czwartek, 12 lutego 2026

7/2026. Opowieść o tatuażu

 

   Jeśli ktoś z Was oglądał film 'Dobra osoba' to może kojarzy tatuaż na dłoni jednego z głównych bohaterów?

    Amor fati. Te dwa słowa zapadły mi w pamięć szczególnie, gdyż dotknęły tego miejsca w sercu, w którym życie przestało być prostą historią, a mimo to musiałam nadal je kochać by móc żyć dalej. Te dwa słowa rezonują z tym, co przeżyłam. Z chorobą, z poczuciem utraty kontroli, z momentami, w których ciało stawało się obce... 

   Przez długi czas pomysł krążył gdzieś na obrzeżach myśli. Pojawiał się i znikał jak Józek z piosenki Bajmu. Odkładałam go 'na później', bo choroba nauczyła mnie ostrożności, a wszystko co 'na zawsze' ma teraz zupełnie inną wagę niż kiedyś.

   Wiem, że gdybym zapytała hematologa o zgodę, odpowiedź byłaby oczywista. Dlatego postanowiłam nie pytać. Zrobię to na własną odpowiedzialność z pełną świadomością ryzyka, które się z tym wiąże. Ale czy ryzyko ma tu jakiekolwiek znaczenie? Przecież życie i tak nie daje gwarancji. A wiele rzeczy z tych, które mnie spotkały, wydarzyło się bez pytania o pozwolenie.

ilustracja poglądowa wygenerowana przez AI;

   Amor fati. Kochaj swój los. Nie ten wyidealizowany, ale ten prawdziwy z całym jego ciężarem. Miejsce wybrało się samo. Wewnętrzna strona serdecznego palca lewej dłoni. Przy obrączce i blisko pulsu. Tam, gdzie ręka pamięta więcej niż głowa. Dwa słowa wpisane w nieskończoność cienką, delikatną linią. 

   Nie do pokazywania światu lecz jako przypomnienie dla mnie by odważnie mówić życiu 'tak'.


Gdy los siada obok,

najpierw daj mu chwilę spokoju,

a potem przytul.

/Puszek🐾 /


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

50 komentarzy:

  1. Amor fati - pierwszy raz słyszę to powiedzenie i muszę się zgodzić, że rzeczywiście reznonują one i z moimi przeżyciami. Piękna fraza na tatuaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to codzienne przypomnienie, że każda chwila życia jest ważna.

      Usuń
  2. Tak, ten tatuaż oznacza "miłość do losu". jest bardzo wymowny, niełatwo bowiem jest znosić los, ale by jeszcze traktować każdą sytuację jako konieczną i dobrą. Bardzo trudne, ale i we mnie już jest ta zgoda na to co mi przynosi w darze i dobro i zło...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę trudne, ale właśnie w tej zgodzie na wszystko, co przynosi życie, kryje się spokój i siła.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  3. Trzeba kochać to co mamy i doceniać to, co przynosi nam los. Zawsze znajdzie się większa ryba w oceanie, lepsi i gorsi. Porównywanie się w niektórych przypadkach nie ma sensu. Określenie "amor fati" skłania do zastanowienia się i odszukania swego dobrostanu.
    Serdecznie pozdrawiam 🤗 🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem wystarczy się zatrzymać i po prostu docenić to, co mamy. Maksyma 'amor fati' naprawdę pomaga znaleźć swój spokój i radość w tym, co przynosi życie.
      Pozdrawiam cieplutko 😊🫶

      Usuń
    2. Zatrzymać się i docenić - racja, ale czasem trudno to zrobić.

      Usuń
    3. Trudno, ale warto to zrobić zanim życie do tego zmusi.

      Usuń
  4. Miewalam przeblyski, zeby zrobic sobie tatuaz, ale kazdy motyw wydawal mi sie niewart bolu i nieodwracalnej zmiany na mojej skorze. Pozniej znow mi sie zachciewalo i znow zwyciezalo przywiazanie do tej nienowoczesnosci nie akceptujacej zmian. Chyba juz umre newytatuowana. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, świat potrzebuje też ludzi ‘newytatuowanych’ ;-) Najważniejsze, żeby to, co ważne, było zapisane w sercu, a nie tuszem na skórze.

      Usuń
  5. Bardzo delikatny, osobisty i jak mówisz, co ma być, będzie!
    Jeśli chodzi coś po głowie, to nie ma zmiłuj!
    Nie ma też czasu odkładać wszystko na później...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, kiedy coś w nas kiełkuje, warto to wypuścić na świat bo nie wiadomo, ile czasu nam dano!

      Usuń
  6. Mam i ja taki tatuaż zrobiony razem z córeńką w jej 46 a moje 76 urodziny ( ja urodzona w 1946 a ona w 1976 roku) Ona na prawej a ja na lewej ręce. To skrzydło Feniksa, smukłe i proste. Co roku sobie robimy zdjęcie na twarzach opartych o te ręce, blisko, tuż tuż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna idea i wzruszający rytuał. Ja mojej mamy nie namówiłabym na taki wspólny tatuaż, ale w sercach nosimy swoje symbole równie mocno.

      Usuń
  7. Chociaż nie jestem miłośniczką tatuaży, to są wypadki, kiedy ma to głębokie uzasadnienie, a to o czym piszesz do takich należy. Mam nadzieję, że ta maksyma pomoże Ci przetrwać trudny czas i da siłę na przyszłość. Uśmiechnęłam się w duchu nad podobieństwem naszych pomysłów i motywacji - Ty podjęłaś decyzję o tatuażu, a ja o zmianie awatara. Platan w wiosennej szacie ma mi przypominać, że powinnam być taka jak on, bo to że się straciło gałęzie, nie zwalnia z wypuszczania liści. 🌞😘🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój platan tak, jak mój tatuaż, ma przypominać o sile, odwadze i przyjmowaniu życia takim, jakie jest. Zobacz🙂 nasze pomysły, tak różne, a tak podobne są w wymowie i sensie🙂

      Usuń
  8. Nie przepadam za tatuażami, ale każdy jest inny i każdemu co innego się podoba.
    Co do mojego losu, nie pokocham go nigdy. Nawet go nie akceptuję. Moją biografię ułożył chyba pijany psychopata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz swojego losu, to pewnie masz ku temu powody. I jest to w pełni zrozumiałe.

      Usuń
    2. Jest kompletnie do bani. Mam zdrowie, ale nie mam niczego innego, na czym w życiu mi zależało.

      Usuń
    3. Widzisz... To u mnie jest na odwrót;-) Osiągnęłam wiele, naprawdę wiele z tego, co chciałam ale zdrowie mi się popsuło i nie pozwala w pełni cieszyć się tym, co mam. Zaakceptowałam ten stan i... pokochałam swój los. Inaczej bym zwariowała.

      Usuń
  9. wśród moich tatuaży mam także i Puszka, takiego trochę sci-fi, ale w każdym bądź razie jest, nawet nieraz mruczy w chórze z tymi realnymi i tak ma być :)
    aczkolwiek pod palcem, od wewnątrz?... hm... nie jestem tattoo masterem, więc powinienem się nie odzywać, bo to kwestia jest natury technicznej, ale intuicyjnie wydaje mi się to być dość bolesne /wiele tatuaży akurat wcale nie boli/ i nie do końca trwałe...
    natomiast co do tatuaży jako takich, to nie mam jednoznacznego zdania, wszystko zależy od odpowiedzi na pytania "kto?", "co?", "gdzie?", etc... natomiast do rozpuku rozbawiają mnie lękowi krytycy ogólni ze swoim pie[...]niem o rzekomym "oszpecaniu" i "okaleczaniu", którym próbują narzucić światu swoją wizję tegoż świata...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam pomysł na jeszcze jeden tatuaż, z Puszkowym akcentem właśnie. Taki mały ukłon w stronę mruczenia:-) Lubię tatuaże i mężczyzn z tatuażami też. Myślę, że każdy ma swoją historię i sens. A to, co jest dla nas ważne, nie jest oszpecaniem ani okaleczaniem więc walić krytyków. Ból? Nie boję się go...

      Usuń
  10. Nie mam tatuaży ale myślę, że takie małe, delikatne, które są dla nas symbolem i coś oznaczają są super. Ogólnie to jest sztuka tylko jeszcze nie każdy ją rozumie. Jeśli każdy tatuaż coś oznacza to domyślam się czemu ludzie się tatuują. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak właśnie to odbierasz. Każdy symbol ma swoją historię. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Już dziś drugi raz czytam, by żyć na całego. W pracy księgowa miała taki cytat przyczepiony, a teraz Twój post. Post, który mnie poruszył. Tak, lekarz powiedzialby nie, jednak masz rację...bo co daje jakąkolwiek gwarancję. Można żyć ostrożnie na maksa I wpaść w rów...Czuję taką wielką dumę z Ciebie, bo tym też pokazałaś życiu...cenię Cię i chcę to okazać na swój sposób. Absolutnie no aż słów mi brakuje...Piekne miejsce wybralaś, nie wiem, ale jestem totalnie wzruszona. Silna, piękna dusza jesteś. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa bardzo mnie poruszyły. Czasem życie wymaga odwagi, a świadomość, że ktoś to docenia i rozumie, daje ogromną siłę. Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń
  12. Nie przepadam za tatuażami. Rozumiem jednak że niektóre mogą mieć bardzo duże znaczenie. A szczególnie ... wymowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tatuaż to nie tylko obraz na skórze, ale również osobiste przesłanie, które nosimy przy sobie na co dzień.

      Usuń
  13. Piękny tatuaż! :)
    Mój brat jest uzależnioony od tatuowania się. Dzisiaj też pojechał zrobić sobie Kubusia Puchatka bo ma już Tygryska i Kłapouchego. Całą rękę ma w postaciach z bajek :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja lubię patrzeć na takich ekstremalnie wytatuowanych ludzi, to czasem ciekawsze niż niejeden komiks 😉 Sama nie zrobiłabym sobie niczego bardzo dużego i zdecydowanie nie na twarzy czy nawet okolicy szyi i dekoltu.
    Najbardziej podobają mi się właśnie takie niewielkie i spersonalizowane wzory, które mają konkretne znaczenie dla posiadacza, ale jeśli 60-latek ma wizję tatuażu motylka, biedronki czy jelonka Bambi na czole, to też go zrozumiem. W końcu to jego twarz 😉
    Ja mam w głowie i częściowo na papierze jeden taki który chciałabym sobie zrobić, niewielki, właśnie tylko i wyłącznie dla mnie mający znaczenie, ale przed zrobieniem jednak podpytam lekarza, czy aby na pewno mogę. A jeśli nie? Hmm... może postąpię tak jak Ty 🤷‍♀️😂 Raz się żyje i raz umiera 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najlepsze wyjście. Nie pytać😁 Do tej pory zabronił mi wszystkiego, o co pytałam. Masaży, sauny, opalania, alkoholu... Sama zrezygnowałam z hybrydy, bo mogę bez niej żyć. Podobno barwniki z tuszów do tatuowania mogą powodować zachorowanie, progresję albo wznowę chłoniaka. Podobno, bo znam osoby wytatuowane od stóp do głowy i są zdrowe. Będzie, co ma być🙂 Na tatuaż na twarzy też bym się nie odważyła chociaż na cudzej mi się podobają😉 Mam natomiast pomysł na tatuaż🐾🐾🐾 na dekolcie, ale to może kiedyś... Przeraża mnie natomiast tatuowanie gałek ocznych😱
      60-latek z motylkiem na czole😅 Czemu nie, podobno z wiekiem dziecinniejemy😉😅

      Usuń
  15. Życzę, żeby wszystko przebiegło bez problemów i żebyś mogła zrobić sobie ten tatuaż. :) Jest bardzo ładny.
    Mnie też się marzy, ale są ważniejsze wydatki i sprawy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A jeśli coś pójdzie nie tak to... wykończy mnie tatuaż;-)

      Usuń
  16. I wish you all the best! Thank you so much for sharing.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you so much. Fluffy and I are sending warm greetings from Cracow.

      Usuń
  17. zrób tatuaż jesli tylko pragniesz. ja sie tez przygotowuje mentalnie. i szukam takiego właśnie drobiazgu, bazgrołka :-)
    i leż uważam, ze los własny mus nam kochać i zmieniać i doceniać. zwłaszcza doceniać każdy dzień i cieszyć sie życiem, podróżami czyjąś miłością...pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę Ci, żeby znalazł się taki drobny bazgrołek, który będzie jak kropka nad i. I tak, los trzeba nie tylko kochać, ale i doceniać mimo okoliczności, które czasem nas ograniczają. Każdy dzień jest darem, który trzeba rozpakować do końca:-) Serdeczności.

      Usuń
  18. Spełnianie pragnień to kwintesencja życia. Maksyma warta uwiecznienia w miejscu, na które można wciąż spoglądać. Przytulam ❤️

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo podobają mi się u kogoś delikatne tatuaże. Amor fati (miłość własnego losu) przyznaję, jest piękny. Jednak sama maksyma bardzo inspirująca a zarazem wymagająca.
    Ja jakoś nie potrafię przyjąć wszystkiego, co życie przynosi, bez negatywnych emocji lub niezadowolenia. A jednocześnie jestem wdzięczna za każdy dzień, niezależnie od tego, co przynosi, pozwala dostrzegać małe radości i daje spokój ducha. Życzę Ci dużo, dużo zdrowia.
    Przesyłam moc pozdrowień i życzę dobrego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezadowolenie czy negatywne emocje nie wykluczają miłości do losu.
      Dziękuję serdecznie. Zasyłam pozdrowienia i życzę miłego weekendu:-)

      Usuń
  20. Piękne słowa, jakkolwiek trudno je czasem w życiu przyjąć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jestem pewien, czy byłbym w stanie zawsze kochać swój los, bo był czas, gdy byłem jak najdalszy od tego uczucia. Za to bliskie jest mojemu sercu zdanie wypowiedziane przez Wiktora Osiatyńskiego: "Rano spójrz w lustro, zrób przedziałek na głowie i odpierdol się od siebie". Jestem głęboko przekonani, że gdyby każdy człowiek bardziej siebie słuchał, zamiast wywierać na siebie presję, świat byłby lepszy. Ale nie rekomenduję tatuażu z tym zdaniem. Zbyt rozwlekłe do tego celu :-) Lepiej po prostu o nim pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że w życiu zdarzają się takie momenty, w których pokochanie swojego losu jest zadaniem ponad siły. Wtedy może faktycznie najważniejsze jest to, żeby przestać się ze sobą siłować.
      Myśl Osiatyńskiego rzeczywiście za długa na tatuaż, ale idealna do porannej kawy;-) Przypomina, żeby nie być dla siebie zbyt surowym sędzią.

      Usuń
  22. Puszku, nie mam tatuaży i mieć nie będę. Zawsze jednak patrzę uważnie na te u innych. Zawsze zastanawiam się, co będzie za te 20, 30 lat gdy os sie nam znudzi, przestanie podobać...?
    Niektóre jednak potrafią mnie oczarować, zachwycić...
    Pozdrawiam końcówką karnawału

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, bo nie wszyscy muszą mieć tatuaż. Tym bardziej, że jego zrobienie powinno być przemyślane, a decyzja podjęta bez jakichkolwiek wątpliwości. Jeśli je masz, to lepiej zrezygnować.
      Pozdrawiam walentynkowo:-)

      Usuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".