wtorek, 13 stycznia 2026

3/2026. Opowieść o rzucaniu duloksetyny

 

  -Sama zrobiłaś te wszystkie uszka, Aniu*?- zapytała Mama.

   Tak. Sama. Sto pięćdziesiąt sztuk, które w równych rzędach leżały ułożone na kuchennym blacie, jak armia gotowa do wigilijnego marszu.

   Wtedy dotarło do mnie, że może już czas rozstać się z pewnym towarzyszem, który niby nie przeszkadza, ale od dawna zajmuje zbyt wiele miejsca w głowie.

   Mowa o duloksetynie. Brałam ją z konkretnego powodu. Żeby złagodzić neuropatię w dłoniach, która pojawiła się po leczeniu onkologicznym. Pomagała, gdy mrowiły jak wiosenna trawa pod napięciem. Ale również przestawiała meble w głowie i regulowała natężenie emocji, jak światło w salonie.

   Odstawianie tego typu leków to nie jest egzamin z odwagi, ale rozmowa z własnym ciałem. A ono nie lubi, gdy się na nie krzyczy. Rzucanie duloksetyny przypomina schodzenie z karuzeli. Stoisz, ale głowa wysyła dziwne sygnały. Nie wyrzuciłam więc tabletek do kosza z myślą 'od jutra bez'. Zmniejszam dawki stopniowo bez szarpania układu nerwowego za kołnierz.

   Wiem, że mi się uda. Ulepiłam przecież 150 uszek do wigilijnego barszczu. Sto pięćdziesiąt! Jeśli to nie jest niezaprzeczalny dowód na sprawne dłonie, to nie wiem, co nim jest.

   Jest też inny powód. Wcale nie taki przyziemny. Lecimy do Dubaju.

   A tam, duloksetyna jako lek psychotropowy, wymaga specjalnego zezwolenia na wwóz. Można, da się, ale... Nie chce mi się załatwiać papierologii dla czegoś, co nie jest mi już potrzebne. A może zdarzyć się tak, że układ nerwowy przegra z międzynarodową biurokracją. I co wtedy?

   Cieszę się więc, że znowu zaczynam patrzeć na świat i czuć siebie bez chemicznego tłumacza.


Jeśli człowiek zrobi 150 uszek, a potem jeszcze kawę,

to znaczy, że dłonie działają.

/Puszek 🐾/


Wypowiedziane szeptem, zapisane puszkiem...

*nie mam na imię Ania, ale mama tak do mnie mówi;

*zdjęcia z internetu;

60 komentarzy:

  1. To są dwie bardzo dobre wiadomości - 150 uszek to naprawdę wyczyn świadczący o niezłej kondycji. Jak by nie było, praca z wyciągniętymi rękami, czy to na stojąco, czy na siedząco męczy i ręce mogą drętwieć, więc jeśli się udało, jest to dobry znak. A druga dobra wiadomość to planowana wycieczka - życzę Ci, żeby była to piękna, niezapomniana i podróż. Co do leku masz rację - jeśli da się go odstawić, lepiej to zrobić i nie kreować sobie kłopotów. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i mnóstwo głasków dla Puszka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że to bardzo dobre wiadomości:-) Uszkowy test kondycji wypadł na plus, a na samą myśl o wycieczce robi się jaśniej w głowie:-) Puszek właśnie odbiera należne mu głaski. Pozdrawiamy serdecznie i zasyłamy mizianki dla kitków!

      Usuń
  2. Mój facet bierze ten lek, ale standardowo na depresję. Ja biorę inny zestaw, dwa antydepresanty i neuroleptyk. To już 20 lat jak biorę różne leki psychiatryczne, i będę je brać do końca życia. To jest fundament, na którym stoją wszystkie dobre i ważne rzeczy.

    Mam nadzieję, że uda Ci się to co planujesz. Zdrowia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój zestaw i sposób na trzymanie równowagi. To bardzo indywidualna sprawa. Moja siostra, która od lat zmaga się z depresją, bierze cital i u niej to właśnie ten lek jest wsparciem.
      Życzę Wam zdrowia:-)

      Usuń
  3. no to zarówno miłego lotu, jak i miłego Dubaju:-)
    odpczywajcie, zwiedzajcie, zajadajcie. polecam Makłowicza w Dubaju, jako przewodnika po jedzonku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:-) Do lotu jeszcze trochę, ale już czytam i oglądam wszystko, co związane z Dubajem, bo już tam myślami jestem:-) Makłowicz jako przewodnik po jedzonku-zapisuję;-)

      Usuń
  4. jak widzę te uszka, to od razu mi się przypomniała pewna Puszkinia, która towarzysząc babci podczas robienia klusek po prostu kradła jej te kluski ze stolnicy, gdy babcia się odwracała i chowała pod siebie udając, że nic się nie dzieje... denuncjował ją ślad na wysypanej mące, ale babcia w pierwszym czytaniu myślała, że jakoś jej te kluski spadły, dopiero po chwili domyśliła się winowajczyni, która w tym czasie zdążyła już buchnąć parę sztuk, a że była to Puszkinia systemu perskiego, to łatwo było jej to schować w kudłach...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to Puszek nie kradł uszek. Spoglądał tylko, czy wszystkie leżą równo i gotował w głowie plan na własną porcję;-)

      Usuń
  5. Uszka mistrzowskie, a Dubaj cudo. Fajnie, że bierzesz życie z całą pasją. Nowe zadania, nowe wyzwania, to jest świetne lekarstwo. Czekamy na relację z tego pięknego miejsca na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uszka w brzuchu, Dubaj w głowie;-) Relacja będzie na pewno.

      Usuń
  6. 150 uszek, to jest naprawdę coś!
    Myślę sobie, że to jest Twój czas na nowe. Na podróże, na nowe wyzwania ale i każdą chwilę, która niesie spokój i radość. Kiedy człowiek jest spokojniejszy i pewny swoich decyzji to połowa drogi do spełniania marzeń. Życzę dobrej podróży i czekam na zdjęcia i opis wrażeń z tego miejsca.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróże i nowe wyzwania dają mi mnóstwo energii:-) Relacja i zdjęcia wkrótce. Zobaczymy, co Dubaj pokaże! Pozdrawiam cieplutko:-)

      Usuń
  7. Nawet dla zdrowych dłoni, to wyczyn nie lada, podziwiam.
    Oby się udało, Dubaj wart podobno każdego grzechu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za brak zlych nastepstw rzucania, ale jestem pewna, ze dla Dubaju warto bylo. Nie umiem lepic ani pierogow, ani uszek czy innych tortellini, tym wiekszy moj zachwyt Twoja praca. Moze lepiej byloby napisac Wasza praca, bo nie watpie, ze Puszek pomagal calym swoim jestestwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucanie idzie w miarę gładko, a co do Dubaju- zobaczymy;-) Oby nie okazał się kapiszonem:-) Puszek rzeczywiście mruczał i pilnował, żeby uszka były idealne i nie raz wsadził łapę w mąkę:-)

      Usuń
  9. 150 uszek?
    Czy ja dobrze słyszę?
    Gratuluję i życzę żeby wycieczka przyniosła wiele wrażeń i radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) I mam nadzieję, że wyjazd dostarczy tyle wrażeń, ile uszek w garnku!

      Usuń
  10. Wow, super, 150 uszekto jest coś!
    Życzę udanej i niezapomnianej wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Armia uszek robi wrażenie :) Wizja Dubaju ...też. Życzę wielu wspaniałych wrażeń . Co do leku mam nadzieję, że konsultowałaś to z swoim lekarzem by możliwie zminimalizować efekt odstawienny ? Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, co Dubaj pokaże! Tak, oczywiście konsultowałam z lekarzem i mam dokładny plan na rozstanie z dulo. Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Akurat na te ostatnie święta zrobiłam dokładnie tyle samo uszek, więc wiem, ile to roboty. Co prawda dawniej robiłam dwa razy tyle, ale teraz już bym się na to nie porwała. Ogrom pracy dla zdrowego, a co dopiero jak sprawność rąk pozostawia nieco do życzenia... Wspaniale, że lecicie do Dubaju, trzeba korzystać z takich możliwości, odrywać się od codziennych spraw. Życzę Ci wspaniałych wrażeń i doskonałego samopoczucia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, ręce dostały trochę w kość, ale satysfakcja ogromna. Dubaj na pewno będzie miłą odskocznią. Chyba, że okaże się totalnym niewypałem;-) Dziękuję! Twoje słowa dodały mi otuchy:-)

      Usuń
  13. My friend is on a medication that is usually prescribed for depression. She doesn't have depression but she has anxiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. That's completely normal. Some depression medications also help with anxiety. It's important that she is under a doctor's care.

      Usuń
  14. Gratuluję uszek :) Nie lepię, bo nie mam cierpliwości, więc tym bardziej podziwiam.
    Schodziłam z leków na depresję, jeśli robi się to powolutku, po ciut-ciut, wszystko gra i się udaje. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze słyszeć, że u Ciebie odstawianie antydepresantów poszło gładko. To daje mi nadzieję, że i ja dam radę:-) Dziękuję za wsparcie.

      Usuń
  15. Ależ Ty masz silną wolę!!! I pracowita jesteś jak ta mróweczka!!!
    Szacuneczek ... no i pomyślnych lotów...

    OdpowiedzUsuń
  16. Takich "chemicznych tłumaczy" mam pięć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sporo. Mam nadzieję, że dają Ci choć odrobinę spokoju i ulgi.

      Usuń
  17. Trzymam za Ciebie kciuki, a wycieczka do Dubaju zazdroszczę :)
    P.S.
    Pierogi? Uwielbiam z: mięsem, kapustą, grzybami, truskawkami i borówkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubię pierogi:-) Lepić i jeść. Szkoda tylko, że tak szybko idą mi w boczki;-)

      Usuń
  18. 150 uszek - szacun! Udanego pobytu w Dubaju. Baw się dobrze. Tylko nie zapomnij wrócić. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Co do powrotu... Jeszcze się zastanowię;-)
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  19. Wow, dużo tych uszek ulepiłas. Brawo! Moja babcia to zawsze sama kleiła. Nie miala hamulców w kuchni. Moja mama mówiła, jej że przesadza z tą robotą. Ja nie odziedziczyłam po babci specjalnych umiejętności kulinarnych. Czasem mi wyjdzie dobre mięso lub zupę. Wspaniałego pobytu w Dubaju.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej, zjadłabym! Ale nigdy nie lepię, to nie dla mnie robota, polegam na pracowitości innych ;-)
    Super, że widzisz poprawę i możesz próbować odstawić lek. Życzę powodzenia i w jednym i w drugim, czyli wycieczce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna wycieczka w planach. Już zaczynam czekać na relacje.👏

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem pod wrażeniem, jeśli chodzi o uszka 💗 powodzenia w rzucaniu leku, wyjazd jest jak najbardziej motywacją.

    OdpowiedzUsuń
  23. Stopniowo to chyba najlepiej, tak sądzę. Uszka pięknie się prezentują, na pewno smakowały obłędnie! Fajnie że macie wyjazd - to okazja do przewietrzenia organizmu nowym powietrzem, złapanie kolejnych pięknych emocji i wrażeń 😀

    OdpowiedzUsuń
  24. A jakie piękne wyszły te uszka! Prawdziwa, równa armia. Zdecydowanie robiły to zdrowe ręce. Szczęśliwego pobytu w Dubaju!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Widzę, że jesteś Kulinarną Mistrzynią! Prześliczne uszka, cudowne pierniki przepięknie się prezentują. Gratuluję spełnienia jednego z marzeń, podróży do Dubaju. Jestem pewna, że będzie to niezapomniana i piękna podróż.
    Był taki czas kiedy pasjonowałam się światem arabskim. Bogatą historią, tradycją, zabytkami, kulturą, religiami (islam, chrześcijaństwo, judaizm), różnorodnością geograficzną. Odwiedziłam Maroko, Jordanię, Egipt, Kuwejt, Syrię, Liban, Turcję. Te podróże pozostaną pięknym i niezapomnianym wspomnieniem.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Wreszcie, będąc już w mocno dojrzałym wieku posiadłam umiejętność lepienia pierogów i uszek.
      A wiesz, że z wykształcenia jestem geografem? W dodatku geografem religii;-) Był taki czas w moim życiu, że byłam w podróży niemal cały czas i też zwiedziłam kawałek świata. Potem covid i choroby zatrzymały mnie w domu, ale w tym roku zamierzam, tzn.zamierzamy wrócić do podróżowania:-) Zwiedziłaś piękne miejsca i tak jak napisałaś nikt Ci nie zabierze wspomnień i emocji, które przeżyłaś w każdym z nich. Zazdroszczę Ci wyprawy do Syrii. Szczęściara z Ciebie:-)
      Pięknie pozdrawiam!

      Usuń
  26. O Pani, jak to się dzieje, że mając chore ciało masz tak radosne i pogodne serce i duszę? Jak znajdujesz poezję w prozie życia? Czy to dar czy praca nad sobą?💙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo choroby staram się odnajdywać światło w drobiazgach. To nie dar, to codzienny wybór, by pozwolić sercu się cieszyć, nawet gdy ciało się buntuje🙂

      Usuń
  27. Sporo tych uszek :D
    Ja na 10 osób przy wigilijnym stole ulepiłam mniej bo około 100.
    Mam nadzieję, że uda Ci się odstawić duloksetynę i miło spędzisz czas w Dubaju :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiesz, pierogi w życiu mi nie wyszły i zrezygnowałam :) Co tu dopiero o uszkach mówić :) Moja babcia i mama robiły wspaniałe, tym bardziej Cię podziwiam i przepiękne uszka stojące w szeregu.
    Wróciłam do Bioxetinu, nie daję już rady z rzeczywistością, w której rządzi Alzheimer. Muszę sobie pomóc. Tobie , skarbie, powodzenia życzę w każdej sprawie, niech się pragnienia spełniają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię kochana🫶Alzheimer to ciężka, bezlitosna choroba i nie ma w tym nic słabego, że sięgasz po pomoc. To akt troski o siebie, a nie ucieczka od codzienności.
      Dziękuję za ciepłe słowa, będą dla mnie talizmanem. Niech i Tobie będzie choć odrobinę lżej. Przytulam mocno Aniu❤️❤️

      Usuń
  29. 150 uszek, wow! I ten Dubaj w perspektywie! Będzie dobrze, musi być! Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń

Napisz słowo, zdanie, myśl... Miło będzie Cię tu "usłyszeć".