poniedziałek, 11 maja 2026

7. Z Puszkiem o książce: Helen Brown, 'Kleo i ja'

 

   Tę książkę można czytać przez łzy. Nie będą to jednak łzy rozpaczy, lecz raczej ulgi, niczym deszcz po długiej suszy.

   'Kleo i ja' autorstwa Helen Brown to opowieść o tym, jak życie potrafi roztrzaskać się w ułamku sekundy i jak mozolnie, kawałek po kawałku, składa się je na nowo.

   Kiedy dom Helen pogrąża się w smutku po stracie, która zmienia wszystko, pojawia się Kleo. Mała, czarna kotka, która nie ma w sobie cienia współczucia i nie zna pojęcia żałoby. Ma za to pazurki i ząbki jak szpileczki, niespożytą energię i przekonanie, że świat kręci się wokół jej miski. Jej pojawienie się staje się wybawieniem. Bo jak tu płakać, gdy mała bestia właśnie wspina się po firance? Jak zasnąć, gdy natarczywym miauczeniem domaga się czwartej kolacji? 

   Kleo nie pocieszała w sposób, jakiego można by się spodziewać. Ona po prostu przyniosła radość w pyszczku i położyła na środku salonu w domu, który zapomniał, jak się uśmiechać.

   To nie jest tylko opowieść o kocie. To studium powolnego zdrowienia. To lekcja od zwierzaka, że jedyne co naprawdę mamy, to ta konkretna chwila. Plama słońca na dywanie, ciepłe futerko pod dłonią, cichy oddech obok...

   Helen Brown pisze szczerze, czasem boleśnie, ale przede wszystkim prawdziwie. Pokazuje, że smutek i śmiech mogą mieszkać pod jednym dachem, a mały kot potrafi przeprowadzić przez najciemniejszą noc. Życie w trudnych momentach często podsuwa nam jakąś Kleo, która nie pozwala nam zatonąć. Czasem jest to mokry nosek, czasem mruknięcie, a czasem po prostu powód, żeby rano wstać i wsypać karmę do miski.

   To lektura, która przypomina, że popękane serce wciąż potrafi kochać.


Każdy potrzebuje swojej Kleo.

Ja jestem waszą.

/Puszek🐾 /


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

52 komentarze:

  1. Dobrze, że mam trzech takich uzdrowicieli... Bez nich chyba położyłabym się i umarła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrójna mruczoterapia niedostępna na NFZ.

      Usuń
    2. A na serio uważasz, że "popękane serce wciąż potrafi kochać"? Mnie się wydaje, że to popękanie upośledziło mnie uczuciowo.

      Usuń
    3. Serio. Nawet, gdy te pęknięcia sięgają głęboko, bo serce nie musi być sprawne w 100%, żeby działało i kochało. Trzeba mu tylko na to pozwolić.

      Usuń
  2. Genialna książka, chętnie przeczytam! :) Jest życiowa, autentyczna, ale jednocześnie pozwala nabrać trochę dystansu do tak trudnego tematu. A Puszek to kot z klasą i pewnie jest o niebo grzeczniejszy niż Kleo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też druga część z Jonaszem w roli głównej, ale o niej trochę później. Puszek nie zawsze był taki grzeczny;-) o czym możesz przeczytać np. tu:

      https://puszkiem-pisane.blogspot.com/2025/07/4-opowiesc-o-ataku-papierowego-potwora.html?m=1

      Usuń
    2. Genialna historia i to zdjęcie na koniec :D Puszek jest niekwestionowanym Królem Łazienki!

      Usuń
    3. I postrachem dla papieru toaletowego. Od tamtej pory już nie odważył się zaatakować;-)

      Usuń
  3. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą książką, na pewno po nią sięgnę. Dziękuję za polecajkę <3
    Pozdrawiam ciepło, Agness:))

    OdpowiedzUsuń
  4. O, super temat. Ja czytałam kiedyś o kocie dla autystycznego dziecka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobra, wzruszająca i ciepła książka. Kto nie czytał, powinien to zrobić bo niesie pocieszenie i uczy.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takich książek, które niosą pocieszenie, nigdy za wiele:-)
      Zasyłam serdeczności!

      Usuń
  6. Taki mały, niewykształcony psychoterapeuta. Potrafi zdziałać wiele, bez wydawania pieniędzy na drogie sesje u specjalistów:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kilka miziaków i pełną miskę oddaje Ci całego siebie:-)

      Usuń
  7. O tak, zwierzęta potrafią żyć, gdy nam czasami już się nie chce, nie możemy, zamieramy, albo przynajmniej myślimy, wydaje nam się, że już dłużej nie damy rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z najpiękniejszych lekcji, jakie możemy od nich odebrać.

      Usuń
  8. To musi być piękna książka. Zwierzęta potrafią leczyć różne stany...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękna, wzruszająca i napawająca optymizmem.
      Serdecznie pozdrawiam:-)

      Usuń
  9. Bardzo zachęcająca recenzja. Poszukam .

    OdpowiedzUsuń
  10. no to jak będę miała czas odpowiedni to z radościa, bo lubię takie ciepłe i kojące książki. a na story nie ma :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta Klep jest tak cudownie, słodko opisana <3

    OdpowiedzUsuń
  12. No i proszę, życie płynie dalej, albo wspina się, kocie życie jest the best :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fragmenty które podałaś są takie cudowne i przekonywujące - kocim okiem cudne!

    OdpowiedzUsuń
  14. czarne Puszynki z białą plamką na froncie, nawet taką malutką, mają wyjątkową moc...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kropka nad 'i' w ich kociej magii i miejsce, w którym schowana jest cała ich miłość do człowieka.

      Usuń
  15. Odpowiedzialność za zwierzę w domu stawia na nogi, myślę, że także inne zwierzęta maja taką moc działania, człowiek nie ma czasu wtedy na rozczulanie się nad sobą, rozdrapywanie ran i rozpamiętywanie. Mój kuzyn po śmierci żony kupił sobie pieska, takiego malutkiego, prawie w kieszeni się mieścił. Sądziłam, że to dla córki, która wtedy była nastolatką i mocno przeżyła śmierć matki. Ale on mówi, że to właśnie jemu ten piesek pomógł pozbierać się i stanąć na nogi, bo musiał się tym pieskiem zajmować i to go absorbowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna i wzruszająca historia... Tak, zwierzęta to najlepsi terapeuci, leczą bez słów i potrafią udźwignąć wielki ciężar ludzkiego smutku. Też doświadczyłam tej ich uzdrawiającej mocy właśnie dzięki Puszkowi:

      https://puszkiem-pisane.blogspot.com/2025/06/1-opowiesc-o-puszku-ktora-wiele-wyjasnia.html?m=1

      Gdyby nie on, to nie wiem co by że mną było...

      Usuń
  16. Lubię książki z takim głębszym przesłaniem. Nie jestem kociarą ale chętnie bym po nią sięgnęła. Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę książkę warto przeczytać bez względu na stosunek do kotów:-)
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  17. Myślę, że z przyjemnością przeczytałabym tę opisaną przez Ciebie książkę :)

    A co do Twoich słów: "To lekcja od zwierzaka, że jedyne co naprawdę mamy, to ta konkretna chwila", to zgadzam się z nimi, dlatego tak bardzo podoba mi się angielskie wyrażenie: "Today is a gift, that's why it's called the present". Po polsku nie brzmi aż tak dobrze (to gra słów – w angielskim "gift" i "present" to synonimy, znaczą prezent/podarunek, ale czas teraźniejszy to też "present"), aczkolwiek sens jest zachowany: "dzisiaj to dar losu, dlatego nazywa się go prezentem". Czasami za bardzo skupiamy się na tej enigmatycznej przyszłości, i wyimaginowanych problemach z nią związanych, a zapominamy o tym, co najważniejsze, o "tu i teraz".

    Miłego tygodnia Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie mi miło i cieszę się, że masz na nią ochotę;-)
      Pierwszy raz spotykam się z tym przytoczonym przez Ciebie powiedzeniem i wiesz... Jest w 100% prawdziwe. Sama często tworzę w głowie różne scenariusze, tracąc bezpowrotnie czas, a Puszek jest taką moją kotwicą w rzeczywistości, przypominając, że całe piękno życia dzieje się właśnie w tym momencie na wyciągnięcie ręki (lub łapy!).
      Serdeczności!

      Usuń
  18. Mi często ludzie się zwierzają. Zupełnie nie wiem czemu. Opowiadają mi swoje życie i jak zdrowieją po swoich stratach. I mogę tu i teraz zaświadczyć, że popękane serce może znów kochać. Trzeba czasu, żeby się życie poukładało. I trzeba dać sobie szansę. 🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, pełne nadziei słowa😊 Danie sobie szansy na nowe jutro to najtrudniejszy, ale i najważniejszy krok. To klucz do powrotu do życia😊

      Usuń
  19. Tak, to musí być niezwykła książka. Dobrze jest mieć takiego kociego, mruczącego przyjaciela.
    Już zapisuję sobie tą książkę na moją listę. Linie czytać właśnie takie ciepłe, wzruszające opowieści.
    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawiedziesz się. Ta książka to czyste wzruszenie i kocia magia na każdej stronie. Miłego czytania. Pozdrawiam majowo.

      Usuń
  20. Może tak, może nie - jeśli chodzi o tego terapeutę. Ciekawe, że mnie takie koty omijają, tylko wymagają, żebym to ja była ich terapeutą.

    OdpowiedzUsuń
  21. Najbardziej poruszyło mnie zdanie o tym, że „smutek i śmiech mogą mieszkać pod jednym dachem” — jest w nim coś bardzo prawdziwego i kojącego. I rzeczywiście, zwierzęta mają niezwykły dar wyciągania nas z najciemniejszych momentów, nawet jeśli robią to po swojemu… rozrabiając, mrucząc albo domagając się jedzenia o absurdalnej porze. 🐾
    Przepiękny, ciepły i bardzo wzruszający tekst. A końcówka… „Ja jestem waszą Kleo” — rozczuliła mnie totalnie. ❤️Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę, że to zdanie tak mocno z Tobą zarezonowało. Zwierzęta to najlepsi nauczyciele życia w teraźniejszości. Potrafią rozgonić największe chmury właśnie tym swoim radosnym, codziennym „tu i teraz” nawet o absurdalnej porze:-)
      Miłego weekendu!

      Usuń
  22. Oho, brzmi ciekawie :) Od małego uwielbiam kocie opowieści

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".