Pewnego słonecznego, wrześniowego dnia wyruszyłyśmy z Siostrą na Morawy. Do Lednic. Miejsca, w którym historia i natura prowadzą w świat minionych wieków.
Pałac prezentował się majestatycznie. Jego elewacja w kolorze piasku błyszczała w promieniach słońca, a wieżyczki i neogotyckie detale nadawały mu disnejowskiego charakteru. Okna odbijały światło, a cienie drzew rysowały na murach fantazyjne wzory.
Zwiedzałyśmy sale pełne elegancji. Kryształowe żyrandole mieniły się w słońcu wpadającym przez wysokie okna, meble i obrazy opowiadały dawne historie, a my czułyśmy się jak bohaterki tych opowieści, które na chwilę cofnęły się w czasie.
Po zwiedzaniu wnętrz wyszłyśmy do rozległego parku, otaczającego zamek. Spacerując alejkami podziwiałyśmy symetryczne rabaty i starannie przystrzyżone żywopłoty. Ciepłe powietrze pachniało trawą i kwitnącymi wczesną jesienią kwiatami.
Kroki prowadziły nas ku rzece Dyji, gdzie czekała łódka gotowa zabrać nas w pełen uroku rejs do Minaretu.
Woda odbijała błękit nieba i rosnące nad brzegiem zarośla. Zbliżałyśmy się do wieży tak niezwykłej w morawskim krajobrazie, jakbyśmy nagle znalazły się w baśni z 1001 nocy.
Spod Minaretu wróciłyśmy pieszo przez park. Była pierwsza połowa września, a kwitły już zimowity. Ich fioletowe kwiaty uprzyjemniły nam powrotną drogę.
Na zakończenie wstąpiłyśmy do pałacowej kawiarni. Z filiżanką aromatycznej kawy w dłoni i pysznym ciastem na talerzu patrzyłyśmy na park i cieszyłyśmy się tą chwilą siostrzanej bliskości.
Wtedy wiatr przywiał do naszego stolika legendę o Białej Pani zakochanej w ogrodniku i ich zakazanej miłości. On zginął, a ona z rozpaczy utopiła się w stawie. Podobno czasem o świcie spaceruje po ogrodzie i pochyla się nad różami, szukając ukochanego.
Piękny pałac, ogromny park, historia, natura i legenda. Takie właśnie są Lednice.
Koty lubią miejsca,
w których historia spotyka się z ciszą i naturą.
/Puszek 🐾/
Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...
*zdjęcia własne;




















Daleka wycieczka, sprawdzilam i to jest ponad 380 km od Ciebie. Wnetrza palacu zachwycaja, podobnie ogrod, jest nie tylko piekny, ale bardzo nastrojowy. A ja, jak zwykle w takich przypadkach, patrze na ten palac, na ilosc okien i mysle, ile tego sprzatania :)))
OdpowiedzUsuńNa jeden dzień to męczące i tak było. Dobrze, że miałam wtedy dzień konia i dałam radę;-)
UsuńTeż o tym myślałyśmy:-) A to nie tylko okna ale i kryształowe żyrandole, świeczniki i inne duperele. Ale nie napisałam o tym, żeby nie odzierać miejsca z romantyzmu:-)
Kiedy bylismy w Wersalu, dopiero przezylam szok, tam chyba mycie okien trwa przez caly rok, bo jak przelecisz wszystkie, to mozna zaczynac od nowa. :))) No co ja zrobie, ze tak mam, kura domowa i tyle.
UsuńPerfekcyjna pani domu;-) Też mam ała na punkcie okien.
UsuńNie wygląda jak czeski pałac tylko na taki dekoracyjny z dalekiej Hiszpanii. Jest bardzo ozdobny i zadbany. Piękne wnętrza i ogrody. Ta wizyta to musiała być niezwykła przyjemność. Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńTak, to była wielka i niezapomniana przyjemność. Pozdrawiam!
UsuńMorawy kojarzą mi się z jaskiniami krasowymi, w których kiedyś byliśmy. Teraz żałuję, że nie dotarliśmy do Lednic! kawa na pewno tam smakuje bosko:-)
OdpowiedzUsuńA my wciąż nie możemy dotrzeć do tych jaskiń;-)
UsuńI kawa i ciacho pyszne:-)
Piękne miejsce. Jestem zachwycona pałacem i jego wnętrzem, ale również parkiem tymi wrześniowymi ziemowitami.
OdpowiedzUsuńWażne, że był to czas bardzo miło spędzony z siostrą.
Pozdrawiam serdecznie
Miejsce jest naprawdę wspaniałe i warte wszystkich zachwytów.
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Piękne i kolorowe miejsce. Warto tam spędzić dzień. Pozdrawiam serdecznie. Zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńKolorowy zawrót głowy. Pozdrawiam cieplutko:-)
UsuńNie słyszałam wcześniej o tej pięknej miejscowości. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło mi, że mogłam Ci ją przedstawić. Serdeczności.
UsuńOkolica i pałac przypominają mi łańcucki zamek Potockich, który również otoczony jest parkiem. Jedzenie minaret robi różnicę, bo w Łańcucie go nie ma.
OdpowiedzUsuńMarek z E
Ten minaret zdecydowanie pochodzi z innej bajki, ale- o dziwo!- ładnie wpisuje się w otoczenie.
Usuńczłowiek to dziwny gatunek, raz potrafi wynaleźć fajny pałacyk, a raz zakazać komuś kochania, bardzo niefajny pomysł, jakby nie było...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Człowiek zdecydowanie częściej miewa niefajne pomysły niż fajne:-(
UsuńPiękna wycieczka. Cieszę się, że mogłam to zobaczyć.
OdpowiedzUsuńI ja się cieszę:-)
UsuńUwielbiam takie miejsca... dzięki za foto opowieść .
OdpowiedzUsuńProszę bardzo. Cała przyjemność po mojej stronie:-)
UsuńNajbardziej lubię parki i ogrody. Ten jest wyjątkowo piękny.
OdpowiedzUsuńMiałyście wspaniały czas.
Serdecznie pozdrawiam :)
To prawda. I czas i otoczenie wyjątkowe.
UsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Śliczne miejsce. Zarówno wnętrza jak i ogród zachwycają. Tak na tysiąc procent. Ja tak bardzo lubię zwiedzać zamki i pałace, chodzić po ogrodach, fotografować kwiaty. Dziękuję za kolejną inspirację. Ta legenda bardzo romantyczna, ale smutna. Kiedyś byłam na wczasach i mieszkaliśmy z babcią w takim pałacyku.
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia dla Ciebie i głaski dla Puszka.
Niedaleko jest pałac Vlatiče, równie piękny, ale przedstawiciel baroku. Niestety, zabrakło nam na niego czasu. Mamy powód, żeby znowu się tam wybrać.
UsuńDziękujemy. Pozdrawiamy Ciebie i zwierzaczki:-)
Te spiralne schody to przykład na to, że piękno i funkcjonalność nie zawsze idą w parze 😉 Ale są piękne i mogłabym mieć takie, nawet tylko jako dekorację 😍 A swoją drogą, to prowadziły gdzieś na piętro, czy były właśnie atrapą obrazującą kunszt stolarski?
OdpowiedzUsuńTak, schody przepiękne. Po prostu koronkowa robota:-) Przyciągają wszystkie spojrzenia i jest to w pełni zrozumiałe. Pełniły tylko funkcję dekoracyjną, nad nimi jest drewniany sufit. Może... można było na nich przysiąść dla odpoczynku;-) Na Wawelu np. w jednej z komnat jest piec kaflowy również tylko dla dekoracji i nigdy nie było w nim palone:-)
UsuńAleż przepych w tym pałacu! Faktycznie robi wrażenie :)
OdpowiedzUsuńRobi wrażenie i onieśmiela;-)
UsuńWitaj.
OdpowiedzUsuńPiękne miejsce. Muszę sobie zapisać bo jestem miłośnikiem pałaców, zamków - szczególnie tak bogatych w zbiory. Zewnątrz zamek wygląda po prostu baśniowo. Pozdrawiam
W takim razie dopisz do listy również sąsiednie Vlatiče:-)
UsuńPozdrawiam!
Kurde, normalnie najdalszy zakątek Czech wybrałaś. Faktycznie dość wytwornie tam. Dawno nie byłem w aż tak dużych pałacach, nie mogę powiedzieć, bym się tam czuł jak u siebie w domu, ale ciekawość zwycięża poczucie zagubienia.
OdpowiedzUsuńJak już kobieta się wyrwie z domu to gna przed siebie i... zatrzymuje się np. na Morawach;-)
UsuńPałac wielki jednak do zwiedzania jest udostępnionych ledwie parę komnat więc nie ma czasu na poczucie zagubienia:-)
Beautiful photos. ❤️ What a lovely place.
OdpowiedzUsuńThank you!
UsuńPałac faktycznie wygląda baśniowo. Był to dobry pomysł na wycieczkę, spędziłyście w Lednicach piękny dzień pełen wrażeń. Pozdrawiam Ciebie i Puszka, u nas w domu smutek i łzy bo Baribalek odszedł do krainy wiecznych łowów. Niestety nie odbyło się to szybko, bo początkowo wydawało się, że da się coś z tym zrobić. Jedyna pociecha, że mogłam być przy nim do końca a poza tym trafiłam na wyjątkowo kompetentnych i wrażliwych lekarzy.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro z powodu Baribalka. Niech w krainie wiecznych łowów ma już tylko spokój i słońce. Przytulam Was mocno myślami.
UsuńPozdrawiamy ciepło, ja i Puszek.
Piękny pałac, uwielbiam pałace. O ile w poprzednim wcieleniu nie byłam jakimś gatunkiem walenia prującym wody oceanu, to na pewno księżniczką, a potem Białą Damą :) :)
OdpowiedzUsuńNiektóre miejsca rozpoznają dawnych mieszkańców. Może dlatego pałace tak pięknie odpowiadają na Twoją obecność;-)
UsuńI ja uwielbiam pałace bardzo...choc w zasadzie po kilku pozostałe podobne ;-)
OdpowiedzUsuńTo prawda. Ale i tak je lubię;-)
UsuńPiękne miejsce. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję. Serdecznie pozdrawiam.
UsuńBardzo piękna, nastrojowa relacja, aż czuć magiczny klimat Lednic ✨ Pałac, park, rejs łódką i minaret tworzą razem wyjątkową, niemal baśniową opowieść :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDzięki AI.
UsuńPrzepiękne miejsce, warto gromadzić takie chwile.
OdpowiedzUsuńTak, bo miło się do nich wraca myślami i sercem:-)
UsuńWitaj szarością za oknem
OdpowiedzUsuńJestem, jestem... Nie zapomniałam
Do pięknego miejsca mnie zabrałaś. Z przyjemnością pospacerowałam w ten zimowy poranek
Cieszę się, że ten spacer spodobał Ci się. Takie miejsca najlepiej smakują właśnie o poranku, zwłaszcza zimą.
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Tak o poranku jest zawsze czas na wędrowanie i uwazność.
UsuńZapraszam na moją rocznicową opowieść i dziękuję za to, że jesteś
Dziękuję Ci za te miłe słowa. I ja się cieszę, że nasze blogowe ścieżki się przecięły.
UsuńŚliczne miejsce. Ile takich jest w naszym pięknym kraju nad Wisłą :) Trzeba tylko umieć dostrzec, prawda? Dotyczy to nie tylko ludzkich "wytworów", ale - dla mnie - cudownej Natury. Zdrowia kochana. Przytulam ❤️😽
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, Aniu🙂 Wystarczy tylko zatrzymać się i popatrzeć uważniej. Dziękuję za ciepłe słowa, kochana🥰 Przytulam i życzę Ci wszystkiego dobrego❤️
UsuńPiękna wycieczka! I wcale dalej jechać nie trzeba! ♥️
OdpowiedzUsuńPiękna i wystarczająco daleka🙂
UsuńŚciskam❤️