Powietrze nad Krakowem jest gęste od gorąca, a słońce od rana nie daje wytchnienia. Ten upał przywołał wspomnienie sprzed lat i pewien sierpniowy dzień w południowo-wschodniej Turcji...
Anatolijskie słońce straciło umiar i zalewało świat złotym blaskiem. Powietrze drżało nad rozgrzaną ziemią dawnego Królestwa Kommageny, a my czułyśmy, że czeka na nas coś wyjątkowego. Od dawna marzyłyśmy o tej podróży. Góra Nemrut nie była dla nas tylko punktem na mapie. Była miejscem, do którego prowadziły nas marzenia na długo przed tym, zanim zaprowadziła nas tam droga.
Wyruszyłyśmy z Kahty niewielkim busikiem. Kiedy silnik obudził się do życia, a miejscowość została za nami, poczułyśmy ekscytację. To był ten moment, w którym marzenie przestało być tylko planem, a stało się rzeczywistością. Ale nie jechałyśmy na Nemrut dla samej góry, chociaż należy ona do najpiękniejszych w Turcji.
Jechałyśmy tam dla pewnego króla, który uwierzył, że może oszukać czas. Dla Antiocha I, władcy niewielkiego królestwa, który rozkazał wznieść swój grobowiec pośród bogów i pozostawił po sobie jedno z najbardziej niezwykłych miejsc starożytnego świata.
Wąska droga pięła się coraz wyżej. Za oknami przesuwały się wzgórza spalone letnim słońcem, skaliste zbocza i doliny, które spowijała błękitna poświata. Kierowca pewnie pokonywał kolejne zakręty, a my chłonęłyśmy widoki.
Zatrzymałyśmy się przy Tumulusie Karakuş. Ten strażnik przeszłości wznoszący się samotnie pośród wzgórz jest grobowcem królowej Isias- żony Antiocha I. W sierpniowym słońcu trzy kolumny, które oparły się upływowi czasu, odcinały się od błękitu nieba jak namalowane jednym pociągnięciem pędzla.
Niedługo później stanęłyśmy na rzymskim moście Septymiusza Sewera na rzece Cendere. Zbudowany niemal dwa tysiące lat temu, trwa niewzruszenie nad wodą, która płynie od wieków tym samym rytmem. Pomyślałyśmy o wszystkich, którzy byli tu przed nami. O kupcach, żołnierzach, wędrowcach i marzycielach. O tych, którzy patrzyli na tę samą rzekę i słuchali jej szumu, ale świat wokół nich był zupełnie inny.
Im wyżej wjeżdżałyśmy, tym węższa stawała się droga. Szutrowy trakt wił się niczym nitka rzucona między skały i urwiska. Bus podskakiwał na nierównościach, wzbijając obłoki kurzu. Kierowca zdawał się nie dostrzegać przepaści i z każdym zakrętem dodawał gazu, a my coraz mocniej ściskałyśmy poręcze i wymieniałyśmy znaczące spojrzenia. Serca biły nam mocniej z podziwu dla umiejętności kierowcy i z rosnącego podekscytowania. W końcu nie codziennie jechałyśmy na spotkanie z historią liczącą ponad dwa tysiące lat.
Za oknami rozciągały się widoki, które odbierały nam mowę. Szczyty Antytauru otaczały nas ze wszystkich stron. Ich grzbiety falowały aż po horyzont niczym kamienne morze zastygłe pod anatolijskim słońcem. Co chwilę wydawało nam się, że właśnie zobaczyłyśmy najpiękniejszy widok tego dnia. I wtedy za następnym zakrętem pojawiał się kolejny, jeszcze bardziej zachwycający.
Wreszcie bus zatrzymał się na parkingu poniżej szczytu. Ostatni odcinek musiałyśmy pokonać pieszo. Słońce stało wysoko na niebie i nie szczędziło żaru. Nie było tam drzew, dających cień, ani chłodnego wiatru, przynoszącego ulgę. Tylko skały i rozgrzane powietrze drżące nad ścieżką, prowadzącą ku szczytowi. Każdy krok przypominał nam, że marzenia czasem wymagają odrobiny wysiłku i przybliżał do spotkania z królem, marzącym o nieśmiertelności. Mijałyśmy tych, którzy już schodzili ze szczytu. W tym palącym słońcu wszyscy byliśmy uczestnikami tej samej przygody, chociaż każdy przeżywał ją po swojemu.
Ścieżka pięła się coraz wyżej. Za plecami zostawiałyśmy kolejne metry, a przed nami czekało miejsce, które przez wieki przyciągało podróżników, marzycieli i poszukiwaczy historii. Dotarłyśmy na szczyt i stanęłyśmy na styku światów. Greckiego i perskiego, wschodu i zachodu, historii i legendy. Nemrut dominuje nad starożytnym Królestwem Kommageny. Nie zdziwiło nas, że Antioch I wybrał go na miejsce wiecznego spoczynku.
Przed nami siedzieli kamienni bogowie.
Zeus, Apollo, Herkules, bogini Tyche i sam król Antioch I. Ich głowy, strącone z potężnych posągów przez trzęsienie ziemi, spoczywały pośród kamieni jak milczący świadkowie czasu. Patrzyłyśmy na nie, zaś one patrzyły gdzieś ponad nami, ku górom i niebu, które od zarania pozostają niezmienne.
Znacie to powiedzenie, że 'coś zapiera dech w piersiach?' Jest piękne, ale rzadko bywa dosłowne. Tym razem było. Patrzyłyśmy i nie wiedziałyśmy, na czym zatrzymać wzrok. Na ogromnych kamiennych głowach?
Na błękicie nieba? Na górach, rozciągających się po horyzont?
A może na historii, która była obecna wokół?
Sfotografowałyśmy kamienne posągi, uchwyciłyśmy krajobraz, światło i kolory.
Ale nie zamknęłyśmy w kadrze uczuć, które ogarnęły nas, gdy stanęłyśmy pośród tych olbrzymów sprzed tysięcy lat.
Zrozumiałyśmy wtedy, że nie dotarłyśmy na Nemrut Dağı dla widoków, choć były zachwycające, lecz dla emocji i wzruszenia, których nie da się zamknąć w fotografii. I wtedy poczułyśmy, że oto spełniłyśmy jedno z naszych podróżniczych marzeń.
Opuściłyśmy Kommagenę- małe królestwo, które śniło o wieczności. Ruszyłyśmy przez ziemie, po których chodzili królowie, rzymscy żołnierze, kupcy z Jedwabnego Szlaku, pielgrzymi z pierwszych wieków chrześcijaństwa i niezliczeni wędrowcy.
Czekała na nas starożytna Antiochia, miasto tysiąca historii. Dla geografa, który nie lubi historii zamkniętej w muzealnych gablotach i archeologa, zafascynowanego starożytnym światem, to była podróż przez kolejne rozdziały dziejów.
Marzenia nie mają terminu ważności
i są warte każdej wspinaczki.
/Puszek🐾 /
P.S. To wspomnienie sprzed lat. Góra Nemrut pewnie jest dziś trochę inna, drogi może lepsze, a turystów więcej... Ale pamięć, podobnie jak stare fotografie, zachowuje przede wszystkim emocje.
P.P.S. Dziękuję za wszystkie komentarze, życzenia i myśli pozostawione pod poprzednim postem i przepraszam, że odpowiedzi będą pojawiać się z opóźnieniem. Daje mi się we znaki pogorszenie samopoczucia.
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;





























Przepiękna podróż i opowieść.
OdpowiedzUsuńTak, wspaniale jest zobaczyć coś, co zapiera dech w piersiach i wspaniale móc do tego wracać!
Pozdrawiam serdecznie. Miłego weekendu i dobrego samopoczucia.
O tak, Nemrut naprawdę robi niesamowite wrażenie i zapada w pamięć na zawsze.
UsuńDziękuję za miłe słowa i życzę świetnego weekendu.
Niesamowite te głowy. Ależ wrażenie, gdy tak wyrastają z ziemi strącone ze swych torsów. A może tak ma być? Wyrastające z ziemi... jak z przepaści Hadesu.
OdpowiedzUsuńA Antiochu nie słyszałam, ale Septymiusza Sewera kojarzę pewnie z historii starożytności.
Świetne porównanie z tym Hadesem. Że też sama na nie nie wpadłam! Antioch faktycznie jest mniej znany i jeszcze 'postawił' sobie pomnik, który przerósł go sławą:-)
UsuńPrzepiękne zdjęcia i wciągająca historia! Puszek ma rację, marzenia nie mają terminu ważności :D
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu i zdrówka życzę, obyś szybko się lepiej poczuła :*
Dziękuję, ale dziś po latach, gdy już ochłonęłam, zrobiłabym o wiele lepsze fotki:-) Puszek to mądrala i wie, co mówi, a raczej mruczy;-)
UsuńDziękuję za życzenia zdrowia:* Potrzebne bardzo, bo w środę zaczynam czeską przygodę z siostrą. Udanego weekendu!
Wow, super! To czekamy na kolejne zdjęcia i opowieści! :D
UsuńNa pewno będą tylko musicie uzbroić się w cierpliwość;-)
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńKolejna ciekawa podróż. Tylko ten pejzaż trochę surowy i pewnie gorący. Ale te posągi chętnie bym obejrzała
Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie
To było fascynujące przeżycie pod każdym względem, Ismeno!
UsuńPozdrawiam niedzielnie, ciesząc się letnią pogodą i nie czekając na ochłodzenie:-)
O lubisz ciepełko? Ja jestem wiosenno-jesienna
UsuńU nas na szczęście letni powiew chłodnego wiatru
Kocham ciepło:-)
UsuńCiepło tak, ale nie skwar...
UsuńI ciepło, i upał i skwar:-)
Usuńno widzę, że czeka mnie jeszcze wiele podróży do Turcji :-)
OdpowiedzUsuńpiękne miejsce ach zachwyciłam się. Udanego czechowania wam życzę.
Nie chcę Cię straszyć, ale tak:-) Turcja jest przebogata w takie miejsca. Żałujemy, że nie dotarłyśmy do Gebekli Tepe, wtedy było żywym nieskomercjalizowanym jeszcze wykopaliskiem i moja siostra planowała się tam zahaczyć do pracy:-) Nie wyszło, ale zobaczyłyśmy Hasankeyf zanim zostało zatopione...
UsuńDziękujemy:-)
Alę plastycznie to wszystko opisałaś! Poczułam się jakbym przemierzała Turcję razem z Tobą. Przepiekne widoki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
To znaczy, że notka spełniła swoje zadanie:-)
UsuńDziękuję i pozdrawiam gorąco!
Oj! Mocne wrażenie! Ciekawe strony wybierasz na wojaże!
OdpowiedzUsuńLubimy zbaczać z utartych szlaków:-) Tam kryją się przygody i prawdziwa historia.
UsuńRuiny dawnej cywilizacji... to zawsze budzi refleksję. Widoki zachwycające, jak spojrzenie w przeszłość.
OdpowiedzUsuńTakie miejsca uświadamiają, jak ulotne jest to, co budujemy, a jednocześnie jak trwała potrafi być pamięć o przeszłości.
UsuńTurcja jest ciekawym i egzotycznym krajem chociaż większość Polaków kojarzy ją tylko z resortów i plaż. Kapadocje zwiedzałam dokładnie, przez tydzień ale tak daleko na wschód się nie zapędziłam. Księżycowy krajobraz i skalne miasta robią niezapomniane wrażenie.
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę serdecznie.
Kapadocji oddałyśmy 2 dni i popędziłyśmy do Hattusas- stolicy imperium hetyckiego:-) Zgadzam się, Turcja jest zbyt ciekawym krajem o fascynującej historii żeby tracić tam czas w hotelach na plażach i all inclusive;-)
UsuńW swoich podróżach zapędziłyśmy się o wiele dalej, min. do Ani i na wyspę Akdamar, o których pisałam wcześniej i innych miejsc, o których dopiero napiszę:-)
Dziękuję i pozdrawiam cieplutko:-)
Piękna opowieść, niezwykła historia - dziękuję.
OdpowiedzUsuńDziękuję i zapraszam na kolejne opowieści.
UsuńChyba wychodzi ze mnie jakiś makabryczny ghul, bo nigdy nie sądziłam, że "ścięte" głowy mogą być takie fascynujące!
OdpowiedzUsuńWysyłam pakiet pozytywnych myśli, bo chyba potrzebne, i jak zwykle chylę czoła przed mądrościami Puszka – najwspanialszego nowożytnego filozofa, któremu żaden Cyceron ani Seneka nie dorasta do pięt! :)
Każdy ma jakiegoś bzika;-) Ja przejechałam tysiące kilometrów, żeby zobaczyć te głowy, więc ze mnie to dopiero ghul:-)
UsuńPuszek pomruczał z dumy, że zdeklasował Cycerona i... ucina sobie właśnie drzemkę przed kolejnymi przemyśleniami.
Pozytywne myśli bardzo się przydadzą, więc przyjmuję je w każdej ilości i dziękuję.
Ciekawa wycieczka. Lubię góry, może i mnie by zaciekawiła? Te głowy wyglądają trochę tak, jak posągi z Wysp Wielkanocnych. Podrawiam
OdpowiedzUsuńJeśli tylko będziesz mieć okazję, nawet się nie zastanawiaj. Warto zobaczyć te cuda na własne oczy.
UsuńPozdrawiam.
Zdjęcia absolutnie obłędne, a twoja opowieść przypomniała mi nasze zachwyty nad wieloma widokami, które naprawdę zapierają dech!
OdpowiedzUsuńPuszek ma racje, marzenia nie mają terminu ważności!
Taki powrót pamięcią do własnych zachwytów to najlepsze, co mogło przynieść czytanie tej notki:-) Bardzo się cieszę, że tak właśnie było.
UsuńPuszek oczywiście pęka z dumy;-)
Przepiękne widoki, podróż - cudowna!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
W każdym momencie:-)
UsuńPozdrawiam gorąco.
What a lovely tour! Beautiful views, lovely photos to treasure!
OdpowiedzUsuńThank you! It was a beautiful experience indeed. Happy to share these views with you.
UsuńTe głowy robią wrażenie
OdpowiedzUsuńMożna stracić dla nich... głowę;-)
UsuńAż trudno mi to sobie wyobrazić! Tyle zapierających dech w piersiach widoków, tyle historii, tyle emocji! Fantastyczna wyprawa!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ten klimat udzielił się też Tobie! Dziękuję za miłe słowa.
UsuńWow :o Jakie widoki. Pięknie!
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Dziękuję i wzajemnie.
UsuńMinęło trochę czasu, świat się zmienił, dlatego Wasze wspomnienia są bezcenne. Przyjemnego nowego tygodnia, pozdrawiam. 🤗🫶
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa, czas ucieka, zdjęcia to nasza kotwica, a wspomnienia zostają dlatego warto je pielęgnować.
UsuńMiłego nowego tygodnia🤗☀️
Wspaniała to podróż. Ja byłem w Turcji parę razy, ale ćwierć wieku temu. Tych pasągów nie kojarzę, na pewno ich nie widziałem. Jeśli chodzi o wycieczki, to bliśmy w Kapadocji oraz Pamukale. Te nazwy chyba już na zawsze zapamietam. Pozdrawiam z Krakowa.
OdpowiedzUsuńKapadocja i Pamukkale to absolutne ikony. Też tam byłam i pewnie kiedyś o nich napiszę. Góra Nemrut leży z dala od turystycznych szlaków we wschodniej części kraju i trudniej tam dotrzeć, ale warto!
UsuńPozdrawiam z Krakowa.
No właśnie dla emocji, przeżycia, poczucia i dotknięcia, ale i widoków klimatu i czasem trochę obaw - podróże duże i małe są piękne 😃
OdpowiedzUsuńEmocje i dreszczyk emocji to najlepsze, co możemy przywieźć z każdej podróży🙂
UsuńI nikt nam tego nie zabierze... Ani tych emocji i przeżyć, no chyba że z czasem odejdą w zapomnienie... Ale może wtedy ustąpią miejsca kolejnym? Ja już odliczam czas do wyjazdu...
UsuńStare wspomnienia budują fundament, a kolejne dają nową energię. Też jestem na etapie odliczania, przede mną aż trzy różne wyjazdy i mnóstwo nowych historii do przeżycia:-) Zatem... niech to odliczanie szybko nam zleci i przyniesie mnóstwo magii:-)
UsuńJa widzę na Twoich zdjęciach wspaniałe miejsce! Piękne zdjęcia i widoki :) Jedno z moich marzeń, to kiedyś odwiedzić Turcję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dziękuję za miłe słowa. I ostrzegam, że Turcja uzależnia. Jak już raz tam pojedziesz, będziesz chciała wracać bez końca.
UsuńPozdrawiam.
Turcja to jedno z moich jeszcze niespełnionych podróżniczych marzeń!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, aby to marzenie spełniło się jak najszybciej!
UsuńWitam, fajna fotorelacja z fantastycznej wycieczki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję. Pozdrawiam.
UsuńWspaniałe te kamienne głowy:)
OdpowiedzUsuńCzas ucieka, świat się zmienia, a one wciąż tak samo niewzruszone i piękne.
UsuńCudowna relacja. U nas na Śląsku powietrze wcale nie jest zimniejsze.
OdpowiedzUsuńUpał wszędzie taki sam. Ale ja to lubię:-)
UsuńKamienni świadkowie minionych wieków mają tam wspaniałe widoki. Chociażby dla nich warto tam się wybrać. Trzymam kciuki za lepsze jutro:)))
OdpowiedzUsuńLepszego miejsca na podziwianie świata nie mogli sobie wymarzyć. Dziękuję za miłe słowa kciuki. Przydadzą się:-)
UsuńZmożona chorobą i brakiem komputera, wracam stęskniona po dwóch tygodniach nieobecności i od razu trafiam na taki fantastyczny post. Cudowna jest Twoja relacja i wspomnienia.
OdpowiedzUsuńWiele lat temu miałam szczęście podziwiać ten turecki cud. Też wyruszaliśmy z Kahty, miasta niesamowicie zaniedbanego ale położonego najbliżej Nemrut Dagi. Na szczycie góry znajduje się miejsce spoczynku wielkiego greckiego króla Antiocha I i w miarę dobrze zachowane, dwumetrowe głowy różnych grecko-perskich tożsamości. Jeśli dobrze pamiętam to rzeźby z góry Nemrut, wzniesione na wschodnim, zachodnim i północnym tarasie szczytu, uważane są za jedne z najwspanialszych pozostałości z okresu hellenistycznego. Ponieważ wschód był uważany za święty, najważniejsze rzeźby i pozostałości architektoniczne znajdują się właśnie na tym tarasie. Inskrypcje wspominają także o grobowcu Antiocha, który nie został odkopany bo kopiec jest usypany z równych kamieni, które w takim przypadku runą.
Serdecznie pozdrawiam:)
Miło czyta się komentarz od kogoś, kto również doświadczył magii tego miejsca. Życzę szybkiego powrotu do pełnej formy i pozdrawiam serdecznie:-)
UsuńMarzenia są niezbędnym elementem życia. Puszek ma rację, że "marzenia nie mają terminu ważności". Skąd wzięłaś takiego mądrego kota? Czy zdradził Ci, które to jego wcielenie? Może już siódme ? W następnym się pojawi jako piękny książę o cudownych oczach 😽
OdpowiedzUsuńPiękna relacja z wyprawy w krainę zamierzchłej przeszłości ożywającej w sercach odwiedzających ludzi. Czekam na kolejne 😘 Buziaki ♥️
Coś w tym jest, Puszek ma mądrość starożytnego mędrca, właśnie mruczy z dumy i dziękuje za uznanie😉 Dziękuję za tak cudowne słowa i ślę moc buziaków i uścisków♥️
Usuń