Czerwiec przyszedł do mnie z naręczem wspomnień i refleksji. Przyniósł długie dni i krótkie wieczory, pachnące jaśminem i piwoniami.
To miesiąc moich urodzin. Za mną kolejny rok doświadczeń, wyzwań, walki, marzeń, planów, uniesień i lekcji, których nie planowałam, a które dał mi los, żebym znów przypomniała sobie, że chociaż życie nie zawsze jest łatwe, wciąż potrafi być piękne.
Gdy rok temu zaczęłam pisać, nie wiedziałam dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Chciałam stworzyć miejsce pełne opowieści, codziennych zachwytów i ciepła. Miejsce, do którego można zajrzeć jak do domu, pachnącego kawą i świeżym ciastem. Przez ten rok powstały historie śmieszne i wzruszające, relacje z podróży, marzenia o domu z ogrodem, opowieści o zwyczajnych dniach, ale... Nie czuję, że to miejsce właśnie takie jest.
To miesiąc imienin mojego Taty. Dzień, który kiedyś świętowaliśmy razem, dziś wraca do mnie we wspomnieniach. W ulubionych powiedzeniach, gestach, miejscach, które razem odwiedziliśmy i chwilach, w których czuję jego obecność tuż obok.
Lubię czerwiec, bo jest początkiem lata, które wczoraj wyraźnie poczułam. Nie przez prognozy, ani nie przez wskazania kalendarza, ale przez zapach koperku i młodych ziemniaczków do barszczu. Przez mruczenie Puszka, który jak zawsze przysiadł obok mnie.
Pamiętam lato z dzieciństwa... Lato, które zaczynało się kwitnieniem akacji i ostatnim dzwonkiem w szkole, a kończyło wraz z zapachem nowych zeszytów.
Tamto lato szło boso, z rozwianymi włosami, z kieszeniami pełnymi muszelek i marzeń. Miało smak kompotu z rabarbaru, zapach prania schnącego na sznurku w ogrodzie i kolor odrapanego roweru. Nie liczyłam wtedy dni. Liczyłam truskawki do zjedzenia i kamienie do przeskoczenia. Zjadałam agrest prosto z krzaka, nawet jeśli był niedojrzały i wiśnie prosto z drzewa. Soczyste, jeszcze ciepłe od słońca, plamiące palce na czerwono, a pestki wypluwałam przez ramię.
Grałam w gumę godzinami, a skakanka świstała w powietrzu jak skrzydła ważek. I chociaż nie raz upadłam, a kolana krwawiły to nie płakałam długo, bo za rogiem czekała już kolejna przygoda.
Biegałam po polnych drogach, a kurz był miękki jak dziecięce marzenia. A kiedy spadł letni deszcz tańczyłam w kałużach, śmiejąc się, że to niebo się ze mną bawi.
Wieczorami siadałam na schodach albo pod drzewem i liczyłam komary, słuchałam świerszczy i szumu traw. Zawsze znalazł się jakiś kot do towarzystwa. Przypominałam sobie historie o duchach opowiadane przez Dziadka, marzyłam o podróżach i rozmyślałam o tym, kim będę gdy dorosnę. Tylko, że... wtedy wcale nie chciałam dorastać.
Nie potrzebowałam wiele. Potrzebowałam tylko dni, które nie miały końca... I poczucia, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.
Dzisiaj rozumiem, że lato to nie tyle pora roku, co stan duszy, umiejętność smakowania tego, co jest i obietnica, że wszystko będzie dobrze. Lato tak naprawdę nie odchodzi, tylko czasem przestaję je zauważać. A ono cierpliwe czeka na mnie w garnku z chłodnikiem, w zapachu drożdżowego ciasta, w porannej rozmowie z Mężem i w miękkim futrze Puszka.
Witaj, czerwcu! Mamy sobie wiele do opowiedzenia.
Czerwiec jest całkiem przyzwoitym miesiącem.
Dni są długie, a okna często otwarte.
Nie widzę wad.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;
*ilustracja
AI;







Piękna pochwała czerwca. Masz wiele czerwcowych okazji do świętowania i wspominania. Każdy dzień może być świętem. Wiele Twoich wspomnień przypomina też moje: kwitnące akacje, polne drogi, gra w gumę, komary, świerszcze, ważki i trawy... To były piękne lata. Nie da się do nich wrócić, ale można zadbać o podobne dziecięce zachwyty otoczeniem.
OdpowiedzUsuńZa chwilę właśnie wychodzę do polnego ogrodu, popatrzę jak rośnie marchewka :-)
Fajnie, że te czerwcowe wspomnienia łączą nasze dzieciństwo. I nas:-) Masz rację, czasu nie cofniemy, ale ten dziecięcy zachwyt możemy pielęgnować w sobie każdego dnia. Mam nadzieję, że u marchewki wszystko w porządku:-)
UsuńPrzepiękne wspomnienia. Wzruszająco piszesz...
OdpowiedzUsuńW czerwcu dni są najdłuższe i zachody słońca najbardziej czarujące.
Czerwiec pod tym względem jest po prostu zachwycający. Cudownych czerwcowych chwil!
UsuńPięknie to wszystko opisałaś, a ja siedzę teraz i dumam nad tym tekstem jak nad porządnym kawałkiem literatury pięknej, który wymaga należytego szacunku i traktowania.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością odkryłam, że Twoje dzieciństwo w dużej mierze przypominało moje, jako że wychowałam się na wsi i miałam nieograniczony dostęp do pól, drzew owocowych, a także krzaków z agrestem, malinami i porzeczkami. Zjadałam, jak wszystkie inne dzieci, gruszki i jabłka, które znalazłam pod drzewami, albo lekko brudne truskawki i poziomki prosto z krzaka, i... żyję :D
Uwielbiałam grać w gumę. W tamtych czasach w ogóle dzieci mocno się socjalizowały – godzinami siedzieliśmy na podwórku, graliśmy w wymyślone przez siebie gry, lepiliśmy placki z błota, a w wakacyjne wieczory paliliśmy ogniska, wrzucaliśmy do nich ziemniaki, i piekliśmy kiełbaski... Chętnie wróciłabym do tamtych czasów. Może nie na zawsze, ale wiele bym dała za taki tymczasowy powrót do przeszłości, aby jeszcze raz (tym razem mocniej) nacieszyć się tym wszystkim. I tymi, którzy wówczas żyli.
Moim skromnym zdaniem udało Ci się stworzyć magiczne, ciepłe i przyjemne miejsce, do którego wraca się jak do domu: z uśmiechem na twarzy, z radością w sercu i z ulgą. Bardzo lubię Cię odwiedzać, bo Twój blog emanuje pozytywną energią (nawet jeśli piszesz o nieco smutniejszych rzeczach) – nie ma tu wulgaryzmów, przepychanek słownych, nikogo nie atakujesz, nie obrażasz tych o innych poglądach politycznych, religijnych, czy w ogóle o odmiennych światopoglądzie. Jest miło i przytulnie, jak pod ulubionym kocykiem :)
Dobra, wystarczy już tych wywodów, bo jeszcze Cię zemdli od nadmiaru słodyczy ;) Gratuluję rocznicy i obyś pisała jak najdłużej, bo nie masz sobie równych!
Kochana, nawet nie wiesz, jak ogromną radość sprawił mi Twój komentarz:-) Czytając go sama się wzruszyłam jeszcze bardziej. To niesamowite, jak wspomnienia z dzieciństwa potrafią nas łączyć:-) Miło wiedzieć, że dzieliłyśmy podobne, beztroskie dzieciństwo na wsi, bo ja jestem 'dziewuchą ze wsi' i wiem, że krowy nie są fioletowe, a mleko nie bierze się z kartonu;-) Obiecuję, że od tych miłych słów mnie nie zemdli;-) Takie 'słodycze' mogę przyjmować codziennie bez wyrzutów sumienia, bo nie tuczą, a dodają skrzydeł do pisania:-) Świadomość, że czujesz się tu bezpiecznie i przytulnie, daje mi ogromne poczucie sensu i kopa do dalszego tworzenia. Mam nadzieję, że mój blog pozostanie dla Ciebie takim bezpiecznym, ciepłym domem i ulubionym kocykiem, chroniącym Cię od wszechobecnego zgiełku i agresji. Obyśmy spotykały się tu jak najdłużej!
UsuńA Ty z kolei nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że Ty się cieszysz ;) Bardzo mi miło, że mogłam tą jedną małą i prostą czynnością wywołać Twoją radość, a zarazem wzruszyć Cię :) Wygląda na to, że Janusz Leon Wiśniewski miał rację pisząc, że "słowami również można dotykać. Nawet czulej niż dłońmi" (bardzo lubię ten jego cytat. No dobra, jego książki też – to pełnokrwisty mężczyzna, ale fantastycznie pisze o emocjach i uczuciach)
UsuńHaha, no tak, takie słodycze nie zawierają żadnych kalorii, w związku z tym udzielam sobie pozwolenia, żeby regularnie dokarmiać Cię tymi słodkościami – i nie żadnymi małymi łyżeczkami, tylko najlepiej chochlą :D A potem jeszcze wrócimy do tego Twojego "Obiecuję, że od tych miłych słów mnie nie zemdli" :))
Dokładnie tak się tu czuję, bo Twój blog należy do czołówki moich ulubionych. Nie mów, że nie zauważyłaś :)
Skoro już tak porządnie- mówiąc ze słowacka- pocukrowałyśmy sobie i zapewniłaś mi ciągły dopływ nie idących w boczki słodkości, czas przejść do poważniejszych kwestii;-) Cytat z Wiśniewskiego przepiękny i idealnie trafiony. Te słowa naprawdę 'dotknęły' mnie w najbardziej czuły sposób:-) Nie znam jego twórczości, ale chyba powinnam nawiązać z nią znajomość, bo uwielbiam takich pełnokrwistych mężczyzn, którzy fantastycznie piszą- i zapewne równie pięknie mówią- o emocjach i uczuciach. Tutaj uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że 'taki ktoś' jest pierwowzorem Leona z bajek;-) A nawiązując do mocy słów to bardzo cenię sobie żydowskie przysłowie, że 'słowa są jak pszczoła, mają żądło i miód' wskazując, jak są potężne.
UsuńZauważyłam i ogromnie to doceniam. Dziękuję, że jesteś tu ze mną:-)
Wiem, że jesteś pod opieką wspaniałej kadry lekarskiej, ale ktoś musi dbać o to, by zbytnio nie spadł Ci poziom cukru we krwi. Tu wkraczam ja – cała na biało. Jak cukier :D Dilerka słodyczy ;)
UsuńDobra, żarty na bok. Jeszcze nie piłam pierwszej kawy (najpierw śniadanie!), więc głupoty się mnie trzymają, jak powiedziałaby to moja kochana babcia.
Chciałam podziękować za piękny cytat, bo go nie znałam. Zapamiętuję go sobie, nawet bez zapisywania!
Haha! Te Twoje 'głupoty' są genialne i nie masz pojęcia, jak bardzo poprawiły mi humor:-) Cukier i Twoje słowa to najlepsze antidotum na gorszy nastrój;-) Oficjalnie zostajesz moją osobistą dilerką słodkości:-) Odmowy nie przyjmuję:-)
UsuńAleż ja nie zamierzam protestować, choć trochę martwi mnie fakt, że nie będę mogła sobie wpisać tej fuchy w CV! ;)
UsuńO! To już rok! Jak szybko minął! Pisz, pisz dalej! Dobrze tu zaglądać…
OdpowiedzUsuńTeż nie mogę uwierzyć, że to już rok. Cudownie, że jesteś tu ze mną:-)
UsuńWspaniale wspominasz dzieciństwo. Ale i dziś też trzeba doceniać każdą chwilę, bo każda jest wyjątkowa. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę beztroskich wakacji.😘🤗🫶
OdpowiedzUsuńMasz absolutną rację🙂 To, co tu i teraz, jest najważniejsze i trzeba to łapać każdego dnia. Ślę moc uścisków🤗😘
Usuń100 lat w szczęściu! Droga WiS! Niech Ci wszechświat sprzyja każdego dnia!
OdpowiedzUsuńA tym nowym blogiem, to nawet i mnie zmyliłaś, że hej! Buziaki ślę :*****
Pięknie dziękuję za życzenia i cudowną energię! Haha! No widzisz, udało mi się z tym nowym blogiem zrobić małe zamieszanie... Ogromnie się cieszę, że jesteś tu ze mną. Ściskam mocno i posyłam mnóstwo buziaków:****
UsuńTen blog jest taki. Pełen ciepła, miłości i dobroci. Chowam się tutaj przed złem, które mnie dopada. Nawet nie wiesz, ile razy...
OdpowiedzUsuńDziękuję. I cieszę się, że mój blog jest dla Ciebie takim kocem ratunkowym przed złem tego świata.
UsuńI jeszcze najlepsze życzenia urodzinowe, choć nie wiem, który to dzień. Pełnego powrotu do zdrowia i tyle szczęścia w życiu, żeby aż kipiało z dzbana obfitości!
OdpowiedzUsuńOgromne dzięki! Co do dnia, to żadna tajemnica: 18, ale dobre życzenia przyjmuję przez cały rok codziennie;-) Ze szczęścia nie zmarnuję ani kropli, a nad powrotem do zdrowia dzielnie pracuję:-)
UsuńPiękna rozmowa...
OdpowiedzUsuńŻyczę wiele sił, zdrowia i radości.
Z czerwcem miło się rozmawia:-)
UsuńPięknie dziękuję!
Gratulacje! :)) Dołączę do poprzednich komentarzy i powiem, że Twój blog jest takim przytulnym i miłym miejscem :) Zastanawia mnie skąd wynikają Twoje wątpliwości. Ale jeśli czujesz potrzebę, żeby coś zmienić to śmiało działaj, my jesteśmy tu Twoimi gośćmi i chętnie "posiedzimy" przy tej kawie i cieście :D
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie się czytało Twoją opowieść, aż mnie nostalgia złapała.. ;)
Pozdrawiam cieplutko :*
Bardzo Ci dziękuję za te słowa! Nawet nie wiesz, jak ogromną radość mi sprawiłaś:-) Stworzenie takiego przytulnego miejsca było moim marzeniem, więc to dla mnie najpiękniejszy komplement. Moje wątpliwości wynikają pewnie z tego, że czasem za dużo analizuję... Cieszę się, że opowieść Cię poruszyła i wywołała nostalgię:-) Kawa i ciasto zawsze tu na Ciebie czekają:-) Pozdrawiam serdecznie!
UsuńJak zwykle przepięknie napisałaś o sobie, o lecie, o blogowaniu.
OdpowiedzUsuńCóż mogę Ci rzec przy rocznicowych okazjach?
Niechaj zdrowie nie zawodzi, wena rozkwita, a podróże czekają w kolejce na realizację:-)
Wszystkiego pięknego!
Dziękuję! Twoje życzenia trafiły prosto do mojego serca:-) Do zobaczenia w kolejnych wpisach!
UsuńGratulacje ;-) blogowe
OdpowiedzUsuńi urodzinowe Sto lat w szczęściu i spokoju i zdrowiu !!!
owszem to przyjemne miejsce :-))
a tekst o dzieciństwie omg, to jest moje dzieciństwo. Ech serce mnie sie roztopiło ... to było dobre dzieciństwo, niech sobie trąbią o kluczu na szyjce.. o przemocowym kraju, to oczywiście prawda ale LATO i wakacje na wsi to właśnie miało taki zapach, kolor, smak. Wolności.
Piękne dzięki za życzenia:-) Smak wolności-tak to zapamiętałam. Owszem, świat nie był idealny, ale tamto lato, wieś i brak trosk miały niepowtarzalny klimat, którego nic nie wymaże. Twój komentarz wywołał uśmiech i kolejną falę nostalgii:-) Fajnie, że dzielimy podobne wspomnienia:-)
UsuńGratulacje i życzenia ze wszystkich tych rocznic i okazji. Codzienni jakieś święto i codziennie nowa kawa :-)
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki! I to jest doskonały plan:-) Codzienne świętowanie i pyszna kawa.
UsuńBlogowe sto lat! Super wpis!
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńWszystkiego najlepszego i niech się spełnia to o czym marzyć.Pięknie opisalas te cudowne lata i jeszcze z błota robiliśmy rękawiczki oraz gumowce , siano cudownie pachniało a podczas żniw piękny zapach słomy, pozdrawiam. Dzisiaj zimno i dużo deszczu.
OdpowiedzUsuńPiękne dzięki za życzenia! Wywołałaś u mnie ogromną falę nostalgii... Zabawy z błotem i zapach słomy- zupełnie o tym zapomniałam... Dzisiaj pogoda nas nie rozpieszcza, ale mam nadzieję, że te ciepłe wspomnienia chociaż trochę rozgonią deszcz i chłód. Ciepłego i spokojnego dnia!
UsuńA te piwonie bajeczne.
OdpowiedzUsuńPiwonie dziękują:-)
UsuńDroga Pani od Puszka. Uwielbiam Twe posty i czekam z niecierpliwością na każdy kolejny! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i rocznicy blogowania.
OdpowiedzUsuńMam podobnie. Czerwiec to kolejny mój ukochany miesiąc. Ma w sobie niezwykłą magię – to idealny czas, kiedy dni są najdłuższe, przyroda tętni życiem, a w powietrzu czuć już wyczekiwane, beztroskie początku lata. Zupełnie jak po rozkwitającym maju, to idealny moment na ładowanie baterii na świeżym powietrzu , zajadanie się truskawkami i czereśniami.
Serdecznie pozdrawiam:)
Piękne dzięki za życzenia:-) O tak, czerwiec to bajka i miło spotkać drugą czerwcową duszę. Cudownie, że razem możemy ładować baterie w tym najpiękniejszym czasie:-) Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w kolejnym poście.
UsuńBeautiful photos and lovely thoughts. Thank you so much for sharing. Happy Birthday and blog anniversary to you!
OdpowiedzUsuńThank you! I'm thrilled that you liked the photos. Celebrating my birthday and blog anniversary with such wonderful readers is the best gift ever. Have a beautiful day!
Usuń"Zawsze znalazł się jakiś kot do towarzystwa"...
OdpowiedzUsuńkluczowy cytat...
p.jzns :)
Bo bez futrzastego towarzystwa ani rusz.
UsuńPiękne lata i lato :) najlepsze życzenia, wspaniałego czasu i wspomnień. Niech będzie cudnie!
OdpowiedzUsuńDziękuję z całego serca. Nic dodać, nic ująć... Niech będzie cudnie!
UsuńTeż lubię czerwiec, jest ciepło i te długie dni... Pięknie to napisałaś. Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję. Cudownego czerwca dla Ciebie!
UsuńCzytając o dziecięcych wakacjach, agreście zrywanym prosto z krzaka i wieczorach pełnych świerszczy, sama na chwilę wróciłam do własnych letnich wspomnień. I choć piszesz, że nie masz pewności, czy blog stał się miejscem, które sobie wymarzyłaś, to dla mnie jest właśnie taki – ciepły, pełen refleksji i codziennych zachwytów, do którego chce się wracać. 😊
OdpowiedzUsuńSpóźnione wszystkiego dobrego z okazji urodzin i pierwszej rocznicy „Puszkiem pisane...”!
Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika
Dziękuję za życzenia i potwierdzenie, że „Puszkiem pisane...” idzie w dobrym kierunku:-) Cudownego weekendu!
UsuńTyle pięknych rocznic w tym miesiącu! Pięknie napisałaś o swoich wspomnieniach z okresu dorastania. Aż mi się zrobiło nostalgicznie wspominając te cudowne, beztroskie letnie dni u babci na wsi :)
OdpowiedzUsuńPiękne dzięki! Nic nie pobije beztroskich dni na wsi, zapachu lata i wspomnień z tamtych lat.
UsuńAle to zwyczajne życie nie jest jednokolorowe, ma różne barwy, a nawet wiele ich odcieni.
OdpowiedzUsuńA z okazji urodzin i rocznicy składam najlepsze życzenia. Rób to co lubisz lub co musisz. Powodzenia:)))
Piękne dzięki za życzenia i za to celne spostrzeżenie:-) Cudownego dnia i do zobaczenia w kolejnych wpisach.
UsuńWidzę tak po blogach, wszędzie pełno kwiatów. Nie, chyba nie bedę robił zdjęć ogródka. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTaki czas, ale przymusu nie ma;-)
UsuńNostalgiczny post. Aż przypomniało mi się własne dziecińśtwo, jazda na wtedy jeszcze niepopularnej hulajnodze, wspinanie się na drzewa, robienie babek z piasku, skakanie z wysokości, co nie skońćzyło się dla mnie dobrze xD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
O to chodziło w dzieciństwie. Pełna beztroska i zero strachu:-) Dobrze, że przetrwałyśmy selekcję naturalną tamtych lat;-) Pozdrawiam serdecznie!
UsuńŻyczę wszystkiego dobrego z okazji urodzin oraz wielu owocnych i satysfakcjonujących lat w pisaniu bloga. :)
OdpowiedzUsuńJa może kiedyś dojrzeję do tego, żeby więcej tych rzeczy z dzieciństwa wspominać jako miłe... Na razie myślę o codzienności, a lęki znowu ją dezorganizują.
Pięknie dziękuję za życzenia:-) Przykro mi słyszeć, że codzienność bywa teraz taka trudna i to naturalne, że teraz skupiasz się na niej. Przeszłość poczeka, teraz najważniejszy jest Twój komfort dzisiaj. Ściskam mocno.
UsuńCzerwiec - fajny ale nie w tym roku, bo jest dość trudny i stresujący z różnych powodów. Ale, później będzie już z górki. Wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńŚlicznie dziękuję za życzenia:-) Dobrze, że masz w sobie ten optymizm, że zaraz będzie lepiej.
UsuńWitaj jeszcze wiosenne Puszku
OdpowiedzUsuńKiedy masz dokładnie urodziny? Na wszelki wypadek już, albo dopiero życzę zdrowia przede wszystkim. Jak ono będzie, będzie wszystko.
Przypomniałaś mi moje dziecięce wakacje. A ta polna droga, to prawie moja dróżka z mojego małego miasteczka
Pozdrawiam najdłuższymi dniami w roku
Ismeno, dziękuję za tak miłe słowa i życzenia:-) Zdrowie faktycznie jest najważniejsze i ten prezent przyjmuję z całego serca! Urodziny już lada moment, we czwartek 18. Cudownych i słonecznych dni dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńWitam witam . Czerwiec to piękny miesiąc w roku. Bardzo lubię spacerować w czerwcu po lesie , a wieczorami słuchać szumu drzew. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDla mnie to najpiękniejszy z miesięcy.
UsuńPozdrawiam.
Pięknie napisane! Myślę, że Twój blog jest właśnie taki , jak sobie wymarzyłaś.
OdpowiedzUsuńWszystkiego co najlepsze z okazji pierwszej rocznicy dla Ciebie i bloga. Niech rośnie, błyszczy, pięknieje w dalszym ciągu, bo takie miejsce jest wszystkim nam potrzebne!
Pozdrawiam. Dobrego dnia. Dobrego tygodnia.
Dziękuję Ci bardzo za te słowa i życzenia rocznicowe. Sprawiły mi ogromną radość. Cudownego dnia i całego tygodnia dla Ciebie.
UsuńŻyczę Ci, aby lato nieprzerwanie trwało w Twoim życiu.
OdpowiedzUsuńŚlicznie dziękuję.
UsuńSerdeczności moc przesyłam kochana;)
OdpowiedzUsuńMam i ja cudne wspomnienia związane z czerwcem, latem;)
A dziś 1 urodzinki mojej Wnusi;)
Dziękuję. Wszystkiego najlepszego dla wnusi:-) Pozdrawiam cieplutko!
UsuńWidzę, ze masz dużo ładniejszą pogodę niż ja u siebie.
OdpowiedzUsuńZdjęcia nie są aktualne, więc raczej nie...
UsuńGra w gumę, świerszcze... O tak.
OdpowiedzUsuńNajlepsze wspomnienia.
UsuńPiękna oda do czerwca! Jak ważne to miesiąc dla Ciebie! Przede wszystkim życzę Ci samych dobroci z okazji Twojego święta. Dalej celebruj chwile, ciesz się życiem, snuj puszkowe opowieści. A miejsce w blogosferxye stworzyłaś piękne i dziękuję Ci za nie ♥️
OdpowiedzUsuńPięknie dziękuję za życzenia urodzinowe🙂 Słowa o 'puszkowych opowieściach' bardzo mnie wzruszyły. Cudownie, że współtworzysz ze mną to miejsce🤗
Usuń