUsuńMuszę Ci się przyznać skrycie, że organizuję okrągłe urodziny (nie do końca niespodziankę) mojej szwagierki, która opiekuje się swoim tatą, a moim teściem.
Mam nadzieję, że uda mi się wszystko dopiąć i wyjdzie cudnie.
Twój tort wygląda obłędnie, a ja nie śmiem zapytać o przepis.🫣
Moje nastawienie do dnia urodzin również znacznie się zmieniło na przestrzeni lat. Zamiast spędzania go w gronie jak największej liczby znajomych, preferuje spędzić ten dzień na spokojnie z mężem. Nie ważne czy pójdziemy do ciekawej restauracji, czy może wybierzemy się na jakąś dalszą wycieczkę, ważne że na spokojnie i w najlepszym dla mnie towarzystwie.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego życzę!
Odnośnie pierwszego komentarza donoszę, że sprawa kotka znalazła szczęśliwy finał. Jak pisałam, rano właściciel sprawdził garaż, chciał też zajrzeć pod maskę auta, ale niestety zerwała się linka od cięgła i nie mógł jej otworzyć. Ponieważ musiał s być służbowo na rozprawie w Elblągu, pojechał z kolegą, a auto zostawił na podwórku. Po pewnym czasie okazało się że kotek jednak faktycznie jest pod maską, bo znowu zaczął miałczeć, więc zadzwoniłam na Straż Miejską i pod 112. Przyjechała Straż Pożarna, a jednocześnie wrócił też właściciel samochodu. Przez prawie dwie godziny wszyscy mocowali się z maską, ale wreszcie się udało i wydobyli mniej więcej czterotygodniowego maluszka. Okazało się, że to koteczek we fraku, który tymczasowo jest u mnie. Sąsiadka poszła do pracy, ale też chciałaby dać mu dom, więc sama nie wiem, jak to się skończy. Na razie pobiegłam do weterynarza po mleko i puszkę dla kociąt, maluch zjadł, a teraz śpi. Jest strasznie brudny, cały w sadzy i smarach z silnika. Jak się obudzi, trochę go oczyścimy, bo wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Gdybym była pewna, że nasze kotki go zaakceptują, nie oddałabym go za żadne skarby, tym bardziej że Marta twierdzi, iż to Baribalek przysłał nam go na pocieszenie. Sąsiadka ma psa i kota, więc istnieje ryzyko, że tam się nie odnajdzie, nie wiem, może kobieta sobie przemyśli, jednak jeśli się uprze i nie zechce zrezygnować z jego adopcji może będziemy musiały ciągnąć zapałki?
OdpowiedzUsuńTak czy inaczej nie ma opcji, żeby trafił w obce ręce. Ja już go kocham i mam nadzieję, że zostanie z nami, ale najważniejsze jest to, żeby miał dobry dom i kochających ludzi.
Jeszcze raz przesyłam buziaki! ❤️😘🫶🐈⬛
Wszystkiego najlepszego! Piękny post, w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę z tego, co naprawdę ma wartość, obecność bliskich, miłość, rodzina, zdrowie... I fajnie, jeśli mamy z kim dzielić ten ważny dzień...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ❤️
Samych dobroci dla Ciebie 🌹
OdpowiedzUsuńWypijmy za to🙂🥂
UsuńCześć Puszki ♥
OdpowiedzUsuńPięknie to napisałaś. 😊 Z wiekiem chyba faktycznie bardziej docenia się zwykłe chwile niż prezenty. Bardzo poruszył mnie fragment o Tacie – niektóre wspomnienia zostają z nami na zawsze. A Puszek, jak zwykle, skradł moje serce. 😄 Życzę Ci, żeby tych spokojnych, dobrych dni z kawą, książkami i bliskimi było jak najwięcej. ❤️
Pozdrawiam ciepło! Miłego piątku🌸
Angelika
Wszystkiego najlepszego . Pozdrawiam urodzinowo.
OdpowiedzUsuńDziękuję 🙂 Pozdrawiam.
UsuńWszystkiego dobrego i właśnie tej radości z codziennych, niby zwykłych rzeczy - bo jak się okazuje, to one sprawiają, że życie jest fajne. :) No i życzę Ci też dużo zdrowia.
OdpowiedzUsuńDla mnie też umiejętność zachwycania się nad światem , nad każdym dniem i każdą chwilą jest najcenniejszym darem i prezentem.
OdpowiedzUsuńMiałaś wspaniały dzień urodzinowy.
OdpowiedzUsuńNiech Ci się w dalszym ciągu szczęści!
Dołączam do Puszka, aby Twoja kawa była zawsze gorąca. I oby życzenia się spełniły!
OdpowiedzUsuńTrochę spóźniona, ale życzeń nigdy za dużo:
OdpowiedzUsuńZ okazji urodzin życzę Ci tego wszystkiego, czego sobie tylko zapragniesz.
Życzę abyś na swoich ścieżkach spotykała ludzi, z którymi będziesz mogła dzielić się swoją mądrością, miłością do życia, wspomnieniami z podróży...
Jednak przede wszystkim życzę Ci zdrowia, które jest najważniejsze.
Niech dobre Anioły nieustannie podążają z Tobą nie tylko przez szare, ale i kolorowe dni.
Kiedy masz dokładnie urodziny?
Piękny dzień urodzinowy to udane urodziny. Wszystkiego najlepszego z ich okazji Ci życzę. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPuszku Wspaniały... ależ ta Twoja Pani na w sobie mądrość i dojrzałość!!! Wymrucz jejj ode mnie jakąś piękną mruczankę urodzinową....
OdpowiedzUsuńAnetko 🌹tylko przytulę 🌹wszystko wiesz🌹🌹🌹
OdpowiedzUsuńWszystkiego Najlepszego! Piękny bukiet <3
OdpowiedzUsuń