Zdarzyło się to w 'zimną Zośkę', która okazała się nie tak zimna, jak obiecują ludowe przesądy. Uzbrojona w wiedzę i rady od Estery wyruszyłam do najbliższej galerii zdecydowana dodać barw mojej szafie pogrążonej w czerniach z lekka tylko rozbielonej i przyprószonej dżinsem.
Zamierzałam kupić bluzkę lub spodnie w intensywnym, a nawet niebezpiecznym kolorze. Marzyła mi się fuksja, szafir, turkus... Jednak mnogość fasonów i barw tak mnie przytłoczyła, że w miejsce potrzeby odważnej metamorfozy pojawił się estetyczny paraliż. I obawiając się, że kupię coś, co okaże się całkowitym niewypałem, nie kupiłam nic.
Wyszłam z galerii z pustymi rękami, bo nie kupiłam też świecy pachnącej jak las po deszczu ani książki, którą przez dłuższą chwilę trzymałam w dłoniach.
Zobaczyłam go biegnącego przez plac z dwiema torbami w łapach. Wyglądał na tak szczęśliwego, jakby właśnie wygrał mega promocję z darmową dostawą do domu. Jego łuski mieniły się w popołudniowym słońcu, oczy błyszczały podekscytowaniem, a ogon drżał z emocji, których nie próbował ukrywać.
Tak oto poznałam Smoka Kazimierza- najgroźniejszego zakupoholika po tej stronie Wisły, który wchodził do sklepu po skarpety i baterie, a wychodził z połową wiosny w papierowych torbach.
W jednej miał świecę o zapachu konwalii, książkę o smakach Portugalii, dwa słoiki figowej konfitury, notes, którego nie potrzebował i stare winyle kupione w małym sklepie na Kazimierzu. Takie, które trzeszczą przed pierwszą piosenką jak drewno w kominku.
W drugiej niósł koc w kolorze granatu idealny na listopadowe wieczory i 'Mgłę nad Wisłą' z tego sklepiku pachnącego cynamonem i suszonymi pomarańczami, która w rzeczywistości nie była herbatą, lecz nastrojem na deszczowy wieczór. Pewnie w domu miał cały zapas takich 'nastrojów': na mgłę, na na pierwszy śnieg, na smutny wtorek, na czytanie książek, na patrzenie przez okno... Podejrzewam, że Kazimierz miał słabość do sklepów z rzeczami kompletnie zbędnymi, ale absolutnie czarującymi, z których wychodzi się bogatszym o kolejną duperelę i uboższym w zdrowy rozsądek.
Pobiegł dalej ziejąc szczęściem, zostawiając za sobą szelest papierowych toreb i zapach 'Mgły nad Wisłą'.
Wieczorem, siedząc na dachu starej kamienicy z kubkiem gorącej herbaty pewnie patrzył na światła odbijające się w Wiśle, jak rozsypane monety i słuchał miasta. Stukotu tramwajów, śmiechu studentów, muzyki płynącej z otwartych okien...
A gdy nastała błękitna godzina obserwował jak Kraków znowu budzi się do życia i przeciąga w słońcu niczym stary kot.
A ja kupię sobie karton.
To będzie inwestycja w klimat życia.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;




Fajne spotkanie, ale on tak pędzi, że chyba go nie dogonisz :-) Załapał się na jakieś promocje i ucieka jak szalony ze złapanymi okazjami ;-)
OdpowiedzUsuńNawet nie próbowałam:-) Jakbym miała takie ciężkie torby, też bym tak pędziła, żeby jak najszybciej pozbyć się cięzaru:-)))
UsuńCzyżby smok wawelski zerwał się na zakupy, czy to jakiś jego kuzyn?
OdpowiedzUsuńJeden z jego młodszych kuzynów, którzy rozpanoszyli się w mieście i dostarczają pomysłów na opowieści.
UsuńAle świetna historia, dziękuję :D Smok rzeczywiście zrobił niezłe zakupy ;) Jak widzę, Puszek też szykuje się do konkretnej inwestycji, w końcu karton to poważna sprawa!
OdpowiedzUsuńTo ja dziękuję:-) O tak, kartonowa rezydencja z najwyższą jakością drapania to podstawa dla każdego szanującego się kota;-)
UsuńBoski Smok!
OdpowiedzUsuńA propos - ja nie znoszę czerni, szarości, brązu i fioletu, ubieram się na co dzień jak te parasolki z pierwszego zdjęcia. Nie wiem, może ludzie postrzegają mnie jako klauna?
Jesteś kolorowym ptakiem, a ja wyglądam jak listopadowy chodnik po deszczu. I jeszcze w ubiegłym tygodniu miałam fioletowe włosy:-)
UsuńJa miałam przez dwa sezony turkusowe warkoczyki. A ten kolorowy ptak to papuga, tato zawsze mi mówił, że jestem papugą - właśnie z powodu ubiorów 🤣
UsuńCzad! Turkusowe jak papużka Rio😀
UsuńGdzieś na moim blogu jest moje zdjęcie w tych turkusowych warkoczykach. Dzisiaj mam turkusowe paznokcie, fuksjowe spodnie, żółte buty i bluzkę, która mieści na sobie te wszystkie kolory.
UsuńGenialne połączenie! Idealna, wiosenno-letnia stylówka:-)
UsuńTato, gdyby żył, znowu powiedziałby sakramentalne" Ale z ciebie papuga!"
UsuńA wiesz, że ja chyba widziałam to Twoje zdjęcie z warkoczykami? Kiedyś lubiłam nosić się na kolorowo. Nawet w jednej z notek pisałam, że zwiedzałam meczet w pomarańczowej spódnicy i wrzosowej bluzce. Mam pomarańczowe meble kuchenne, a ślub wzięłam w pomarańczowej sukience. Ale pomarańczowy to nie jest mój ulubiony kolor:-)
UsuńO, ja miałam do ślubu pomarańczowy bukiet! 🧡🟠🟧🔶
UsuńOoo! Pomarańczowe kwiaty mają w sobie niesamowitą energię. Mój był z chabrów🙂 Dla kontrastu i żeby było coś niebieskiego🔷️🔵🔷️ No i to mój ulubiony kolor💙💙💙
UsuńA powinno być coś niebieskiego? Cholera, to już wiem, dlaczego moje małżeństwo było takie beznadziejne!
UsuńP. S. Mój też najulubieńszy. Oprócz tego żółty, pomarańczowy i odblaskowozielony.
UsuńPodobno powinno być coś starego, coś nowego i coś niebieskiego. Ale dla mnie to takie pitu-pitu.
UsuńA od tego odblaskowozielonego aż musiałam zmrużyć oczy😅
Też tak mam, że idąc na zakupy z wielkimi zamiarami to finalnie nic nie kupię... Lepsze rzeczy kupuję na spontanie ;)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Czasem tak właśnie bywa.
UsuńMiłego tygodnia!
Kupuję ubrania tylko jednej marki i tym sposobem nie bywam w sklepach. Uzależniłam się, ale najlepiej czuję w czymś, co oddaje mój charakter i myślenie o modzie i na szczęście kupuję online. Od dawna nie chodzę po sklepach, bieliznę również zamawiam online. Jak ktoś proponuje mi zakupy, odmawiam. Jestem takim smokiem, ale z parasolką, albo z filiżanką kawy.
OdpowiedzUsuńTeż mam swoje sprawdzone marki i lubię swoją minimalistyczną szafę. Czasem tylko łapię się na tym, że brakuje mi w niej odrobiny koloru, bo jest bardzo black and white:-)
UsuńMmm, smok z filiżanką kawy i w idealnie dobranych ubraniach to ikona stylu:-)
Może smok Ci coś podpowie w kwestii zakupów? ;)
OdpowiedzUsuńOby tylko nie namówił mnie na coś, czego absolutnie nie potrzebuję;-)
UsuńThank you so much for sharing, and I love all your photos! I shop for things that I need, I am not an impulse buyer. But I do enjoy looking around and seeing the new products!
OdpowiedzUsuńThank you. Looking around is definitely a fun hobby on its own! Safe shopping is the best shopping.
UsuńOch, to smok nie wybrałby się ze mną, często wychodzę bez zakupów, chyba się starzeję, bo mało co w sklepach mi się podoba. Bazuję na tym, co w szafie już jest, a co to będzie gdy się wydrze?
OdpowiedzUsuńZa to zostaje więcej na książki i podróże:-)
Smok zrobił zakupy za nas obie:-) Nie boleję, że nic kupiłam bo w sumie lubię swoje malo kolorowe ciuchy. A zaoszczędzone pieniądze zawsze można spożytkować na coś innego, na książki i podróże przede wszystkim:-)
UsuńSzczerze mówiąc to rzadko chodzę do sklepów, ale zawsze trzeba coś kupić. Smok - pomocnik zakupowy to dobry pomysł. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak trzeba to niestety nie ma wyjścia. Pozdrawiam.
UsuńTeraz dziewczyny - stylistki pomagają kupować odzież, ale niestety są szalenie drogie.
OdpowiedzUsuńNie korzystam. Nie muszę być profesjonalnie wystylizowana:-)
UsuńJa też polegam tylko na sobie tzn na swoim guście. Może to dłużej trwa czasowo, ale mam satysfakcję. Pozdrawiam
UsuńDokładnie tak. Tym bardziej, że mój gust i styl nie pokrywa się z modowymi trendami. Serdeczności.
UsuńPozdrawiam wiosennie
OdpowiedzUsuńI ja pozdrawiam.
UsuńWygląda na to, że ktoś Cię ubiegł i wykupił dla siebie ;-)
OdpowiedzUsuńNawet wiem kto;-)
Usuńsmok Kazimierz jest boski :-)
OdpowiedzUsuńech, ja sie teraz angażuje emocjonalnie w minimalizm 😂🫣
ale Ty kup sobie coś ekstra kolorowego, proszę cię, nawet jeśli byś to miała nosić w domu. sukienkę, spódnicę.
dobrego dnia.
Kupię, kupię🙂 obiecuję🤞
UsuńKupię coś tak żarówiastego, że mąż będzie musiał chodzić w domu w okularach p- słonecznych😅
Mój E uwielbia chodzić po sklepach i robić zakupy. Dla mnie są koszmarem.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dla mnie może nie są koszmarem, ale z pewnością za nimi nie przepadam.
UsuńCieplutko pozdrawiam:-)
Ja sobie wczoraj kupiłam czerwone spodnie letnie, bo u mnie czerwony od zawsze na zawsze number one 😁 Inne kolory też lubię, poza brązem i fioletem (brrr!). I lubię kolory zdecydowane, nie jakieś tam pastele typu minty etc. Czerń i szarości też kocham, ale staram się zachowywać umiar. W ogóle zauważyłam, że z wiekiem nasza cera przestaje pasować do wielu kolorów 😄
OdpowiedzUsuńMam figurkę smoka, albo raczej smoczka, bo to takie małe coś, ma ze 3-4cm i jest odlane z jakiegoś metalu. Dostałam chyba ze 20 lat temu od koleżanki i od tej pory siedzi w doniczce z szeflerą 😁
Haha, jeszcze w ub. tygodniu miałam fioletowe włosy i mam miętowy kostium i takąż spódniczkę dżinsową😅 Może trudno Ci w to uwierzyć, ale kiedyś nosiłam się kolorowo, a moja szafa pełna była ciuchów w intensywnych barwach. No, poza czerwienią, którą lubię jako kolor, a najbardziej taką strażacką i krwistą (w ogóle lubię kolor krwi🩸😅), ale akurat w niej nigdy nie wyglądałam dobrze. Potem okoliczności życiowe sprawiły, że przestałam mieć ochotę na kolorowe ubrania, część więc rozdałam, oddałam, sprzedałam i stałam się jak negatyw😅 Kilka jednak zachowałam, np. małą pomarańczową, w której wzięłam ślub. I może nawet założę ją w piątek na świętowanie niedzielnych urodzin i imienin siostry😉
UsuńWiesz co, sprawdź pod tą szeflerą czy tam jakiś skarb się nie kryje😉 Przez tyle lat ten mały smoczek mógł tam zgromadzić górę złota😉
Notesy, których nie potrzebuję, to także mój problem. :) Pakując w zeszłym tygodniu resztę naszych rzeczy w mieszkaniu mamy, nie mogłam się nadziwić ileż jest tych notesów, szkicowników itp... :P
OdpowiedzUsuńI ja tez tak mam! Notesy mają jakąś supermoc przyciągania więc kupuję, bo są ładne, a potem żal mi w nich pisać:-)
UsuńFajny smoczek, świetna historia. Zobacz jaki uradowany! Wystarczyło tylko parę zakupionych rzeczy. Ja też wychodzę zawsze z galerii uradowana. Czasem choć drobnostka. I widzę, że lubisz takie kolory, jak ja. Powodzenia następnym razem:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję:-) Jak uda mi się kupić to, co chcę, to będę radosna jak ten smok!
UsuńAle mi zazgrzytało, kiedy natrafiłam na info o tej ciemnej palecie barw w Twojej szafie. Nie zgadzało mi się to z Twoim wizerunkiem w mojej głowie, bo do tej pory miałam Cię bardziej za kolorowego ptaka niż za damę w czerni ;) Cóż, wygląda na to, że im bardziej sobie kogoś wyobrażamy, tym bardziej jest zmyślony. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że... sama wyprowadziłaś mnie w maliny tymi kolorowymi włosami i ubraniami, jakie miałaś na wakacyjnych fotkach :P
OdpowiedzUsuńCo się stało, że odeszłaś od barwnej kolorystyki? Nie synchronizowała się z Twoim samopoczuciem?
Zdradzę Ci, że nie wpisuję się w stereotyp kobiety buszującej w galerii handlowej, bo nie lubię (eufemizm) zakupów w sklepach stacjonarnych i prawdziwie błogosławię te internetowe.
Jakież to niedobre myśli odwiodły Cię od kuszącej wizji powrotu do domu ze świeżutką i pachnącą książką pod pachą???
Biorę to na klatę i biję się w piersi, bo to od początku do końca mea culpa:-) Tak, kiedyś byłam takim kolorowym ptakiem, a te wakacyjne fotki pochodzą właśnie z tamtego czasu. Potem na skutek zawirowań życiowych moja szafa mocno zeszła w stronę klasyki i ciemnych barw. Dobrze zauważyłaś, że kolorowość przestała harmonijnie współgrać z moim samopoczuciem, bo wokół sibie widziałam głównie ciemność. Ale wciąż mam w sobie coś z tego kolorowego ptaka, bo chociaż większość kolorowych ubrań sprzedałam lub oddałam, to zachowałam min. małą pomarańczową, w której wzięłam ślub:-)
UsuńW necie kupuję tylko kosmetyki. Ubrania i buty muszę przymierzyć, więc ich zakup on-line nie wchodzi w grę.
Co do książki... Raz- ostatnio przeczytałam 4 cegły po 1000 stron i muszę zrobić sobie przerwę. Dwa- wciąż mam zaległości i pokaźny stos do przeczytania więc doszłam do wniosku, że na razie nie będę go powiększać:-)
Smok wiedział co robi, czasami zakup takich drobiazgów sprawia ogromną przyjemność, a przyjemności powinniśmy sobie sprawiać jak najczęściej ;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Pełna zgoda:-) Sprawianie sobie przyjemności to podstawa więc dogadzajmy sobie i rozpieszczajmy się:-)
UsuńZasyłam serdeczności:-)))
Ja mam sporo ciemnych barw w szafie, ale chyba większości nam czerń zwyczajnie nie pasuje. Na lato najpiękniejszy jest granat, wszystkie barwy tęczy i ziemi.
OdpowiedzUsuńSłonecznych dni Ci życzę.🤗🫶
Granat to genialna i lżejsza alternatywa dla czerni, a kolory ziemi latem wyglądają obłędnie w słońcu🙂
UsuńPięknej drugiej połowy tygodnia🤗☀️
Ale kolorowe pierwsze zdjęcie! 🌈
OdpowiedzUsuńTęczowe parasolki na krakowskim Kazimierzu🙂
UsuńEch, ten krakowski czar i klimat! Tam i smok jest symbolem intelektu i nonszalancji.
OdpowiedzUsuńI pije kawę w oparach smogu, czytając Szymborską;-)))
UsuńA propos, moja siostra to Tęczulka, zawsze ubrana w kolorach tęczy. Czasem zachwyca a czasem wręcz przeciwnie. Ale się nie przejmuje i kupuje tylko takie ciuszki i gadżety.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że ma własny, niepowtarzalny styl i dobrze się z nim czuje:-)
UsuńSympaptyczny ten Smok Kazimierz :)
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem jego radość po udanych zakupach
Prawda? Udane zakupy doskonale poprawiają humor:-)
UsuńUrocza ta opowieść o smoku Kazimierzu. Sam smok też wydaje się bardzo przyjazny :)
OdpowiedzUsuńTo jeden z najmilszych krakowskich smoków:-)
UsuńTy się nie oblowilas ale za to smok...😉. Uwielbiam Twoje opowieści 😘
OdpowiedzUsuńDziękuję i zapraszam na kolejne🤗
UsuńMuszę kiedyś wpaść do tego smoczka. Tak gadam, a na prawdę to nie chce mi się tylka ruszać. Chyba się zestarzałem, bo kiedyś non stop mnie gnało. Wszędzie i byle gdzie. Na zakupy też mi się nie chce, szafa pęka w szwach. Za dużo ludzi wszędzie, zwłaszcza w galeriach handlowych.
OdpowiedzUsuńMnie też kanapa wciąga bardziej niż wir w Wiśle i zgiełk galerii handlowych. Najlepiej mi w domowych pieluszach- jak to powiedział mój wnuk.
Usuń