poniedziałek, 18 maja 2026

20/2026. Opowieść o spotkaniu ze Smokiem Kazimierzem

 

   Zdarzyło się to w 'zimną Zośkę', która okazała się nie tak zimna, jak obiecują ludowe przesądy. Uzbrojona w wiedzę i rady od Estery wyruszyłam do najbliższej galerii zdecydowana dodać barw mojej szafie pogrążonej w czerniach z lekka tylko rozbielonej i przyprószonej dżinsem.

   Zamierzałam kupić bluzkę lub spodnie w intensywnym, a nawet niebezpiecznym kolorze. Marzyła mi się fuksja, szafir, turkus... Jednak mnogość fasonów i barw tak mnie przytłoczyła, że w miejsce potrzeby odważnej metamorfozy pojawił się estetyczny paraliż. I obawiając się, że kupię coś, co okaże się całkowitym niewypałem, nie kupiłam nic.

   Wyszłam z galerii z pustymi rękami, bo nie kupiłam też świecy pachnącej jak las po deszczu ani książki, którą przez dłuższą chwilę trzymałam w dłoniach.

   Zobaczyłam go biegnącego przez plac z dwiema torbami w łapach. Wyglądał na tak szczęśliwego, jakby właśnie wygrał mega promocję z darmową dostawą do domu. Jego łuski mieniły się w popołudniowym słońcu, oczy błyszczały podekscytowaniem, a ogon drżał z emocji, których nie próbował ukrywać. 

   Tak oto poznałam Smoka Kazimierza- najgroźniejszego zakupoholika po tej stronie Wisły, który wchodził do sklepu po skarpety i baterie, a wychodził z połową wiosny w papierowych torbach.

   W jednej miał świecę o zapachu konwalii, książkę o smakach Portugalii, dwa słoiki figowej konfitury, notes, którego nie potrzebował i stare winyle kupione w małym sklepie na Kazimierzu. Takie, które trzeszczą przed pierwszą piosenką jak drewno w kominku.

   W drugiej niósł koc w kolorze granatu idealny na listopadowe wieczory i 'Mgłę nad Wisłą' z tego sklepiku pachnącego cynamonem i suszonymi pomarańczami, która w rzeczywistości nie była herbatą, lecz nastrojem na deszczowy wieczór. Pewnie w domu miał cały zapas takich 'nastrojów': na mgłę, na na pierwszy śnieg, na smutny wtorek, na czytanie książek, na patrzenie przez okno... Podejrzewam, że Kazimierz miał słabość do sklepów z rzeczami kompletnie zbędnymi, ale absolutnie czarującymi, z których wychodzi się bogatszym o kolejną duperelę i uboższym w zdrowy rozsądek. 

   Pobiegł dalej ziejąc szczęściem, zostawiając za sobą szelest papierowych toreb i zapach 'Mgły nad Wisłą'.

   Wieczorem, siedząc na dachu starej kamienicy z kubkiem gorącej herbaty pewnie patrzył na światła odbijające się w Wiśle, jak rozsypane monety i słuchał miasta. Stukotu tramwajów, śmiechu studentów, muzyki płynącej z otwartych okien...

   A gdy nastała błękitna godzina obserwował jak Kraków znowu budzi się do życia i przeciąga w słońcu niczym stary kot.



A ja kupię sobie karton.

To będzie inwestycja w klimat życia.

/Puszek 🐾/


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*zdjęcia własne;

69 komentarzy:

  1. Fajne spotkanie, ale on tak pędzi, że chyba go nie dogonisz :-) Załapał się na jakieś promocje i ucieka jak szalony ze złapanymi okazjami ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie próbowałam:-) Jakbym miała takie ciężkie torby, też bym tak pędziła, żeby jak najszybciej pozbyć się cięzaru:-)))

      Usuń
  2. Czyżby smok wawelski zerwał się na zakupy, czy to jakiś jego kuzyn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z jego młodszych kuzynów, którzy rozpanoszyli się w mieście i dostarczają pomysłów na opowieści.

      Usuń
  3. Ale świetna historia, dziękuję :D Smok rzeczywiście zrobił niezłe zakupy ;) Jak widzę, Puszek też szykuje się do konkretnej inwestycji, w końcu karton to poważna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję:-) O tak, kartonowa rezydencja z najwyższą jakością drapania to podstawa dla każdego szanującego się kota;-)

      Usuń
  4. Boski Smok!
    A propos - ja nie znoszę czerni, szarości, brązu i fioletu, ubieram się na co dzień jak te parasolki z pierwszego zdjęcia. Nie wiem, może ludzie postrzegają mnie jako klauna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolorowym ptakiem, a ja wyglądam jak listopadowy chodnik po deszczu. I jeszcze w ubiegłym tygodniu miałam fioletowe włosy:-)

      Usuń
    2. Ja miałam przez dwa sezony turkusowe warkoczyki. A ten kolorowy ptak to papuga, tato zawsze mi mówił, że jestem papugą - właśnie z powodu ubiorów 🤣

      Usuń
    3. Gdzieś na moim blogu jest moje zdjęcie w tych turkusowych warkoczykach. Dzisiaj mam turkusowe paznokcie, fuksjowe spodnie, żółte buty i bluzkę, która mieści na sobie te wszystkie kolory.

      Usuń
    4. Genialne połączenie! Idealna, wiosenno-letnia stylówka:-)

      Usuń
    5. Tato, gdyby żył, znowu powiedziałby sakramentalne" Ale z ciebie papuga!"

      Usuń
    6. A wiesz, że ja chyba widziałam to Twoje zdjęcie z warkoczykami? Kiedyś lubiłam nosić się na kolorowo. Nawet w jednej z notek pisałam, że zwiedzałam meczet w pomarańczowej spódnicy i wrzosowej bluzce. Mam pomarańczowe meble kuchenne, a ślub wzięłam w pomarańczowej sukience. Ale pomarańczowy to nie jest mój ulubiony kolor:-)

      Usuń
    7. O, ja miałam do ślubu pomarańczowy bukiet! 🧡🟠🟧🔶

      Usuń
    8. Ooo! Pomarańczowe kwiaty mają w sobie niesamowitą energię. Mój był z chabrów🙂 Dla kontrastu i żeby było coś niebieskiego🔷️🔵🔷️ No i to mój ulubiony kolor💙💙💙

      Usuń
    9. A powinno być coś niebieskiego? Cholera, to już wiem, dlaczego moje małżeństwo było takie beznadziejne!

      Usuń
    10. P. S. Mój też najulubieńszy. Oprócz tego żółty, pomarańczowy i odblaskowozielony.

      Usuń
    11. Podobno powinno być coś starego, coś nowego i coś niebieskiego. Ale dla mnie to takie pitu-pitu.
      A od tego odblaskowozielonego aż musiałam zmrużyć oczy😅

      Usuń
  5. Też tak mam, że idąc na zakupy z wielkimi zamiarami to finalnie nic nie kupię... Lepsze rzeczy kupuję na spontanie ;)
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupuję ubrania tylko jednej marki i tym sposobem nie bywam w sklepach. Uzależniłam się, ale najlepiej czuję w czymś, co oddaje mój charakter i myślenie o modzie i na szczęście kupuję online. Od dawna nie chodzę po sklepach, bieliznę również zamawiam online. Jak ktoś proponuje mi zakupy, odmawiam. Jestem takim smokiem, ale z parasolką, albo z filiżanką kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam swoje sprawdzone marki i lubię swoją minimalistyczną szafę. Czasem tylko łapię się na tym, że brakuje mi w niej odrobiny koloru, bo jest bardzo black and white:-)
      Mmm, smok z filiżanką kawy i w idealnie dobranych ubraniach to ikona stylu:-)

      Usuń
  7. Może smok Ci coś podpowie w kwestii zakupów? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tylko nie namówił mnie na coś, czego absolutnie nie potrzebuję;-)

      Usuń
  8. Thank you so much for sharing, and I love all your photos! I shop for things that I need, I am not an impulse buyer. But I do enjoy looking around and seeing the new products!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you. Looking around is definitely a fun hobby on its own! Safe shopping is the best shopping.

      Usuń
  9. Och, to smok nie wybrałby się ze mną, często wychodzę bez zakupów, chyba się starzeję, bo mało co w sklepach mi się podoba. Bazuję na tym, co w szafie już jest, a co to będzie gdy się wydrze?
    Za to zostaje więcej na książki i podróże:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smok zrobił zakupy za nas obie:-) Nie boleję, że nic kupiłam bo w sumie lubię swoje malo kolorowe ciuchy. A zaoszczędzone pieniądze zawsze można spożytkować na coś innego, na książki i podróże przede wszystkim:-)

      Usuń
  10. Szczerze mówiąc to rzadko chodzę do sklepów, ale zawsze trzeba coś kupić. Smok - pomocnik zakupowy to dobry pomysł. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz dziewczyny - stylistki pomagają kupować odzież, ale niestety są szalenie drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie korzystam. Nie muszę być profesjonalnie wystylizowana:-)

      Usuń
    2. Ja też polegam tylko na sobie tzn na swoim guście. Może to dłużej trwa czasowo, ale mam satysfakcję. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Tym bardziej, że mój gust i styl nie pokrywa się z modowymi trendami. Serdeczności.

      Usuń
  12. Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na to, że ktoś Cię ubiegł i wykupił dla siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. smok Kazimierz jest boski :-)
    ech, ja sie teraz angażuje emocjonalnie w minimalizm 😂🫣
    ale Ty kup sobie coś ekstra kolorowego, proszę cię, nawet jeśli byś to miała nosić w domu. sukienkę, spódnicę.
    dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupię, kupię🙂 obiecuję🤞
      Kupię coś tak żarówiastego, że mąż będzie musiał chodzić w domu w okularach p- słonecznych😅

      Usuń
  15. Mój E uwielbia chodzić po sklepach i robić zakupy. Dla mnie są koszmarem.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie może nie są koszmarem, ale z pewnością za nimi nie przepadam.
      Cieplutko pozdrawiam:-)

      Usuń
  16. Ja sobie wczoraj kupiłam czerwone spodnie letnie, bo u mnie czerwony od zawsze na zawsze number one 😁 Inne kolory też lubię, poza brązem i fioletem (brrr!). I lubię kolory zdecydowane, nie jakieś tam pastele typu minty etc. Czerń i szarości też kocham, ale staram się zachowywać umiar. W ogóle zauważyłam, że z wiekiem nasza cera przestaje pasować do wielu kolorów 😄

    Mam figurkę smoka, albo raczej smoczka, bo to takie małe coś, ma ze 3-4cm i jest odlane z jakiegoś metalu. Dostałam chyba ze 20 lat temu od koleżanki i od tej pory siedzi w doniczce z szeflerą 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jeszcze w ub. tygodniu miałam fioletowe włosy i mam miętowy kostium i takąż spódniczkę dżinsową😅 Może trudno Ci w to uwierzyć, ale kiedyś nosiłam się kolorowo, a moja szafa pełna była ciuchów w intensywnych barwach. No, poza czerwienią, którą lubię jako kolor, a najbardziej taką strażacką i krwistą (w ogóle lubię kolor krwi🩸😅), ale akurat w niej nigdy nie wyglądałam dobrze. Potem okoliczności życiowe sprawiły, że przestałam mieć ochotę na kolorowe ubrania, część więc rozdałam, oddałam, sprzedałam i stałam się jak negatyw😅 Kilka jednak zachowałam, np. małą pomarańczową, w której wzięłam ślub. I może nawet założę ją w piątek na świętowanie niedzielnych urodzin i imienin siostry😉

      Wiesz co, sprawdź pod tą szeflerą czy tam jakiś skarb się nie kryje😉 Przez tyle lat ten mały smoczek mógł tam zgromadzić górę złota😉

      Usuń
  17. Notesy, których nie potrzebuję, to także mój problem. :) Pakując w zeszłym tygodniu resztę naszych rzeczy w mieszkaniu mamy, nie mogłam się nadziwić ileż jest tych notesów, szkicowników itp... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tez tak mam! Notesy mają jakąś supermoc przyciągania więc kupuję, bo są ładne, a potem żal mi w nich pisać:-)

      Usuń
  18. Fajny smoczek, świetna historia. Zobacz jaki uradowany! Wystarczyło tylko parę zakupionych rzeczy. Ja też wychodzę zawsze z galerii uradowana. Czasem choć drobnostka. I widzę, że lubisz takie kolory, jak ja. Powodzenia następnym razem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Jak uda mi się kupić to, co chcę, to będę radosna jak ten smok!

      Usuń
  19. Ale mi zazgrzytało, kiedy natrafiłam na info o tej ciemnej palecie barw w Twojej szafie. Nie zgadzało mi się to z Twoim wizerunkiem w mojej głowie, bo do tej pory miałam Cię bardziej za kolorowego ptaka niż za damę w czerni ;) Cóż, wygląda na to, że im bardziej sobie kogoś wyobrażamy, tym bardziej jest zmyślony. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że... sama wyprowadziłaś mnie w maliny tymi kolorowymi włosami i ubraniami, jakie miałaś na wakacyjnych fotkach :P
    Co się stało, że odeszłaś od barwnej kolorystyki? Nie synchronizowała się z Twoim samopoczuciem?
    Zdradzę Ci, że nie wpisuję się w stereotyp kobiety buszującej w galerii handlowej, bo nie lubię (eufemizm) zakupów w sklepach stacjonarnych i prawdziwie błogosławię te internetowe.
    Jakież to niedobre myśli odwiodły Cię od kuszącej wizji powrotu do domu ze świeżutką i pachnącą książką pod pachą???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę to na klatę i biję się w piersi, bo to od początku do końca mea culpa:-) Tak, kiedyś byłam takim kolorowym ptakiem, a te wakacyjne fotki pochodzą właśnie z tamtego czasu. Potem na skutek zawirowań życiowych moja szafa mocno zeszła w stronę klasyki i ciemnych barw. Dobrze zauważyłaś, że kolorowość przestała harmonijnie współgrać z moim samopoczuciem, bo wokół sibie widziałam głównie ciemność. Ale wciąż mam w sobie coś z tego kolorowego ptaka, bo chociaż większość kolorowych ubrań sprzedałam lub oddałam, to zachowałam min. małą pomarańczową, w której wzięłam ślub:-)

      W necie kupuję tylko kosmetyki. Ubrania i buty muszę przymierzyć, więc ich zakup on-line nie wchodzi w grę.

      Co do książki... Raz- ostatnio przeczytałam 4 cegły po 1000 stron i muszę zrobić sobie przerwę. Dwa- wciąż mam zaległości i pokaźny stos do przeczytania więc doszłam do wniosku, że na razie nie będę go powiększać:-)

      Usuń
  20. Smok wiedział co robi, czasami zakup takich drobiazgów sprawia ogromną przyjemność, a przyjemności powinniśmy sobie sprawiać jak najczęściej ;)))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda:-) Sprawianie sobie przyjemności to podstawa więc dogadzajmy sobie i rozpieszczajmy się:-)
      Zasyłam serdeczności:-)))

      Usuń
  21. Ja mam sporo ciemnych barw w szafie, ale chyba większości nam czerń zwyczajnie nie pasuje. Na lato najpiękniejszy jest granat, wszystkie barwy tęczy i ziemi.
    Słonecznych dni Ci życzę.🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granat to genialna i lżejsza alternatywa dla czerni, a kolory ziemi latem wyglądają obłędnie w słońcu🙂
      Pięknej drugiej połowy tygodnia🤗☀️

      Usuń
  22. Ale kolorowe pierwsze zdjęcie! 🌈

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech, ten krakowski czar i klimat! Tam i smok jest symbolem intelektu i nonszalancji.

    OdpowiedzUsuń
  24. A propos, moja siostra to Tęczulka, zawsze ubrana w kolorach tęczy. Czasem zachwyca a czasem wręcz przeciwnie. Ale się nie przejmuje i kupuje tylko takie ciuszki i gadżety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że ma własny, niepowtarzalny styl i dobrze się z nim czuje:-)

      Usuń
  25. Sympaptyczny ten Smok Kazimierz :)
    Doskonale rozumiem jego radość po udanych zakupach

    OdpowiedzUsuń
  26. Urocza ta opowieść o smoku Kazimierzu. Sam smok też wydaje się bardzo przyjazny :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ty się nie oblowilas ale za to smok...😉. Uwielbiam Twoje opowieści 😘

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę kiedyś wpaść do tego smoczka. Tak gadam, a na prawdę to nie chce mi się tylka ruszać. Chyba się zestarzałem, bo kiedyś non stop mnie gnało. Wszędzie i byle gdzie. Na zakupy też mi się nie chce, szafa pęka w szwach. Za dużo ludzi wszędzie, zwłaszcza w galeriach handlowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kanapa wciąga bardziej niż wir w Wiśle i zgiełk galerii handlowych. Najlepiej mi w domowych pieluszach- jak to powiedział mój wnuk.

      Usuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".