Dopiero lipiec i ledwie lato rozgościło się w świecie. Przed nami długie i jasne dni, a ja już wyczekuję września. Momentu, w którym światło staje się łagodniejsze, a podróże smakują inaczej.
Tak. Dla odmiany czekam na coś miłego. Nie na kolejne badanie, wizytę czy dawkę rytuksymabu. Nie na sprawy, które trzeba odhaczyć ale na podróż, która zaczęła się gdzieś między poranną kawą a myślą, która nie dawała spokoju.
Jesteśmy w Krakowie, a już wyobrażamy sobie słońce kładące się na białych ścianach w Kordobie. Czujemy na skórze wiatr znad oceanu w Kadyksie. Czekamy na noce w Sewilli...
Andaluzję znamy całkiem nieźle. Odwiedziliśmy Malagę,
Rondę,
Granadę
i wiele, wiele innych miejsc, a jednak wciąż nas przyciąga. Ciągle jest jej nam mało. Może dlatego, że jest dla nas kwintesencją Hiszpanii? Światłem, smakiem i rytmem.
Jedziemy tam, by pobyć. Razem. Zobaczyć, jak smakują dni bez pośpiechu i wieczory, które płyną powoli. Kordoba, Kadyks, Sewilla. Dziesięć dni w każdym z miast.
Będą poranki z lampką cavy i chrupiącą tostada con tomate na śniadania. Może zgubimy się w uliczkach i trafimy dokładnie tam, gdzie trzeba? Może zapamiętamy coś zupełnie niepozornego? Światło na ścianie, zapach powietrza po zachodzie słońca, czyjś śmiech...
Zatem postanowione. Na początku września lecimy do Sewilli. I od razu jedziemy do Kordoby. Podobno najpiękniej jest tam o poranku gdy powietrze ma w sobie jeszcze świeżość nocy. Usiądziemy gdzieś w samym sercu miasta tuż przy Mezquicie, która ponoć odbiera mowę każdemu, kto przekroczy jej próg. Zamówimy coś prostego. Może salmorejo? I będziemy obserwować jak dzień rozkręca się powoli, jak słońce przesuwa się po ścianach, a miasto budzi się bez pośpiechu.
Następnie wyruszymy na zachód. Do Kadyksu. Miasta na skraju lądu, gdzie wszystko kończy się oceanem. Wyobrażamy sobie, że światło jest tam miękkie, a powietrze pachnie solą i nagrzanym piaskiem. Widzę nas spacerujących po Campo del Sur, o które fale rozbijają się jak o hawański Malecón.
Podróż zwieńczymy pobytem w Sewilli, którą już znamy i cieszymy się na spotkanie z nią, jak z dawno niewidzianą przyjaciółką.
Plac Hiszpański, Real Alcazar, ogromna Katedra i La Giralda, z której można objąć wzrokiem całe miasto, powitają nas jak wracających do domu po długiej nieobecności. Ale najbardziej czekamy na wieczory. Takie, w które powietrze wciąż niesie ciepło dnia, a wąskie uliczki trzymają wspomnienie słońca. Gdzieś słychać flamenco... Może w miejscu, do którego trafimy przypadkiem?
To jedynie zarys naszej andaluzyjskiej przygody. Każdy dzień będzie dopisywał do niej nowe kolory, zapachy, smaki i miejsca, splatając je w opowieść, której nie da się zamknąć w kilku zdaniach.
Sewilla, Kordoba i Kadyks, a także niezwykła Medina Azahara, majestatyczny Almodóvar del Río, pachnące winem Jerez de la Frontera i El Puerto de Santa María, urokliwe Arcos de la Frontera, rzymska Itálica, pełne historii Carmona i Osuna oraz niezwykłe Setenil de las Bodegas...
Andaluzję najlepiej poznaje się powoli, pozwalając jej krok po kroku zapisywać się w pamięci.
Ale na razie jesteśmy w Krakowie, rozkoszujemy się latem, a serca cieszą się na myśl o podróży, która dopiero się wydarzy.
Najlepsze przygody zaczynają się w głowie.
/Puszek🐾 /
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;





Andaluzja, Kordoba, Kadyks, Sewilla... już same nazwy mają tyle magii w sobie, tyle obietnic, tyle historii... Dziesięć dni w każdym z miast? Z poranna kawą i widokami na piękno architektury, okolic, leniwymi spacerami? Podróż marzenie!
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak to sobie wymarzyłam, bo podróż nie może być wyścigiem. Andaluzja jest stworzona do tego, by po prostu być. Wtedy miejsca przestają być tylko celem podróży, a stają się wspomnieniami:-)
UsuńNigdy nie byłam w Hiszpanii. Ale gdybym była nie przepuściłabym okazji na obejrzenie na żywo meczu La Liga! Piłka nożna to jedna z moich pasji :)
OdpowiedzUsuńJasne, że mamy to w planie, bo nie może być inaczej:-) 19 września mecz Sevilla-Barcelona na La Bombonera! A w maju przyszłego roku Barcelona-Malaga na Camp Nou;-)
UsuńOch jej! Teraz to dopiero Wam zazdroszczę :)
UsuńPomyślę o Tobie na meczu:-)
UsuńNie dziwię się, że wyczekujesz września. Miesiąc w Hiszpanii to wspaniały wybór! Pogoda jest idealna. Złapiesz mnóstwo słońca. Tłumy turystów znikają. Niebo zazwyczaj bezchmurne. Plaże są mniej zatłoczone niż w lipcu czy sierpniu. Sewilla, Kordoba, Kadyks to to absolutny „must see”. Ja też nie mogę doczekać się września, lecę do Bergamo a później jadę do Mediolanu. Bilety kupione, 28 -go o 20-tej będę na Tosce w La Scali.
OdpowiedzUsuńMoc serdeczności posyłam:)
Tym bardziej nie mogę się doczekać, skoro tak pięknie o tym piszesz, a każde Twoje słowo utwierdza mnie w przekonaniu, że warto było tak długo czekać na tę podróż:-)
Usuń„Tosca” w La Scali... Życzę Ci, aby ten wieczór pozostał w Twojej pamięci na zawsze.
Zasyłam serdeczności.
Brzmi jak bajka lub podróż życia, ale i Kraków nie jest gorszy.
OdpowiedzUsuńPuszek ma rację, każda podróż zaczyna sie w głowie!
Takie czekanie, to sama przyjemność!
To prawda. Nie trzeba wybierać między tym, co bliskie, a tym, co dalekie, bo jedno i drugie potrafi zachwycić:-)
UsuńMacie fantastyczne plany, a tak jak słusznie piszesz - najważniejsze, że we dwoje ;) Wrzesień już sam w sobie jest piękny, a w słonecznej Hiszpanii będzie jeszcze bardziej wyjątkowy!
OdpowiedzUsuńWłaśnie to „razem” jest dla mnie najważniejsze w każdej podróży:-) Miejsca zostają w pamięci, ale to wspólnie spędzone chwile nadają im prawdziwy sens:-)
Usuń:-) nie byłam w Kadyksie.
OdpowiedzUsuńkochana ja bym oszalała ze szczęścia, marzę o takim solidnym miesiącu a nawet dłużej..
i tęsknię za Andaluzją...wychodzi na to. . teraz to już nie wiem gdzie w tym wrześniu :-))) my zakotwiczymy.
No trzymam głowę, żeby mi jej nie urwało z radości i szczęścia;-) Poza Sewillą wszystko będzie dla nas nowe, już nie mogę się doczekać.
UsuńNa pewno coś znajdziecie:-) wiem, że wybór może być trudny, ale nie ma wyjścia, trzeba się na coś zdecydować.
Każda podróż czy duża czy mała zmienia życie , wzbogaca, upiększa. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTak, każda zmiana perspektywy nas rozwija. A podróże nie tylko upiększają życie, ale też uczą doceniać to, co mamy. Pozdrawiam najcieplej.
UsuńWspaniałe plany! Andaluzja to taka literacko-filmowo-muzyczna kraina. Sama nazwa jest poetycka. No i Picasso.
OdpowiedzUsuńTa literacko-filmowa atmosfera ogromnie mnie tam przyciąga. Mam nadzieję, że uda mi się uchwycić choć cząstkę tej poezji nie tylko na zdjęciach.
UsuńPlanowanie wyprawy to też rodzaj przygody. Fajnie, że tak masz!
OdpowiedzUsuńI ja się bardzo cieszę:-)
UsuńPięknie to wszystko wymarzone i zaplanowane, niech się spełni, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki za tę dobrą energię. Pozdrawiam.
UsuńI love your plans and your photos are beautiful! I absolutely love fountains! With the heat and humidity we are having here in Montreal, seeing that fountain makes me feel cooler!
OdpowiedzUsuńThank you so much for sharing, and I hope you have a lovely weekend and journey!
Thank you so much for your kind words! I'm glad my photos brought you some coolness during the heat in Montreal. I am planning a story about fountains soon. Thank you, and have a lovely weekend too!
UsuńKraków jest piękny, byłam chyba dwa razy i wróciłbym jeszcze, a Hiszpania marzy mi się od dawna...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Trzymam kciuki za spełnienie obu marzeń.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Jest na co czekać. :)
OdpowiedzUsuńŁadny kraj, ale nieodzownie kojarzy mi się z osobą, na której się bardzo zawiodłam - a była mi naprawdę bliska... Chociaż pewnie pisałabym inaczej, gdybym sama pojechała w taką podróż.
Pozdrawiam :)
Masz rację, samodzielna podróż potrafi zupełnie zmienić perspektywę i pozwolić spojrzeć na dany kraj inaczej. Mi też nie wszystko podoba się w Hiszpanii. Wiadomo, każdy kraj ma swoje cienie i blaski. Życzę Ci, abyś kiedyś stworzyła tam swoje własne, piękne wspomnienia! Pozdrawiam ciepło.
UsuńI ja znam Andaluzję całkiem dobrze. Byliśmy tam całą rodziną parę lat temu. I przewędrowalismy te miasta o których piszesz. Piękna to kraina.
OdpowiedzUsuńPrzytulamn Ciebie i Puszka
Cudownie, że macie stamtąd tak piękne, rodzinne wspomnienia. Przesyłamy mnóstwo serdeczności!
UsuńWażne jest dobre nastawienie, ale dla tych miejsc jest ono chyba w ogóle niepotrzebne. Tam zachwyt wciska się automatycznie na usta z pierwszym zetknięciem, z pierwszą uliczką, z pierwszym zabytkiem. Taki klimat!
OdpowiedzUsuńTe miejsca mają w sobie taką magię, że bronią się same od pierwszego wejrzenia. Tam rzeczywistość przerasta wszelkie oczekiwania.
UsuńTak jest rzeczywiście ❤️
Usuń🙂
UsuńWitaj Puszku
OdpowiedzUsuńNajpiękniejsze jest zawsze to, co ma się dopiero wydarzyć. Życzę dni bez pośpiechu i wieczorów, które płyną powoli. Niech będzie tak jak sobie wymarzyłaś
Pozdrawiam smakami i zapachami lipca
Dziękuję za te magiczne słowa. Niech ten lipiec będzie cudowny i spokojny również dla Ciebie. Pozdrawiam Ismeno.
UsuńAle cudownie, takie czekanie na coś fajnego jest taką dodatkową dawką pozytywnej energii! Ja też we wrześniu mam wyjazd 🤗🤗 Uściski dla Puszka ☺️
OdpowiedzUsuńO tak, taka ekscytacja przed wyjazdem jest super. I super, że Ty też planujesz coś fajnego na wrzesień🙂 Puszek wyściskany posyła wirtualne baranki😸
Usuń🤗🤗🤗
UsuńPiękna będzie to podróż.
OdpowiedzUsuńDokładnie taka będzie.
UsuńJuż widzę że to będzie wspaniała podróż 🙂 i już czekam na relację. Ściskam ♥️
OdpowiedzUsuńPrzygotowania trwają, a relacja będzie na pewno. A przed wyjazdem będzie jeszcze bajka o Mirabelce😊 Uściski🤗
UsuńTakie czekanie na podróż niesie ze sobą niemal tyle radości co same wakacje. Kiedy marzysz, planujesz, rozmyślasz, odliczasz dni. Piękne uczucie :). Ja wróciłam z wakacji i już bym chętnie odliczała dni do kolejnej podróży ale nie wiem kiedy ona będzie. Życzę Ci Kochana by Twoja wycieczka wyglądała tak pieknie jak ją opisałaś <3
OdpowiedzUsuńPodróż zaczyna się dużo wcześniej niż na lotnisku, a oczekiwanie też jest jej częścią. To czas, kiedy wyobraźnia wyprzedza walizki, a marzenia zaczynają pachnieć słońcem i dalekimi miejscami:-) A żeby złagodzić Twój post-holiday blues, zabriorę Cię w zdjęciach, opowieściach i wspomnieniach do Andaluzji:-)
UsuńI takich marzeń trzeba się trzymać i nic a nic nie odpuszczać!
OdpowiedzUsuńSerdeczności🤗🫶
Amen!
UsuńPozdrawiam😊🫶
Marzenia o podróży dają życiu kolor, plany na podróże dają życiu smak a wspomnienia podróży dają życiu zapach. Zycie z podróżami to pełny posiłek życiowy.
OdpowiedzUsuńPrzepięknie napisane... Pozwolę sobie wykorzystać Twoje słowa w przyszłości:-)
UsuńTeż planowałam wypad do Hiszpani i też do Malagi ale finalnie się nie uda. Chyba nigdzie w tym roku nie pojedziemy. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Więc zazdroszczę i czekam na twoje zdjęcia z wypadu ;)
UsuńWkradło się małe nieporozumienie, bo ja nie lecę do Malagi lecz do Sewilli:-) Wielka szkoda, że Wasz wyjazd nie wypalił... Oby następny rok przyniósł Wam mnóstwo podróży:-) Miłego dnia!
UsuńWidzę, że i Wasze plany w tym roku się nie udały :(
UsuńNie lubię niespodzianek, bo zabierają całą radość z oczekiwania na przyjemności. Cudownie będzie odbywać podróż w miejsca, które już na Was czekają i żyją w Waszej wyobraźni, częściowo w pamięci. A Puszek - jak zawsze ma rację :) To najmądrzejszy kot świata - poza Frankiem oczywiście 😀 🐈⬛😽 Przytulam ♥️
OdpowiedzUsuńA ja lubię niespodzianki, Aniu🙂Czasem spoiler pomaga bardziej cieszyć się kinem, zamiast obgryzać paznokcie z nerwów😉 Jeżdżenie w miejsca, które już się zna, kojarzy mi się z czytaniem ulubionej książki po raz kolejny. Niby znam fabułę, a i tak znajduję nowe detale między wierszami.
UsuńPuszek właśnie zarządził, że Franek dostaje tytuł prezesa na Polskę, a on bierze resztę świata😸😸🐾
Ściskamy mocno❤️
Niestety, nigdy nie byłam w Hiszpanii i chciałabym ją odwiedzić. Bardzo też podoba mi się język hiszpański. Na razie planuję w najbliższym czasie tradycyjnie latem odwiedzić Kraków.
OdpowiedzUsuńCo do wrześnie, nie lubię tego miesiąca i wszystkich po nim, aż do wiosny! Ja chciałabym upalnego lata z długimi dniami i wyłącznie czasem letnim przez cały rok!!!
Pozdrawiam serdecznie :)
Miałam szczęście mieszkać parę lat w Hiszpanii, więc kraj i język nie są mi obce. I kiedy mam możliwość zawsze chętnie i z radością tam wracam.
UsuńPodobnie jak Ty uwielbiam lato, długie, słoneczne dni i wysokie temperatury. Wrzesień jeszcze znoszę, ale potem jest tylko gorzej, a listopad to dla mnie katastrofa. Tego miesiąca niecierpię.
Pozdrawiam cieplutko:-) Kraków czeka:-)
Myślę że czekanie na wyjazd to już jest przyjemne, planowanie i myślenie co będzie i że będzie ciekawie bo będzie. Podoba mi się ten tekst pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzięki. Miło mi, że tekst Ci się podoba..
Usuń